avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
J. Dartmoor
notatnik
poezja
opowiadania
felietony

Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
na marginesie
regulamin
FAQ
archwium forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj


zaawansowane...

Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


16 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
J. Dartmoor
włóczykij


Dziwne rozważania przed 1 listopada
Trzeba się ostatnio nieźle namęczyć aby zostać wysłuchanym, czy zauważonym. Szał zakupów i ciągłe bieganie za codzienną potrzebą i tą do sklepu i do wychodka nie nastraja na refleksje, no może czasem od wielkiego dzwonu, jak walnie jakaś data np. 1 listopada, albo śmierć kogoś bliskiego w rodzinie. Ale i tak po kilku dniach mija. Ktoś powiedział czas leczy rany, no i dobrze gdyby tak nie było, to ludzie strasznie by się naprzykrzali sobie samym z próbami samobójczymi.
Więc jak to jest z tym przemijaniem? Pewnie, że cały czas nasz licznik bije, oj nie chce się on zatrzymać nawet na chwileczkę. No podobno zwalnia trochę w samolocie ale cały czas tyka do przodu. No coż więc nie ma co o nim więcej wspominać, skoro nie ma na to wpływu. Czy pozostaje zatem pogoń za potrzebą (patrz wyżej) ? Pewnie, że tak! Konsumato, konsumato itd. Ten świat się kręci wokół chęci posiadania. Pozostaje zatem druga kwestia, co po nas zostanie. No może ci co mają jakąś tam podstawową komórke społeczna mogą z dumą powiedzieć „kto”.
Zostaną po nas na pewno jakieś super krótkie życiorysy wyryte na pomniku, o ile oczywiście nie przytrafi się jakaś zawierucha wojenna i nie trafimy przez przypadek np. do Iraku, gdzie zakopie nas piasek pustyni.Więc to też nie jest też dość pewne. No to co jeszcze ? Zgoda, wspomnienia, którymi będą się dzielić nasi znajomi czy rodzina. Oczywiście, o ile byliśmy przykładni i wspaniali i tak w ogóle „do naśladowania”. Ale jeśli nie, jeśli znajomi się od nas odsunęli to pozostaje jeszcze rodzina. Rodzina nie może zapomnieć, w końcu to rodzina. No ale może np. wymżeć, albo jej w ogóle nie bylo.
Wyeliminowaliśmy zatem czynik ludzki. Pozostaje nam więc spis rzeczy czyli tzw. Testament. No ale komu go zostawić skoro wyeliminowaliśmy już czynnik ludzki (patrz wyżej). Więc z testamentu nici. Pozostaje generalnie odniesienie się do wyższych racji takich jak „ludzkość” albo jak kto woli „społeczeństwo”. No i tu jest duże pole do popisu. Zacznijmy z grubej rury, czyli postawią nam pomnik, może ufundują jakiś szpital w Afryce, gdzie będzie się leczyć nieuleczalnie chorych i nazwą go naszym nazwiskiem, którego zapewne żaden z miejscowych wieśniaków nie będzie w stanie wymówić. A o pomniku pamiętają tak naprawdę jedynie gołębie. Wyliczajmy dalej. Niektórzy może znajdą się w gazetach, o brukowcach tu także mowa, gdzie opiszą nas jako jakiś zwyrodnialców gwałcących wyrwane na dyskotekach laski, albo jako o wynalazcach lekarstwa na raka. Pierwsza sytuacja nie daje długiej sławy, a już na pewno nie chwalebnej. Ta druga możliwość wiąże się bezpośrednio z pomnikiem i szpitalem we wspomnianej Afryce (patrz wyżej). Więc wyczerpaliśmy wątek prasowy. Czas zatem na szeroko pojętą twórczość, oczywiście nie „szufladową”, bo jak się już domyślasz mój drogi czytelniku, do szuflady zajrzy po naszej śmierci co najwyżej mało wrażliwy na nasze „wypociny” jakiś sprzedawca domu o ile wcześniej nie dorwą się do naszych głęboko skrywanych zbiorów synkowie naszej siostry czy brata.
Więc w końcu nasza opublikowana w internecie, namalowana, czy też szczęśliwie wydrukowana w książce „pisanina” czy też "bochomaz" zobaczy światło dzienne i przetrwa trochę dłużej niż my. Szczęśliwi ci, którzy trafią do lektór szkolnych. Ich nazwiska będą wymieniane i ... wyklinane przez pokolenia znudzonych nauką uczniów, może poza nauką dłubania w nosie. Wolność internetowa i możliwości samego internetu, jeśli przetrwa on kolejną rewolucję informacyjną, mogą uczynić nas nieśmiertelnymi, przez ciągłe kopiowanie, backupowanie plików, przenoszenie się z łagodnymi wirusami itd. Więc rozmnażajmy nasze „bazgroły” tak, że staną się częścia zero-jedynkowego świata. Kto wie może my się też w jakiś sposób stajemy się jego częścią. Kto powiedział, że Bóg używa systemu dziesiętnego?
utwory


informacje

Czasem mnie najdzie i musze...a potem ty robisz z tym co chcesz

dołączył(a): 2003-10-27
grupa:
liryczni
imię:
John
miejscowość:
Gdańsk
urodziny:
1970-05-09
73 wierszy
1 opowiadań
1 tekstów (publicystyka)
0 tłumaczeń
1 utworów w PW
3 komentarzy udzielonych
99 komentarzy otrzymanych
0 postów na forum

ulubieni

moi ulubieni autorzy:

Ranny Julek

jestem w ulubionych u:

jacek sojan, Bryłcia , Nigredo, okhan