avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


29 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
maripaz
http://mcdonald-s.blogspot.com
poezja
dodano:
22 stycznia 2011, 19:04:40


lamperie malowane do połowy wysokości

siedzimy przy stole, dziewczyna i ja.
pochłaniacz wdycha zapach smażonej ryby.
nagle poczułam, że jest coś między nami
oprócz talerza zupy krem z brokułami
w którym umoczyłam rękaw przy łokciu
zielone nadzieje wsiąkają gdzieś gdzie
nagle poczułam, że jest coś więcej między nami
jakaś solniczka, gazeta wyborcza i w końcu
czy się spotykacie czy się nie spotykacie
ona chce potem nie chce albo nie może
jakieś telefony blackberry mon cheri powiedz mi
o co w tym wszystkim chodzi. chodzi o to że
teraz stoimy. na czym stoimy i gdzie nas to wszystko
zaprowadzi. z kuchni do przedpokoju z przedpokoju do kuchni
czy może gdzieś dalej do wnętrza pokoju jądra ziemi
czy do sąsiada skończyła się sól przepraszam
czy mogę pożyczyć trochę soli bo sól się skończyła nie
nie możesz spierdalaj kup sobie albo nazbieraj z chodnika
nigdy nie mówisz dzień dobry to teraz spierdalaj mówię ci
drzwi się zamknęły każde drzwi się kiedyś zamkną
czy to będzie gerda czy drzwi od taksówki poproszę
taksówkę na ulicę makolągwy dwa jaki numer mieszkania
a po co pani numer mieszkania proszę stanąć przy sklepie
spożywczym od strony artykułów mięsnych dobrze?

schody i posadzki w części wspólnej wyłożone lastryko
na ścianach tynk cementowo-wapienny lamperie malowane
farbą olejną do połowy wysokości balustrady stalowe
z drewnianymi pochwytami. stan techniczny budynku
oraz części wspólnych ocenia się jako dobry.
teren wokół budynku zagospodarowany z ciągami pieszymi
z kostki brukowej zielenią ozdobną placem zabaw dla dzieci
i oświetleniem. oświetlenie. oświecenie. bardzo to sobie wszystko

cenię.

światło w taksówce licznik bije dzień dobry pojedziemy teraz
na plac zbawiciela ile to będzie kosztowało pięćdziesiąt cztery złote
od stycznia wszystko podrożało nawet miłość proszę pani
w końcu z wykształcenia jestem taksówkarzem
taksówkarze wiedzą takie rzeczy to najszlachetniejszy zawód świata
pomyślałam mam tylko trzynaście złotych proszę pana
to proszę wysiadać i wysiadłam. znalazłam się

na klifie w skandynawii znowu ten półwysep skandynawski
w czasie gdy wyławiam doskonałą formę braku z morza północnego w czasie
gdy rybie płetwy zaczynają uderzać o brzeg, znajduje się
w punkcie wyjścia. siedzimy przy stole. między nami nic nie ma.


komentarze (1)
avatar Ranny Julek
2011-01-24, 23:34:02:
jesteśmy złudzeni
Czytam i myślę: łoboże, jakie to pretensjonalne. Czytam dalej i myślę dalej: no, to fajne, ale reszta, no nie, przegięła, ale czytam dalej. I myślę: no, to ładne, chociaż to już takie coś nie bardzo, ale ma dziewczyna flow.

No i skończyłem. I wpadłem, więc sorry, odwołuję.

O utworze:

punkty redakcji: 0
wyświetleń:796
komentarzy:1
ulubionych 2

w ulubionych u:
sinnerman, Ranny Julek

Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

maripaz
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.