avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
J. Dartmoor
notatnik
poezja
opowiadania
felietony

Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
na marginesie
regulamin
FAQ
archwium forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj


zaawansowane...

Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


19 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
J. Dartmoor
włóczykij


notatnik


powrót



archiwum

2016 czerwiec lipiec wrzesień
2017 luty sierpień
Przed pożegnaniem ...Nie mam miejsca w twoim życiu. Nie potrafię bez ciebie żyć. Nie wiem jak sobie

Dziś jak dość często ostatnio przyjechałam do pracy po 8 (właściwie to nie do końca spóźnienie bo przecież mam nienormowany czas pracy), od razu zaczął się ruch, dużo ludzi ktoś coś mówi ktoś o coś pyta.
W moim pokoju teraz łącznie ze mną są 4 osoby jedna naprzeciwko (biurko w biurko) był czas że siedziałyśmy nawet w 6 osób. W pokoju jest dość cicho (mimo że gra cicha muzyka, czasem ktoś rozmawia przez telefon lub między sobą) Dość często przychodzą inni pracownicy żeby coś skonsultować lub uzgodnić. Często obok mnie siedzi inna osoba i rozmawiamy na jakiś temat zawodowy często przychodzi mój przełożony. Czasem jest też tak że dostajemy jakieś zadanie które trzeba wykonać natychmiast i wymaga to maksymalnej koncentracji i błyskawicznego działania bo ktoś stoi nad głową. Po co to piszę - abyś mógł wyobrazić sobie w jakich okolicznościach/warunkach pracuję. Nie mogę swobodnie rozmawiać, czasem właściwie nie mogę w ogóle rozmawiać prywatnie, gdy ktoś siedzi obok widzi mój monitor na którym wyświetla się miedzy innymi informacja o wpływających e-mailach a wścibskie oko i ucho potrafi wychwycić wszystko. Jestem świadomie i nieświadomie obserwowana, niektórzy znają też mojego męża, z niektórymi utrzymuję nawet bliższe relacje. Wiesz nie tłumaczę się po prostu wyjaśniam.

Przyszłam dziś do pracy z wczorajszym dniem w głowie. A nie czułam się wczoraj komfortowo właściwie byłam zestresowana twoim zachowaniem: sms – telefon, który odebrałam stojąc obok Piotra – telefony w pracy – e-maile. Trochę mnie to przytłoczyło. Zastanawiałam się dlaczego tak jest że gdy jesteśmy przez dłuższy czas na dystans to tęsknię, gdy jesteś obok tak jak przedwczoraj i rozmawiamy to czuję się bezpiecznie i blisko ale gdy zachowujesz się tak jak wczoraj, gdy zaczynasz tak spontanicznie i otwarcie wyrażać swoje uczucia to mnie to wytrąca z równowagi. Dzielę się z tobą szczerze tym co czuję.

Inna sprawa że właściwie nawet trochę mnie dobiło to, że nie rozumiesz że żebym mogła dojść ze sobą do ładu i poukładać swoje życie musze pozbyć się poczucia winy i lęku a on towarzyszy mi cały czas.
Nasza sytuacja nie jest taka sama, choć jesteśmy do siebie jakoś bardzo podobni to jednak jesteśmy kompletnie różni – podstawowa kwestia jesteś dużo silniejszy, masz swoje cele i jesteś zdeterminowany, masz wysoką samoocenę i samoakceptację której mi brak. Nie leczysz depresji. Moje problemy małżeńskie i moje osobiste problemy to zupełnie dwie różne rzeczy zazębiają się, mają na siebie wpływ ale są jednak niezależne od siebie obie wymagają pracy.

Twoja bajka – jest niesamowita i po raz kolejny potwierdza jak „bogatym” i wyjątkowym jesteś człowiekiem, tak zobaczyłam tam też siebie „opowiadająca smutne historie pani cebula, której mężem jest wiecznie niezadowolony Pan por” nie widzę w niej ciebie ???

Wiem nie tak wyobrażałeś sobie dzisiejszy poranek, słyszałam w słuchawce twoją radość, wyczekiwanie, entuzjazm no i pewnie to zniszczyłam.
Sławciu zaakceptuj moją decyzję.
N


From: Slawomir Dabrowski [mailto:slawek.aabiot@gmail.com]
Sent: Thursday, September 1, 2016 11:23 PM
To: Renata Malinowska
Subject: wieczór/noc

Dziś po południu byłem na zebraniu rodziców w nowej klasie Michała. Wychowawcą jest matematyk, ale zebranie trwało ponad 1,5 godz. Długo jak na proste sprawy organizacyjne. Wieczór spędziłem u Karola, gadaliśmy i rozmawiałem z jego dzieciakami, Emilia 10 lat, Maria 12, Stasiek 13. Każde z nich jest inne i zawsze chętne na pogaduchy. Bogusia, żona Karola zaproponowała w przyszłym tygodniu pójście z całą paczką do kina -włoska komedia - Jak Bóg da. Pewnie się przyłączę.

Ale nie o tym chciałem. Chciałem o mojej myśli, to nawet nie marzenie, raczej pragnienie na dziś wieczór, tylko dla nas dwojga. Choć nie realne to bardzo realne w mojej głowie.
Dla nas dwojga chciałem ułożyć listę, ale chyba tu lista nie jest dobrym rozwiązaniem, więc tym razem będzie po mojemu.
Nasz wieczór, ciemno na dworze, za oknem twój ogród, siedzę przy twoim stole, jemy lekką kolację, może to ryba albo delikatne ale dobrze przyprawione warzywa. Obowiązkowo spory kieliszek czerwonego wina. Siedzimy na przeciwko siebie uśmiechamy się i rozmawiamy, aż do momentu gdy ty albo ja zaczynamy ziewać. Tak to był długi dzień. Nie będzie wspólnej kąpieli, przemilczę ten fakt. Kładziemy się razem do łóżka. Ty odwrócona plecami do mnie. Na moim prawym ramieniu położyłaś swoją głowę. W prawej dłoni trzymam twoją prawą dłoń. Nasze nogi są splecione. Moja lewa ręka jest pod twoim ramieniem, a lewa dłoń obejmuje twoją prawą pierś. Lewą dłonią kładziesz na mojej lewej dłoni przytrzymując moją rękę na swojej piersi. Mój prawy policzek dotyka twojej głowy, wtulając się we włosy, blisko twojego lewego ucha.
Jesteśmy bardzo blisko siebie, chociaż ubrani, podkoszulki i reszta. Tak wtulony w ciebie czuję jak oddychasz i zaczynam opowiadać ci bajkę wprost do ucha.
Opowiadam tak długo aż słyszę twój miarowy głęboki i spokojny oddech. Zasypiasz wtedy ja zasypiam z Tobą.

A o czym ta bajka zapytasz? To bajka o życiu przedmiotów w lodówce. Mieszka tam Pan znany z imienia Karton a z nazwiska Pan Mleko, Kuzynki Jajka i Pani śmietana, Pan schab i pani szynka, jest też zarozumiały pan brokuł, męczące panny rzodkiewki oraz opowiadająca smutne historie pani cebula, której mężem jest wiecznie niezadowolony Pan por. Jest też rozrywkowa Pani Cola oraz siostry oranżada i lemoniada. Obie adorują wyluzowanego Pana Tonika, który jednak podkochuje się w Pani Gin. Wszystkie postacie marzą o tym jak żyje się poza lodówką. Nie podoba się im ich zimny świat.
Nie mogę ci zdradzić, może przyjdzie kiedyś taki czas, kiedy wtulony w ciebie opowiem ci całą tą historię.

Dobrej nocy, a właściwie dobrego dnia.

Nie wiem jak odbierzesz to co napisałem tak wcześnie rano. Historia jest raczej wieczorowa;-).

I jak ja mam cię nie kochać....

S




J. Dartmoor - 2016-09-02, 05:18:19.

skomentuj


komentarze

brak komentarzy


* * *