avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2102)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4005 4003 4001 

Zmień skórkę


34 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
VoyteqHieronymusBorkovsky
debiutant
poezja
dodano:
22 marca 2011, 11:09:32


Matuzalem w kaftanie bezpieczeństwa

wybacz ale niewiele z tego wszystkiego pamiętam jakiś pigmencik na totalnym syfie amnezji
a jeśli chodzi o chronologię ludzi i nazwisk to tylko od lepiej poinformowanych bliźnich z drugiej ręki
i nie wiem czy chcę z tego cokolwiek ponieść dalej czy ten debilny plecak jest mi naprawdę potrzebny
chociaż znając samego siebie to zawsze noszę w kieszeni kupę pierdoł na przykład suwak logarytmiczny
na pewno kilka razy dziennie myłem nogi pastą behapowską w plastikowej misce zawszonych urojeń
z obsesyjnym przekonaniem o brudzie zainfekowanym wędrówkami z domu na dworzec i z powrotem
by od nowa ganiać po pokładach Wilhelma Gustloffa albo U – 96 za psychotyczną Rose DeWitt Bukater
takim alter ego doktor Dagmary Mesojed miejscowej psychiatrycy po kosmetycznej masketomii szeptu
stosownie starszej od prototypu kategorycznych wyobrażeń o zapełnionych śliną kształtach gorącego kremu
więc miej to proszę na uwadze i nie osądzaj pochopnie nie twórz z łaski swojej fałszywych przesłanek
to zaprowadzi nas prosto windą na szafot może tylko ciebie a szkoda by było takich cud rudych włosów
naprawdę nie widziałem niczego przez okna fakt że nie chciałem widzieć nikogo ani ludzi ani autobusów
nie wyobrażasz sobie nawet jak to wciąga ten zawiesisty klimat i ta biała niewydarzona pościel nasenna
ale lepiej żeby tam ciebie n i g d y n i e b y ł o żebyś tego nie musiała nawet gdyby dobrze za to płacili
bo poobdzierasz mnie z ostatniej drapanej fikcji na którą mnie i tak do końca gorąco nie stać
jeszcze liczę na to że porozbijam wszystkie ule słoiki z miodem i ananasowe dżemiki z szerszenich gniazd
na wzór niedopałka po musztardzie porzuconego wisielca klaszczącego kłamstwa gotującej się gorgony
kiedy jak wenecki Matuzalem w kaftanie bezpieczeństwa który bardziej przypomina zdewastowany stępor
będę poszukiwanym we wszystkich stanach i departamentach zamorskich podwójnym zbiegiem z ziemi Ur
bo ta trutka jest uczciwsza od kremu nivea od Arthura Rimbauda od wszystkich głodnych cwaniaczków
więc ulep mnie ociemniałym spojrzeniem plastelinową prohibicją rajskim jadem speszonym toporzyskiem
jako że poczekasz choć nie ma to najmniejszego sensu a czas ucieka ponieważ tak na ułomnego przystało
bądź co bądź muszę zamieszkać w starej kamienicy wraz z nagością chórem i chorym psychicznie wężem –
to tam się wszystko roznieciło jeśli i tak będziesz wiedziała dlaczego napijemy się wieloowocowego soku
z przepisowym muśnięciem warg oraz głębią nakarmionego odbicia miedzianej zdrady innego wajdeloty



komentarze (1)
avatar maripaz
maripazo2.pl
2011-03-24, 18:31:21:
http://mcdonald-s.blogspot.com
kilka dobrych momentów w niemożliwie źle sformatowanym tekście. ale to nic, wojtek.

O utworze:

punkty redakcji: 0
wyświetleń:831
komentarzy:1
ulubionych 1

w ulubionych u:
maripaz

Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

VoyteqHieronymusBorkovsky
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.