avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


18 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
VoyteqHieronymusBorkovsky
debiutant
poezja
dodano:
2 czerwca 2011, 10:52:30


Stolpmünde, 30 stycznia 1945 roku, godzina 21.16

tako rzecze Hel -
"od tej chwili słowo człowiek jest dla nas najgorszym przekleństwem
jeśli w ciągu dnia nie zabiłeś żadnego człowieka to dzień ten jest dniem straconym
jeśli zabiłeś jednego zabij i drugiego o zakrzywiony Ägirze
nie licz dni lecz ludzi których zabiłeś"

kapitan Friedrich Petersen poprawia oficerską infułę -
"zjadłem zęby na smaku lodowatej wody
hodowanej w najlepszych sadach
nabrzmiałej solą i przerażeniem
spływającej mięsistym smakiem
ludzkiej szadzi"

komandor Aleksander Iwanowicz Marinesko zapala Biełomorkanała sigareta piatowo sorta -
"dlaczego nie cieszy mnie
że jestem w stalowym akwarium
z którego wypompowano ryby
przecież mogę zaciągnąć się zmysłem życiodajnego prochu
i nie muszę walczyć o szklankę krwistego spirytusu"

latarnik Dunkelheit przeciera okulary w drucianej oprawie -
"oślepiony błądzę wśród złotych proroctw doktora Goebbelsa
czubkami światła badam przestrzeń na granicy prywatnej śmierci
i z każdym krzykiem wiatru ocieram twarz
nieskończonością własnych ptaków"

pastor Niemand ogrzany resztkami krzeseł z ukochanej kirchy
otwiera Biblię w przekładzie Martina Luthra na zupełnie przypadkowej stronie by przeczytać -
"Der HERR ist mir erschienen von ferne: Ich habe dich je und je geliebt; darum habe ich dich zu mir gezogen aus lauter Güte."

Frau Hedwig Glauber de domo Dombrowa wdowa po bohaterze wojennym z czwórką dzieci
(jej rodzony brat Heinz SS – Oberscharführer zmienił po 20 lipca 1944 roku nazwisko na Eichenwald)
szeptem wypuszcza przez podwórze swojego chromego nałożnika o którym nawet Volkssturm zapomniał -
"jestem taka dobra aż sama sobie się dziwię nieraz w nocy się budzę i tak myślę że można tak bardzo
bo w sumie co mi szkodzi położyć się na brzuchu podkasać koszulę i zacisnąć zęby bo trochę jeszcze boli
dzieci muszą cos jeść a ten zawsze przyniesie trochę marmolady trochę kawy zbożowej trochę brykietów"

tako rzecze Ägir –
"z moich garści spłynęła posoka
z moich oczodołów ubyły gołębie
z moich okien nie widać dostojnych starców z kadzidłem
ni przebudzonych marynarzy z bryłkami chleba w kieszeniach
teraz Księga Ognia ożywa naprawdę o sztywnousta Hel
otul więc miejsce niespodziewanego dziedzictwa"


O utworze:

punkty redakcji: 0
wyświetleń:794
komentarzy:0
ulubionych 0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

VoyteqHieronymusBorkovsky
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.