avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
J. Dartmoor
notatnik
poezja
opowiadania
felietony

Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
na marginesie
regulamin
FAQ
archwium forum
forum
lista członków JL (2096)
znajdź osobę
Szukaj


zaawansowane...

Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


28 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
J. Dartmoor
włóczykij


notatnik


powrót



archiwum

2016 czerwiec lipiec wrzesień
2017 luty sierpień
2 miesiące "samotności"

Prawdę mówiąc, pierwsza myśl zanim zacząłem pisać była taka: "Po co ja mam ci głowę zawracać tymi wszystkimi, w końcu tylko moimi rzeczami". Więc jeszcze masz chwilkę na podjęcie decyzji, aby odpuścić sobie i nie czytać dalej.

Jak ci obiecałem napiszę "kilka" słów na temat moich decyzji, które były dla mnie bardzo ważne i jednocześnie bardzo trudne. Moja sytuacja oczywiście nie jest twoją sytuacją, więc nie chcę kreować jakieś drogi czy rozwiązania dla ciebie. Zresztą wiesz to. Tak jak wcześniej wspomniałem, chciałbym być wysłuchany i chciałbym abyś mnie lepiej poznała. W końcu jest to też jakaś prawda o mnie.

Mijają dopiero 2 miesiące od czasu kiedy się wyprowadziłem. Być może to zbyt krótki czas aby oceniać i zastanawiać się nad tą decyzją, ale chyba warto już zrobić jakieś podsumowanie. Chociaż ciebie to bezpośrednio nie dotyczy to jednak jest tu i dla ciebie miejsce.

Jak wiesz decyzję o wyprowadzeniu się podjąłem już kilka miesięcy temu, więc nie jest to jakaś mega nowość. Ale nie było cię, a właściwie nie masz pojęcia o czasie, który bezpośrednio to poprzedzał. A zatem do rzeczy.
1. Strach
Tak. Bardzo się bałem. Właściwie bałem się wszystkiego i wszystkich. Co będzie potem? Strach przed samotnością był też obecny. Bałem się ocen innych ludzi. Bałem się jak zareagują na to dzieci. Panicznie bałem się reakcji mojej matki. Powiedziałem jej o wyprowadzce dopiero po 2 tygodniach kiedy już mieszkałem na Malczewskiego. I właściwie skłoniło mnie do tego tylko to aby usłyszała to ode mnie. Zaskoczyła mnie jej pozytywna reakcja. Strach był silny. Jedynie co mnie mogło uratować to opanowanie właśnie strachu. Oswojenie go i włączenie myślenia i dostrzeganie pozytywów-pozytywnych owoców moich decyzji.

2. Dzieci.
To było chyba najtrudniejsze. Ale dzięki temu, że miałem dużo czasu to udało mi się przeprowadzić szereg rozmów z Tomkiem, który był bardzo na nie. Musiałem mu uświadomić, że nic się miedzy mną a nim nie kończy, że jestem i będę w Jego życiu. Trwało to mniej więcej tydzień czasu. Z Michałem właściwie udało mi się przeprowadzić tylko jedną rozmowę. Jednak rozwiązanie przyniosło też samo życie, kiedy to musiałem odciąć znajomość bardzo toksycznego kolegi z Michałem i mój syn zobaczył jak o niego walczę. Oczywiście najpierw był obrażony, ale potem było już tylko lepiej. Moje relacje z chłopakami weszły na inny poziom ojciec - syn. Stałem się partnerem do dyskusji, stałem się słyszalny i sam zacząłem słuchać. Zacząłem dzięki temu widzieć, że mam już duże dzieci, które mają dorosłe problemy.

3. Ty
Twoja "nieobecność" była w tym czasie ważna. Mogłem się skupić, opanować uczucie lęku, mieć czas na przemyślenia. Więc to "Daj mi spokój" było jakimś wołaniem o ratunek w tym trudnym dla mnie czasie. Musiałem to wszystko przejść w pojedynkę. W końcu zawalczyć o samego siebie nawet w relacji z Tobą. Aby samemu walczyć z własnymi demonami.

4. Terapia
Największy wpływ na moje decyzje miała terapia. Jestem tego pewien. Bez niej tkwiłbym w tym samym miejscu. Wyleczyłem się z "wyrzutów sumienia". Z nieuprawnionego poczucia winy, które determinowało tak bardzo moje życie jednocześnie degradując i spychając mnie samego do roli ofiary.
Pamiętam, jak na jednym z ćwiczeń duchowych na rekolekcjach ignacjańskich była do kontemplacji historia Zacheusza. W mojej kontemplacji to ja byłem Zacheuszem. Bałem się zejść z drzewa i podejść do Jezusa, aby go nie skazić sobą, swoją grzesznością, aby nie narazić Jego Osoby. Dopiero potem po rozmowie z ojcem duchownym, uświadomiłem sobie jak słaby musi być "mój Bóg", moja wiara w Niego i jak bardzo ja sam jestem właściwie pyszny, skoro uważam, że mogę Go skazić sobą. Wydaje się to śmieszne i oczywiste, ale wtedy nie było.
Terapia pozwoliła mi na zawalczenie o siebie, o odszukanie siebie i też poznanie siebie. Uporządkowała i nadal mnie uporządkowuje. Marlena odwaliła kawał dobrej roboty.

5. Ania
Można powiedzieć, że moja wyprowadzka była jej w pewnym sensie na rękę. Od 10 lat straszyła mnie rozwodem czy wyprowadzeniem się. Brak konkretnych decyzji tłumaczyła brakiem siły, a właściwie chodziło o niechęć do brania odpowiedzialności za swoje decyzje. Tak jest i było jej zawsze łatwiej. Przez miesiąc rozmawialiśmy o konkretach, co i jak. Jak prowadzić rozmowy z dziećmi, jak w tej sprawie trzymać wspólny front, aby jak najmniej było szkody dla chłopaków.
Po mojej wyprowadzce Ania sprawiała wrażenie, a właściwie jasno to okazywała, że jest obrażona. Jakbym jej wytrącił, ukradł jej pomysł na życie. Myślę, że bała się też swojej nowej sytuacji wobec przyjaciół i znajomych.

6. Walka na śmierć i życie.
Nie mogłem żyć na Kielasa. W pewnym momencie dotarło do mnie, że jeśli tam zostanę to skończę ze sobą. Nie mogłem normalnie funkcjonować. Byłem bliski obłędu. Instynktownie wiedziałem, że muszę walczyć o życie, że nie mogę funkcjonować w tym schemacie, że nie zrobię kroku naprzód, ani jako ojciec, ani w terapii. Uświadomiłem sobie, że czeka mnie tam śmierć, nie tylko w sferze psychiki ale też fizyczna. Pamiętam takie ćwiczenie na terapii u Marleny - moje tonięcie. Kiedyś ci o tym opowiem. Zareagowałem jak na terapii. Musiałem się ratować, ratować sam.

7. Śmierć - pozytywnie
To, że się jej nie uniknie miało właśnie pozytywny wpływ na podejmowane przeze mnie decyzje. To banalne co napiszę dalej, ale uważam, że mimo wszystko ważne.
Po przeprowadzce zastanawiałem się i nadal zastanawiam się jak będę żył w tej mojej samotności. Co będę robił? Czy wypełnię czas jedynie pracą i w ten sposób spędzę czas do śmierci? Życie szybko zaczęło podsuwać tak wiele rzeczy do zrobienia. Zamiast szukać zajęć, aktywności to zajęcia szukały i szukają mnie same.
Z drugiej strony zacząłem dostrzegać dni, że każdy z nich jest podarunkiem od Opatrzności dla mnie, że jest ważny i że to Ja sam mogę i muszę go wypełnić treścią, aby był wartościowy. W ten sposób poczułem się szczęśliwy.

8. Ty i Ja
Wiedziałem i chyba ty też, że spotkanie Ciebie, pomimo "Daj mi spokój" było tylko kwestią czasu. Czy miałem nadzieję na to? Tak miałem. Nie wiedziałem jak na to spotkanie zareaguję, jak to przyjmę. Powiem tylko, że to był dla mnie radosny i szczęśliwy dzień. Co będzie jutro? Nie wiem, ale jestem na TAK.
Może to zestawienie TY i JA jest etycznie, moralnie i sam nie wiem jeszcze jak, niepoprawne. Ale ONO jest i mam świadomość, że będę je nosił do końca życia, że zawsze wracał myślami do TY. Tak to miłość, trudna miłość i taka właśnie jest prawdziwa.


Dobrej nocy.


J. Dartmoor - 2017-08-06, 17:06:21.

skomentuj


komentarze

brak komentarzy


* * *


Natka po spotkaniu w sklepie 3.07.2017

Minęło tyle czasu a ja każdego dnia tak bardzo tęsknię za Tobą. I ta tęsknota ze świadomością że tęsknię "w próżnię" odbiera chęć do życia i do działania. Uczciwie to zazdroszczę Ci tego, że "odcięcie się" ode mnie było wystarczające żeby sobie z tym poradzić. Widzę, że choć sam to nie samotny, widzę w tobie siłę, widzę radość, widzę spokój, widzę nadzieję. I wiesz bardzo chcę tego dla Ciebie chociaż chciałabym bardzo tego też dla siebie.

Naprawdę nie śledzę i nie "inwigiluję" Cię. To bycie blisko miejsc, w których są Twoje ślady to jedyny zakaz który czasami łamię kiedy już brak Ciebie jest nie do zniesienia.
Wiem, że nasze spotkanie nic nie zmienia, wiem że nadal Twoje "daj mi spokój" jest aktualne bo daje Ci siłę. Nie oszukuję się jest jedynym wyjściem również dla mnie ciągle jestem w tej samej klatce swojej niemocy i lęku.
Wiem że nie powinnam pisać ... ale komu miałabym to wszystko powiedzieć.


Od jakiegoś czasu słucham rano Szustaka - "szustarano" jakiś czas temu była „zmiana” pomyślałam wtedy że chciałabym się z Tobą tym podzielić

https://www.youtube.com/watch?v=el5uAgi0jHw

Jesteś wschodem słońca na moim horyzoncie
Jesteś latarnią która świeci bezpiecznie na wzburzonym morzu
moją nadzieją na lepsze dni
i zerwanym latawcem co wolność ze sobą zabiera

Przepraszam za te słowa ale czasem myślę, że to okrutny żart, że ktoś postawił Ciebie na mojej drodze. Ale ponoć dostajemy tylko tyle ile jesteśmy w stanie unieść. Boże mam nadzieję, że Tobie to nasze spotkanie przyniosło albo przyniesie dobre owoce ja muszę jeszcze trochę poczekać.

Odpowiedz:
Wczorajszy dzień - dawno nie bylem tak szczęśliwy.

Dziś obudzony o 3 nie mogłem spać, zastanawiając się właściwie co ci powiedzieć właśnie o tym "Daj mi spokój".

Przeszedłem już jakąś drogę od "Daj mi spokój".
Mogłem wiele rzeczy przemyśleć i sobie poukładać.
Mogłem odpowiedzieć sobie na wiele pytań, które kołatały się w mojej głowie.
Mogłem też podjąć konkretne decyzje i je zrealizować.
Mogłem posłuchać w spokoju swojego instynktu albo swoich przeczuć.

Ten czas był mi potrzebny. To czas dojrzewania.

W tym czasie jednak byłaś również Ty.
Byłaś i w tęsknotach, pragnieniach i byłaś w moim żale i wściekłości.

Nie pisz mi czy podejmujesz decyzje takie lub inne, nie mów mi, że dokonałaś takich lub innych wyborów.

J a j e s t e m. J e s t e m o t w a r t y.

Jeśli chcesz mnie spotkać, spotykaj. Jeśli chcesz milczeć milcz.
Jeśli chcesz ze mną spędzić czas to zrób to. Jeśli nie, to nie ma sprawy.
Jeśli chcesz iść do kina czy na kawę to chętnie ci potowarzyszę.
Jeśli chcesz mnie odwiedzić to odwiedź (Malczewskiego 2/3) :-)

Nie boję się przyszłości. Każdy dzień jest cudem.
Być może ty też odkryjesz prawdę o sobie, może znajdziesz przestrzeń dla swojej wolności bez rezygnacji ze swojego "poukładanego" życia.
Czy będę na to czekał? Nie. Czy mam nadzieję? Nie.
Wolę czuć się wolny od tego oczekiwania, wypatrywania. Wolę po prostu być.
Być otwarty na siebie, ciebie i to co przyniesie czas.

I jeszcze do "że to okrutny żart, że ktoś postawił Ciebie na mojej drodze."
Dla mnie to wszystko co się wydarzyło ma sens, jeśli miałbym przejść jeszcze raz tą moją drogę to bym tę drogę wybrał i nie zmienił niczego.


J. Dartmoor - 2017-08-05, 02:09:12.

skomentuj


komentarze

brak komentarzy


* * *


Natka 22.0217

Wiem że nie spodziewasz się dziś takiej wiadomości. Ja też jej wcześniej nie zaplanowałam.

Znowu się boję jestem przerażona nic na to nie poradzę. Nie będę się już odzywała, nie będę odpowiadała. Muszę, chcę wybrać, właściwie przecież już wybrałam. Dla mnie to jedyny wybór. Przepraszam.



J. Dartmoor - 2017-02-24, 15:05:17.

skomentuj


komentarze

brak komentarzy


* * *