avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


28 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
VoyteqHieronymusBorkovsky
debiutant
poezja
dodano:
17 stycznia 2011, 15:04:06


Allenstein, der Bahnhof, den 21. / 22. Januar im Jahre des Herrn 1945

właśnie wychodzę z olsztyńskiego dworca -
cztery godziny po północy jest taka sama temperatura jak tamtego zarania
kiedy zaspane podwoje wyglądały najpewniej jak szron na wąsach ussuryjskich strzelców
a opancerzone parowozy ziewały niczym warsztat konającego Hefajstosa

Kavalier von Naguschevsky zapomina na ławce zamszowych rękawiczek i filcowego kapelusza
Oberbürgermeister Schiedat dopala cygaro za pięć reichsmarek
Herr Landrat Benkmann zaczytuje się w wylęknionym rozkładzie jazdy

zaraz przyjdą obłąkani z Kortau -
przystanek zamarzniętej kawalkady okrywa szpitalnym szlafrokiem zamalowany semafor
spod którego bezwarunkowo szarpnął ostatni peron wschodniopruskich mgieł
by zagłuszając dworcowe megafony rozrzucić wokół biały cień odmarszu do Walhalli

na niezastąpionym miejscu ciągle chwytają oddech stalowe perły świętego meritum
z nietykalnym namaszczeniem wypieczone na twardo w chlebowym piecu Alfreda Kruppa
aby kategorycznie przeżyć aż po brzemię pożegnalnej śruby której zapomnieć nie sposób

mijam skrzyżowanie Schubert- i Trautzigerstraße -
śmierdzący niestrawionym spirytusem dżygit z krwawą dziurą na czole bożej łaski
ciska stężałym półgłosem Deutsch Soldat ist, was diese Mann szukając jak szerszeń swej spiżowej sotni
a lipowe gałęzie syte wyrwanych do korzeni gniazd nieswojo wytrząsają Mann Sibirien, Mann kaputt

gdzieś tam za plecami płonący Bahnhof elegijnie odjeżdża na dymiących pulmanach kruczej godziny
w stronę zastawnych bocznic potłuczonych czerepów zgniecionych kirysów i zbutwiałych fotografii
u progu eremu zarośniętego na ślepo nieczystym popiołem starego mistrza śmierci z Sanssouci


komentarze (2)
avatar Dawid D.
2011-01-18, 10:03:00:
mechanik liryczny
moloch na glinianych nogach. nadgorliwie przesycony, wersy wydają się nie mieć końca.

zdławiony, przygnieciony frazesem

miło ;)
--
Bez krytyki nie ma prawa istnieć nasza dusza, ona zawsze otworzy oczy a na końcu usta. Dawid D.

avatar judzia
2011-01-20, 16:58:20:
Mało zdolna szansonistka
autor czytał twór na głos??
--
Taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę.

O utworze:

punkty redakcji: 0
wyświetleń:794
komentarzy:2
ulubionych 0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

VoyteqHieronymusBorkovsky
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.