avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2102)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4005 4003 4001 

Zmień skórkę


37 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
komnen
mechanik liryczny
poezja
dodano:
28 kwietnia 2010, 14:53:44


Karmel. Eau de getsemani


Ogniem nas polewali żwawi cukiernicy,
jak lukrem, wprost ze srebrnych luster reflektorów.
Noc pchała się pod śmigła - cięliśmy ją skrzętnie
na cienkie paski z metalowej folii,
które komary zrzucały przed pyski radarów.

Ślepły, choć ósmeósemki wciąż uparcie pluły
wzwyż cekinami. Strach nas utrzymywał
w ryzach, kiedy benzedryna skwierczała
jak skwarki po przedostatniej wieczerzy
(menu: sok z pomarańczy, jajka na bekonie).

Skipper śmiał się hej, chłopcy, lećmy trzepać dywan,
spłyną miedziane dachy i zapłoną bruki,
gdy wiatr ich przewróci lubieżnie na plecy,
tratując doszczętnie pusty Rynek Pociech.
I płoszyliśmy sowy, łamaliśmy mostom

żebra. Na krawędziach skrzydeł osiadał
nam szron - były nielotne, pachniały
spalenizną, potem z getsemani. Tam nisko,
w dali czekał autobus. Niebieski.
My na jego końcu. Zmęczeni i spotkani.


O utworze:

punkty redakcji: 0
wyświetleń:826
komentarzy:0
ulubionych 0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

komnen
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.