avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
malin ek
notatnik
poezja
opowiadania
felietony

Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
na marginesie
regulamin
FAQ
archwium forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj


zaawansowane...

Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


25 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
malin ek
mechanik liryczny


notatnik


powrót



archiwum

2005 wrzesień październik
\śmierć morza\

\śmierć morza\ to requiem dla jima morrisona, dla sławy, ale i też dla całej kultury lat 60. to pozwolenie na starość, pokojowe pogodzenie się ze zgonem jednego z najbardziej energicznych i destrukcyjnych okresów naszej historii. myślę, że lata 60, pozostając kolorowym i wojennym wspomnieniem, wciąż jawią się jako żywe marzenie teraźniejszej młodzieży, która w cywilizacji mtv nie znajduje żadnej filozofii. prawda jest taka, że nam się nudzi, że wszystko jest leniwe, bez wyraźnej mimiki, bez widowiskowego początku, ani końca. jeśli wymagacie od nas naszej własnej ideologii to możemy tylko pokiwać głową nad swoim własnym nieszczęściem i marazmem jaki kiełkuje w jeszcze nie dotkniętych zawałem sercach. narkotyki nie są już hostią timoth’iego leary, ale prymitywnie odurzającym dodatkiem do lokalnej dyskoteki. jim morrison umiera każdego dnia. a ja wolę, żeby schował się w morzu martwym, żeby moonlight drive stało się teraz prawdą, żeby odpoczywał. myślę, że to czas na to aby kult się wyspał, czas na to, żeby zabić wszystkie histeryczne fanki, żeby wyłączyć mikrofony. morze to doskonałe łóżko dla jima.

malin ek - 2005-10-23, 20:21:15.

skomentuj


komentarze

brak komentarzy


* * *


zawsze chciałem być mężczyzną

każdy kto chciałby otrzymać opowiadanie 'zawsze chciałem być mężczyzną' proszę o kontakt na kakao_durango@hotmail.com


malin ek - 2005-10-15, 15:11:40.

skomentuj


komentarze

avatar2005-10-31, 14:32:10
Dżozefffina

invasive species



avatar2005-10-31, 14:32:11
Dżozefffina

invasive species



* * *


edukacja, mili

Większość czasu w Holandii poświęcałam na tworzenie swojej własnej biografii, udawanie Bjork i marzenie o życiu w latach 60. Moi idole byli nonszalanckimi paniczami wulgaryzującymi Króla Edypa, lub pięknymi, delikatnymi panami o złotych lokach i skłonnością do makijażu. Wydaję mi się, że wtedy nie żyłam swoim ciałem, a jedynie duchem, który migrował, buczał i bulgotał, choć przecież mglisty i przezroczysty. Ciało natomiast odpoczywało i nadal trochę odpoczywa, szykuje się na wielką destrukcję białek przeprowadzoną wkrótce przez narkotyki i alkohole. Czytając biografie rockmenów wstyd mi za siebie, że jestem taka grzeczna, że moje nielegalne lata życia, kiedy w budowie anatomicznej występują jeszcze koślawe dysproporcje, to dramatyczna i rzewna edukacja w Hadze, a później równie nieśmiałe lawiracje towarzyskie w liceum Cervantesa.

malin ek - 2005-09-28, 19:58:07.

skomentuj


komentarze

brak komentarzy


* * *