avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


18 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
VoyteqHieronymusBorkovsky
debiutant
poezja
dodano:
11 stycznia 2011, 11:49:03


15 sierpnia 2009

chce nam się bardziej paczki choćby najtańszych papierosów niż ciągle tego samego seksu –
to w sumie bardzo dobry początek wiersza w stylu Michała Krawiela
może nie za bardzo dobry może nie za najlepszy ale tak zwyczajnie dobry
bo Michał Krawiel jest dobrym poetą najlepszym od momentu śmierci Jana Dantyszka

tak więc z Kasią słuchamy skrzypcowej solówki Michała Urbaniaka
która brzmi jak śmiech starej kobiety choć dla mnie to tylko wiatr
jaki przychodzi i odchodzi gdy rozlega się silnik lotniskowca partytur -
nie mniej zejdziemy i tak
zostawimy woale suknie lampasy i cylindry różnych strategów obłudników i nawiedzonych jak też innych pospolitych gigantów

coś takiego z Ali Agczy coś z Williama Whartona coś z Federica Felliniego coś z Władimira Putina –
taki marsz ku słońcu taki marsz hitlerowskich bojówek taki obiad zjedzony w KFC

w tym momencie uraczam się niedojrzałym skrętem
oraz snuję opowieść o polu morfogenetycznym i ptakach z Południowej Walii –
nie muszę przez chwilę myśleć o smaku warg sromowych Tatiany Okupnik
nie musze przez minutę myśleć o cenach biletów Spółki PKP InterCity
nie muszę przez kwadrans myśleć o nienapisanych wierszach
których kilka zgromadziłem w futerale na okulary

wyciągam z kieszeni kamizelki nóż kleptomana i rozcinam pokój na dwie nierówne połówki –
operacja jest nieudana pokój pozostaje dalej kuchnią a być może i łazienką
w związku z czym zamieniamy dłonie na stopy ale nie vice versa
bo tak jest niewygodnie ładnie i mało przejrzyście

za oknem niosąc sarkofag Lucyfery moherowe minispódniczki wracają z pagody lub z sali królestwa -
mocą pierwotnej tajemnicy rozbijają chodnik apaszkami doktora Martensa
a ileśtamlecie ich płynu mózgowo – rdzeniowego splata się ze szkliwem kwasów żołądkowych
w imię relanium i Jamesa Bonda w imię mostów nad mostami i zamkniętych cmentarzy
w imię nazwiska i imienia i daty urodzenia z dokładnością do pół sekundy
gdzie twarde zawsze spocony oddech znaczy


komentarze (2)
avatar maripaz
maripazo2.pl
2011-01-12, 16:57:04:
http://mcdonald-s.blogspot.com
są momenty. mniej krawiela i skrętów, bo nikogo nie interesują wargi sromowe tatiany okupnik.
podoba mi się to:
taki marsz ku słońcu taki marsz hitlerowskich bojówek taki obiad zjedzony w KFC
oraz
moherowe mini spódniczki


avatar maripaz
maripazo2.pl
2011-01-12, 16:57:04:
http://mcdonald-s.blogspot.com
są momenty. mniej krawiela i skrętów, bo nikogo nie interesują wargi sromowe tatiany okupnik.
podoba mi się to:
taki marsz ku słońcu taki marsz hitlerowskich bojówek taki obiad zjedzony w KFC
oraz
moherowe mini spódniczki


O utworze:

punkty redakcji: 0
wyświetleń:799
komentarzy:2
ulubionych 0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

VoyteqHieronymusBorkovsky
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.