avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


14 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
RENATA
debiutant
poezja
dodano:
26 maja 2012, 02:54:20


za wszelka cenę musisz umrzeć Beato

Na krawędzi kolan
wtulona szepcze
Krzysiu
ja chyba umieram

swój pejzaż maluje
długimi pociągnięciami pędzla
szarpnięciem dnia po dniu
skwapliwie do szczęścia piechotą
poślizgnęła się
paląc najtańszy tytoń
przy czterech piwach dziennie
rzeczywistość ma kilka dróg
na migotkach przyspieszenie
z dala od niepożądanych oczu
krążenie nieswobodne
poszukiwacza złota w labiryncie
i ta upartość tygrysa

już demon zaczął lizać
po twarzy
smakowała dniem wczorajszym
od podstaw przemijała

ż Krzysiem od lat tym samym
narzeczony kochanek gach?
po prostu byli razem
przystojniak
choc miał troje dzieci każde z inną
ale ani jedne z nią

byłaby ładną kobietą gdyby
nie przygnębiajaca chudość
i braki górnego uzębienia
w tak młodym wieku
łagodne brązowookie spojrzenie
kasztanowe długie włosy
nigdy nie wyleczyła złamanej nogi
sama ściągnęła gips
reakcja determinacji
po czterech latach
coś zachwiało równowagą

nie chorowała
zmarła mu na rekach
zator płuc

dziś miała urodziny
zaniósł bukiet róż na grób
zroszony łzami
zwiędną jak ty
a byłaś...



komentarze (2)
avatar mihaly
2012-05-27, 11:41:24:
   
kurczę.. takie to tandetne i w większości nudne jak niedobry obiad, który musisz zjeść - bo jesteś w gościach i wszyscy patrzą

błędy, błędy formalne. ale też zjebane takie poezyjnie

historia smutna, ale tak zapisana, że prawie się poszczałem ze śmiechu. kiego diabła Ci ten patos i te marne, na poziomie gimnazjalistki - zabiegi?

na nie jestem. też za to, że publikujesz od dłuższego czasu a jeszcze nie wyszłaś z niższej klasy podstawówki. czytasz czasem poezję? czytasz czasem cokolwiek więcej niż plotka i pudelka?

kłaniam się i pozdrawiam. weź się do roboty a nie bazgraniny - przemyśl i wykonaj
--
- aleś cham! - o wizerunek dbam

avatar jacek sojan
jaceksojanwp.pl
2012-05-27, 13:39:04:
Epoka łupanego słowa
z opinią mihalego nie zgadzam się; wiersz ma co prawda potknięcia - i te trzeba po prostu wskazać, ale też wyróżnia się bogactwem obrazowania - porównań (np. w ostatnich 5 wersach drugiej strofy bardzo oryginalna metafora rzeczywistości...próba jej opisania poprzez metaforyzację moim zdaniem wyśmienita bo to jest poezja);
wiersz potraktowałbym jako poetycki felieton albo i poetycki scenariusz, którego bohaterka, jak w filmowym dramacie - umiera...i pewnie ta fabuła romansowa tak mihalego zniesmacza...ale, ale...gdyby: wyrzucić
ogólnikowość wyrażeń w rodzaju "smakowała dniem wczorajszym od podstaw przemijania" - bo to filozowanie ciut mętne...i usunąć ten nieznośny wers o "bukiecie zroszonym łzami" - wiersz można by było nawet wziąć do ulubionych i nagrodzić wyróżnieniem za stworzenie tutaj czegoś na wpół realistycznego w całkiem nowej poetyce - a rzecz chyba w tym, by umieć poetycko czytać tę naszą rzeczywistość i towarzyszyć słowem jego bohaterom...

proponuję zatem dokonać konieczną kosmetykę wiersza - bo ja czytam go tak:


Na krawędzi kolan
wtulona szepcze
Krzysiu
ja chyba umieram

swój pejzaż maluje
długimi pociągnięciami pędzla
szarpnięciem dnia po dniu
skwapliwie do szczęścia piechotą
poślizgnęła się
paląc najtańszy tytoń
przy czterech piwach dziennie
rzeczywistość ma kilka dróg
na migotkach przyspieszenie
z dala od niepożądanych oczu
krążenie nieswobodne
poszukiwacza złota w labiryncie
i ta upartość tygrysa

już demon zaczął lizać ją
po twarzy

z Krzysiem od lat tym samym
/narzeczony kochanek gach/
po prostu byli razem
przystojniak
choc miał troje dzieci każde z inną
ale ani jedno z nią

byłaby ładną kobietą
gdyby nie przygnębiajaca chudość
braki górnego uzębienia
w tak młodym wieku
łagodne brązowookie spojrzenie
kasztanowe długie włosy
nigdy nie wyleczyła złamanej nogi
sama ściągnęła gips
reakcja determinacji

po czterech latach
coś zachwiało równowagą

nie chorowała
zmarła mu na rękach
zator płuc

dziś miała urodziny
zaniósł bukiet róż na grób
zwiędną jak ona
w rozkwicie

-----------------------------------------------
to przechodzenie od trzeciej osoby do drugiej nie wydaje mi się fortunne - zachowałbym dystans;

--
j-so

O utworze:

punkty redakcji: 0
wyświetleń:795
komentarzy:2
ulubionych 0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

RENATA
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.