avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
randall
poezja

Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
na marginesie
regulamin
FAQ
archwium forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj


zaawansowane...

Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


8 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
randall
mechanik liryczny


poezja

sierpień 2007
po co się było wygłupiać
domy w których nikt nie zamieszka
kiedy wszystko zaczyna być zwyczajnie

lipiec 2007
przez moment wydaje się że jestem
nie tylko z przypadku albo ktoś inny
wszystko, gdzieś poza
nie wiem dokładnie ani dlaczego
wszystko zależy od tego czy kogoś obchodzę
osiem minut w których zapadam w nicość
cisza po której tylko może być ciszej
niekiedy mam ochotę zrobić coś fajnego

czerwiec 2007
dzienna faza zapomnienia
nigdy nie wiem czy wybieram właściwe
to jakby wracać do przerwanego wątku
można się w tym albo innym pogubić

maj 2007
już dawno przestałem być kochany
lubię się zbawiać przy pustych ścianach
ulice białe jak tokio
mam się dobrze jak tabliczka mnożenia
w skrawkach skóry jest niedopowiedziane
w dwóch inaczej czyli czekanie na jutro
zawsze się staram być na tak chyba że
konik na biegunach
jakieś tam notatki wyjęte w chwili szczerości
jakiś tam poeta z budzikiem nie może przestać
bandaże i rany (rozjazdy)
nagła zmiana pogody czyli (poziom drugi)
i czka i ssie i gubi (lizaki)
na całość czy też dobiegać
coś mnie trzyma albo jeszcze wskoczy
na obecność czyli twarzą w twarz
sprawy wymarłe jak miasta
wykład z semantyki i pochodnych
maghreb czyli śląskie spotkania trzeciego stopnia
antydepresyjnie czyli o puszczaniu oka
to my tworzymy legendy

kwiecień 2007
postawmy sobie tarota
o kobietach w oknach i języki
urodzić się czwartego stycznia
wystarczy znów pójść na spacer
wystarczy przylegać do wnętrz
to co w drugiej twarzy księżyca
dobrze jest zasypiać gdy nie ma za co przepraszać
jedynie w ten sposób uwierzysz
najlepiej kiedy czerwieni i opada
to co piszę staje się coraz mniej bezpieczne
lubię się kłaniać zapomnianym ulicom
zatrzymam to sobie na dłużej
kiedyś przebiorę się w kobiece ciało
zanim wszystko zniknie za rogiem
niekiedy brak mi powietrza między palcami
dziś wszystko bierze i zarasta
to wspaniałe móc przeliczać noce

marzec 2007
wszystko się może zgubić albo przełknąć
płonące zatoki czyli (w nocnym rozdarciu gardła)
kiedyś znów puścimy papierowe statki
być jak trzy wyspy (uwiązany do sufitu)
od razu ustalmy że się uda
od dzisiaj wszystko brzmi lepiej
kilimandżaro
od dziś sam ustalam sobie przyszłość
od dawna jestem pusty i szybki
poeta też umiera czyli (w drodze na parnas)
są takie rzeczy i bywa że naraz
rozbiegam się w różnych kierunkach
od dawna kreślę równoleżniki

luty 2007
dla ciebie jestem gotów umierać siedem razy
zanim pogubię ostatnie litery
na całość zlizując z warg

informacje


dołączył(a): 2007-02-24
grupa:
liryczni
imię:
piotr
miejscowość:

urodziny:
0000-00-00
69 wierszy
0 opowiadań
0 tekstów (publicystyka)
0 tłumaczeń
0 utworów w PW
28 komentarzy udzielonych
231 komentarzy otrzymanych
0 postów na forum

ulubieni

moi ulubieni autorzy:



jestem w ulubionych u:

w&j, MUFKA, Antoine Plouier