avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2103)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4005 4003 4001 

Zmień skórkę


36 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
VoyteqHieronymusBorkovsky
debiutant
poezja
dodano:
24 marca 2011, 09:45:52


Michel Houellebecq przerywa pisanie "La Possibilité d’une île" i idzie zaparzyć kawę

Monseigneur, nous n’avons plus de cire pour les ciergs, nous n’avons plus de cierges pour les saints, (…), nous n’avons plus d’huile les lampes du sanctuaire.
Max Jacob: Le règne de prophètes

ten przepełniony Graal nigdy nie istniał
ta poplamiona dłoń niczego nie trzyma
to przepalone światło nigdy nie zaśpiewa

trudno pogodzić się z tym iż było to samookaleczenie –
Mistrz Sprawiedliwości odszedł ze złamaną ręką
a jego Logos zabarwił pamięć lodu
aby zagrożony upałem dzień mógł zlizać rozdwojonym językiem
suchą jagodę depresji z mokrej ściany orgazmu

w chwili przedostatniej zrobiło się wyjątkowo szybko –
zakręt wyprostował drogę zawieszając most nad porzuconym głosem
gdzie cztery kraty otwartej klatki
coraz bardziej zaciskają szpary owdowiałej oczywistości

na przeoczonych kartkach dziennika zainfekowanych myśli
chwilowe przeciąganie strun oczekującej łaski -
po drugiej stronie liczby pojedynczej która zawsze była mnogą
goszczą zabójcę ogniem ciałem i krwią smażąc każdy jego nerw
by w wyperfumowanym sanatorium doktora Mengele ktoś musiał przeżyć
a jego kości złożone do kostnicy w zachodnim skrzydle czasu skonały ze strachu

nietrudno znaleźć grawerowanego pająka fioletowego zmierzchu
składającego w pocie własnego łoża jaja na karku nocnych ust o smaku dymu
jak Teilhard de Chardin przyjmujący pierwszą komunię z lufą karabinu u skroni
jak Schopenhauer całujący pejzaż którego nigdy nie zaznał
jak von Kleist dławiący się powszechną tajemnicą złudzenia

smutek stworzenia to tylko nieznośna lekkość poronnej dłoni
zsyłającej porankiem niedokończone odkupienie wyspie doktora Moreau
gdzie zostaną ostatnie okruchy wrzącego lęku w nicości unicestwionego
bo w nim jest litera rozstanie i brzeg wyschniętego morza




komentarze (1)
avatar Jacek Krajl
2011-03-24, 19:42:03:
poeta_jest_robotem
gdyby temu Graalowi nadać zarys pythonowski, kto wie,

J.
--
http://mechanizmsekundy.blogspot.com/

O utworze:

punkty redakcji: 0
wyświetleń:827
komentarzy:1
ulubionych 0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

VoyteqHieronymusBorkovsky
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.