avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Quentin Starlight
poezja

Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
na marginesie
regulamin
FAQ
archwium forum
forum
lista członków JL (2096)
znajdź osobę
Szukaj


zaawansowane...

Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


19 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
Quentin Starlight
debiutant




W lustrze



W lustrze widzę posąg
Wloką twarz niezmiernej skruchy melancholie silne, zmęczone podróżą
Chodzą po twarzy człowieka pokuty

Na zewnątrz ukryty za kamieniem wstydu
Wyblakłe pościele na sobie nosi
Wyśmiany artysta swojego losu
Ludzi o litość zazwyczaj prosi

Bez bratniej duszy uchodzi mi życie
Wycie wilka dostrzega me ucho
Oprawca się zbliży jak rzeźnik z Mont Mercy
Anioł zniszczenia ześle mię duchom

Nerwowo wzrokiem wodzę
W todze ukryty patrzany przez wszystkich
Niewole odkrywam przed ludźmi za dużą
Taki upadek jest częścią nas wszystkich

Nagi, samotny ucieka przed wrogiem
Biegnie by skryć się we własnej Mekce
Doping ochoczy przeraża natręta
Wbiega w ten tunel fin de siecle

Strach ma wielkie oczy-balony kwasu
Gdy pęknie lateks zeżre wnętrze moje
Zawczasu wychylić mi przyszło przed szereg
Cena inności nie ceną poklasku

Cyrk niewiniątek pełen takich jak on
Z każdego bieguna przychodzą wciąż nowi
Duszno-obskurne wymioty panoszą
Tego co wilki w dogrywce chcą dobić

Czy to dom ducha ciemnego nawiedzam?
Czy męki Tantala czekają tu na mnie?
Gwieździsty obłok….tęsknie za Tobą…
Przenieś mą duszę! Rozkosznie! Bezwładnie!

Zawsze marzenia miał bujne jak kwiaty
Szara, ponura otchłań go weźmie
Płynie jak statek pijany na fali
Burza oczyści sterburty pleśnie

Prowadzon oślizłą ręką nachalnie
Wśród ludzi pokroju mi bliżej niż dalej
Wchodzę do komory krzyku finalnie
Miażdżąca siekiera dźwiękowa wprost w gardziel

Bez cienia żenady na ustach każdego
Styl życia inny niż większość szarzyzny
Strach przed człowiekiem, kontaktem z nim bliskim
Tęskni z powrotem do wysnutej ojczyzny

Kajdankiem skuty, z kolana krwawiący
Bolący, zdrzazgany społecznym wyrokiem
Zsiekany śrutem, mózg obarczony
Rozum się kończy, cofa kordony

On zamkną oczy z góry wykluczony
W towarzystwie kpin i śmiechu zwierzyny
Zaraz w piorącą mózg przepaść skoczy
To nie jest filister – to as naznaczony

Skaczę w tą otchłań, bezsprzecznie odchodzę
Na drodze mej prosta linia do śmierci
Nie widzę przyszłości w kontaktach mych z ludźmi
Dusza mnie wierci…Dusza mnie wierci…

Ona wciąż walczy ze światem zewnętrznym
Koniec końców jest wieczna, niezłomna
Ona inności mej wstydzić nie musi
Wygra z drapieżcom ido mnie powróci























data dodania: 2011-03-07

informacje


dołączył(a): 2011-03-01
grupa:
nowe głosy
imię:
Piotr
miejscowość:

urodziny:
0000-00-00
5 wierszy
0 opowiadań
0 tekstów (publicystyka)
0 tłumaczeń
0 utworów w PW
0 komentarzy udzielonych
6 komentarzy otrzymanych
1 postów na forum

ulubieni

moi ulubieni autorzy:



jestem w ulubionych u: