avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Veles
notatnik
poezja
opowiadania

Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
na marginesie
regulamin
FAQ
archwium forum
forum
lista członków JL (2104)
znajdź osobę
Szukaj


zaawansowane...

Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4005 4003 4001 

Zmień skórkę


33 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
Veles
każdy inny wszyscy różni :c


święta krystyna
Nie kapuję. Brud płynie ulicą, spływa po niej jak deszcz przez rynnę, ma dwie nogi i buty na stopach, dużo brudu, do którego przecież ja nie mogę się porównywać, przecież to ja, a tamto to oni, trzecia osoba liczby mnogiej, obca zbiorowość, do tego ten rodzaj jakiś nijaki, nie wliczam się, ja i moje nowe spodnie z bershki, moje buty z pull and bear, całe własne jestestwo. Ja, który mam naukę i świeckość i piszę książkę o niczym, który mam kumpla czarodzieja, no, co prawda wariata zamkniętego do łóżka mocno przywiązanego, ale jednak, ponadto mam też znajomego alkoholika z rokendrolowym zacięciem z włosami po ramiona, z brodą długą i zaniedbaną i mógłbym się z tym wszystkim identyfikować, chociaż po części, z dystansem i zachowaniem bezpiecznej odległości, jednak tego nie robię. Walczę więc z brudem każdego dnia, chociażby dzisiaj, w poniedziałek roku pańskiego na ulicy tego zdezelowanego miasta i oto nadchodzi ona, Krystyna, po prostu Krystyna, która niewątpliwie jest która jest która jest z kościoła Jezusa Chrystusa, bo tak mówi i w tym momencie chcę uczynić ją epizodyczną bohaterką mojej książki, otworzyć krótki, acz wymowny motyw niedocenionego męczennika mesjasza cierpiętnika z błyskiem, który dostrzegam w jej nieskażonym oku, w jej zębach bielą okrytych, z włosami czarnymi prostymi, z plakietką w ich kolorze: Krystyna. Kościół Jezusa Chrystusa. Och, czy mam chwilę, pyta anielskim głosem, a ja tak, owszem, mam chwilę, ale nie wieczność, jakie to smutne, że jako członek rycerz żołnierz Jezusa ty ją masz i spędzisz w chmurach beze mnie, weseląc się i radując, alleluja wyniośle śpiewając, gdzie ja będę, ja – znudzony dekadent, grzesznik niemyty nieoświecony, wybryk dzikiej natury, dzikus sam w sobie i ignorant, gdzież ja, któż nam powróci, któż, pytam. Powiedz, Krystyno z anielskim jestestwem, oducz mnie przekleństw doczep skrzydła i tą fikuśną nalepkę broszkę wizytówkę w miejsce serca, czy ja w ogóle mam serce, och. Krystyno, jedno jest pewne: mam chwilę, albowiem w swej niegodziwości i przebiegłości już ułożyłem plan diabelski misterny, według którego zostaniesz męczenniczką, jedynym białym charakterem całej powieści, zostaniesz świętą Krystyną z zdezelowanego miasta. Och, przystaję, nawet gaszę papierosa, odchrząkam, spoglądam w dal, na brud, tak, niech mają mnie za przykład, oto polemizuję z rzeczywistością, przystaję przed świętą, która o swojej świętości jeszcze nie jest przekonana, ale będzie, bo jak mówisz: przyjdzie czas na królestwo niebieskie na raj utracony na orszak anielski i gromy z jasnego nieba. Proszę zapytać swojego ducha kiedy ostatnim razem zrobił pan coś dla niego, proszę zapytać wprost, wejść w głąb siebie, znaleźć drugie dno, zastanowić się, udzielić odpowiedzi. Więc: duchu, kiedyż ostatnio robiłem coś dla ciebie, czyżbym do końca do cna zaniechał całą sferę sacrum, kiedyż i jakże mogłem o tobie zapomnieć, czy zapomniałem? Och, panno święta dziewico Krystyno, duch mój ubolewa i gdy o nim myślę, jawi mi się przez małe d., Krystyno, napraw mnie, chcę oczyszczenia z rąk twoich cudnych anielskich, wyrzucę spodnie i buty, sprzedam mieszkanie, kupię konia jednorożca i pognam w świat szeroki, w chmury i obłoki, w duchowe amoki, powiedzże tylko od czego zacząć, może pocałuję cię w stópkę na dobry początek, poproszę o błogosławieństwo, w prologowy błogostan zapadając. Krystyno, nie milcz, już się schylam do stópki cudnej twej, nie grzeb w kieszeni swojego płaszcza, nie wyciągaj tej karteczki, wszak na zbawienie z tego co wiem nie potrzeba papieru, papier jest potrzebny do spraw przyziemnych i ludzkich przecież, a ja chcę wznieść się ponad to, och, ach, być z tobą w chmurkach zdrobnionych, u stóp u paznokci twych uważnie i równo obciętych, posmarowanych czerwonym lakierem, ale zaraz, ale chwila, to nie jest zwykła kartka papieru, mówisz, ona zawiera formułę magiczną czyli telefon i adres do okolicznej siedziby świadków Jechowy, to jak to, jakim cudem, jakim sposobem, czyżbym dostał namiary na Boga namacalnego i prawdziwego, który zadba o mojego zapomnianego ducha, czy wpłacając symboliczne czesne na okres próbny, jak mówi kartka, dostąpię zbawienia nirwany lirycznego uniesienia, czy otrę się o czystą metafizykę? Och, Krystyno, wyczuwam w tym wszystkim jakiś podstęp, chociaż wcale nie chcę, jakąś perfidię, Krystyno, dlaczego już nie mówię o tobie jak o świętej, dlaczego nie przypisuję ci aureoli jasnej i skrzydeł ognistych, czyżbyś się wypaliła duchowo, dlaczegóż ta kartka to zwykła ulotka, nie wzniesiesz mnie ponad brud, ponad otchłań śmierdzącą, nie oprowadzisz po tej radosnej stronie życia? Dlaczego odsyłasz mnie do jakieś Boga, skoro to ty jesteś moim Bogiem, moim chwilowym marzeniem, nagłą zachcianką, jednorazową superbohaterką, hamburgerem z dworca głównego. Czyżbyś nie słyszała, że twój zamknięty w ulotce bożek już dawno umarł na tym zapadniętym padole, zupełnie jak moja ochota zajawka na zwiedzanie niebios?
utwory


informacje

zbroję się za wschodnią granicą www.ijedzieszdalej.blogspot.com gg 2254924

dołączył(a): 2006-10-11
grupa:
liryczni
imię:

miejscowość:

urodziny:
0000-00-00
4 wierszy
19 opowiadań
0 tekstów (publicystyka)
0 tłumaczeń
0 utworów w PW
524 komentarzy udzielonych
14 komentarzy otrzymanych
423 postów na forum

ulubieni

moi ulubieni autorzy:

Veles, no name, w&j, małGocha, Gari / Martyna Szczęsna, GreenSoul, hodos ano kato mie, Frances F., landrynkową piękną śmierć, paralelizm-shop, zorianna

jestem w ulubionych u:

Adelajna, Elv, Angel, Veles, no name, w&j, Gari / Martyna Szczęsna, Gillan, GreenSoul, jacek sojan, Frances F., latortura, amk, Gilma, BaronG, landrynkową piękną śmierć, Krzysztof Jerzy Syrek, Nina, i, motyl, Murzyni, ale myślą, vampire, Antoine Plouier