avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2104)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4005 4003 4001 

Zmień skórkę


39 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
VoyteqHieronymusBorkovsky
debiutant
poezja
dodano:
31 lipca 2011, 12:13:52


* * *

jedynie wyroki śmierci wydane przez nieistniejące sądy wdrażają niektórych w atletyczną niecierpliwość na tle lękowym
nie tylko sama śmierć nie tylko przesiąknięte krwią pościele
nie tylko paniczne rozłąki z przybitym ciałem -
bardziej niż gniew złość i rozpacz obiecuję Bogu że będzie tylko szeptem

to miejscówka na mój prywatny sąd dostateczny
który wspiera się werniksowany i paprochami krzyczy
którego zwłoki zabierają na cmentarz do bezdennych upudrowanych mogił
bez prosektorium bez konduktów bez trumien bez chociażby drewnianego pocałunku -
jakiś śnieg w kamieniu groteską wyrzeźbiony pierwotną chorobą zaćmiewa

na skrzyżowaniu ulic Wolność Równość Braterstwo
dyskutuje się o tym ale na podejrzeniach się kończy i w ożywczym spazmie umiera
jak miasto niczym przywódca tajemnej frakcji chroniąc rozum przed drugim człowiekiem
nieznane jakieś a czeka co wieczór w szkarłatnych małych domach pomocników niskiej rangi
bo tyle jest miejsc gdzie zranione oczy gotowe są patrzeć na rozpaczliwe szczeliny

a kiedy wkrótce Syn usłyszy ludzi szukających szaleńców za dawno zaginionym rogiem
wyśle Ojca do tych którzy użyczyli go Gangesowi jako że prawda złamała ich opór
wbrew temu iż ponad niebem leży kraina bogata w życie gdzie rodzą się wszystkie rasy
od których zarania i zmierzchy uciekają a krucze akacje podążają śladem rozżarzonego bólu –
to miejsce może i było najwyżej jak mówili kapłani oferując jedynie zimne światło słońca

życie wieczne nie oferuje Pierwszym Przybyszom żadnej pomocy nie można na nim polegać
a egzorcysta na ziemi kołysze twarze odrzuconej wiary zwierząt oddzielonych od plugastwa
lecz podczas marszu czarna gleba nie przypomina raju płonącego oka ani zastępczyni anioła podobnie jak mgła która zrodziła potwora zmienionego w matkę ruchomych tożsamości zgiełku -
gdzieś między dłońmi pośpiechu w dzień karkołomnej większości jedynego strumienia
podstępem młot ostatniego z Thorów
w ślepych ramionach fetyszy
deponuję


O utworze:

punkty redakcji: 0
wyświetleń:853
komentarzy:0
ulubionych 0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

VoyteqHieronymusBorkovsky
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.