avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
el quacco
poezja

Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
na marginesie
regulamin
FAQ
archwium forum
forum
lista członków JL (2096)
znajdź osobę
Szukaj


zaawansowane...

Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


24 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
el quacco
come and save the motherfuckin' day....




ale wszystko pojebane, bo się narżnąłem ale kocham Cię kochanie moje

kochanie jesteś taka piękna
kiedy patrzę przez lornetkę
z denek od kieliszków
królowo serca mego
i wątroby cielęcej

żubr siadł mi na żołądku
z(s)sikał mi się do pęcherza
żubr w trawie puszczy
cofnął mi Pana Makarona
przywitałem go na gitarzystę
chyląc się nad świętą panienką
obrzyganą
kocham Panią

Błądząc w bagnie gestów podyktowanych
uprzedmiotowionym wszechpożądaniem
na malinowy chruśniak natrafiłem
i tam jednak potok rzygów i zdechłego kota
zobaczyłem patetycznie, destrukcyjnie pnąc się
jeden ponad drugim w stronę niebieską
najbardziej głuchy punkt
Jestem sparciałym nabłonkiem jelitowym Jacka

Jak zawszę tonę w schizofrenicznych wizjach
Kostki chodnikowe powodują drżenię
Krztyny ciszy po traumatycznych przeżyciach!
Lecz nie... Grozy w miłości tej nie docenię
Ból i rozpacz to pojęcia już mi puste
Niczym głaz się uczyniłem z każdą kroplą
Chore żądze, dewiacje niecne gdy tłuste,
obleśne występki czynicie z swawolą
Pijany odcinam drugi koniec rurki
Wszyscyście tak wielce jebane siurki

przenoszę się
w prostopadły wymiar
z marzycielskim zamiarem
spojrzenia w głąb siebie
od krawężnika do krawężnika
po suchych kwiatach
zostawionych po procesji
prowadzonej przez pijanych księży
oni też mają swoje kochanki

spostrzegłem w odległych zaroślach
to była twarz - dorosła
zdawać by sie mogło żul-
morda radosna
lecz nie -to byłaś ty
owiana lekką zgrozy nutą
pachnąca tanim wschodnim fero-
monem - a ja
tylko stałem i sączyłem dalej
spoglądając w obraz nędzy i rozpaczy

słoneczko motylku kwiatuszku
kocha-nie-moje
tu śmiech czterdziestoprocentowej szklanki
wibruje desperacją
gorzko gorzko
wesela nie będzie
kolejne klatki do zatopienia
kolejno więdną kwiatki
coup de foudre
a żeby szlag jasny
wraz z twórcą jego
wypalającym kubki na języku
może wypiłem więcej niż było
a może świat kręci za trzeźwo

oto spojrzenie mętne
ograniczone chude ręce
spadła z krzesła


data dodania: 2005-07-07

informacje


dołączył(a): 2005-07-04
grupa:
liryczni
imię:
Kazimierz
miejscowość:

urodziny:
0000-00-00
11 wierszy
0 opowiadań
0 tekstów (publicystyka)
0 tłumaczeń
0 utworów w PW
48 komentarzy udzielonych
72 komentarzy otrzymanych
2 postów na forum

ulubieni

moi ulubieni autorzy:

Don Trippio, paralelizm-shop, golgothan, Nina Rhenauzov, Zgrzyt

jestem w ulubionych u:

Don Trippio, gwiazdka_1989, golgothan, Nina Rhenauzov