avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
orbitowanie bez cukru
opowiadania
felietony

Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
na marginesie
regulamin
FAQ
archwium forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj


zaawansowane...

Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


19 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
orbitowanie bez cukru
mechanik liryczny


dzień czwarty
Próbuje przypomnieć sobie jaka była. Wszystko co wie jest spakowane
do ciasnych kuferków. Te kuferki w wielkich walizkach na dnie jej głowy.
Nie dają się otworzyć.
Uśmiech jest promieniem i nawet w deszczowe dni potrafi stworzyć parasol. W uszach dźwięk jej głosu.
- Ta Kinga to taka miła dziewczyna. Dużo się śmieje.
Śmiech. Gdyby weryfikować ludzi według częstotliwości , długości i natężenia śmiania się. Jeszcze brać pod uwagę szczerość uśmiechu, sytuację jaka go wywołała. Świat byłby lepszy. Nie zapomina. Nie można porównywać śmiechu po dobrym stafie ze śmiechem na czysto.
Cóż takie kryteria mogą istnieć. W niedalekiej przyszłości. Tylko, że wtedy ktoś powie:
pani x, pan y, jest tak zajebiście poważny.
I to byłaby wartość.
Jest niesprawiedliwe, że najlepsze komentarze przychodzą w najmniej odpowiednich sytuacjach. Na przykład pod prysznicem, w toalecie, podczas odkurzania, prowadzenia samochodu. Tak bardzo chce zapamiętać myśli, że nigdy ich nie pamięta.
A miało być tak pięknie.
Jest sierpień godzina południowa. Siedzi w cieniu sosen. Jest jedyną klientką kawiarnianego tarasu. Rozgrzana skóra uwalnia zapach lata.
Kiedyś przeczytała w kobiecej gazecie, jeśli dopada cię zimowa depresja to wejdź do ciepłej wody a po kąpieli wsmaruj w skórę ulubiony olejek do opalania. Sprawdzi następnej jesieni.
Czeka. Czeka na sms’a. Choć wolałaby a pain that I’m used to. Stara się nie myśleć o tym czekaniu. Wypisuje pocztówki. Przyszła kelnerka. Śliczna dziewczyna. Kawa jest zimna. Słodka, choć wolałaby więcej mleka. Lody szybko się rozpuszczają. Bobik wylał wodę. Kelnerka niesie miskę. Pyta czy może pogłaskać psa. Anna uśmiecha się do dziewczyny i kiwa głową na tak.
Może gdyby tutaj przyjechała z Alicją w zeszłym roku. Wszystko byłoby inaczej. To takie magiczne miejsce.
Wypisane kartki leżą na stoliku. Bobik pochrapuje pod stołem. Telefon nie dzwoni. Słońce wyjrzało zza sosny. Anna idzie do toalety. W kawiarni jest chłodno. Klapki ślizgają się po granitowej podłodze. Ostrożnie stąpa po schodach. Toaleta znajduje się w piwnicy.
Zamyka drzwi. Zadbane ubikacje zdarzają się bardzo rzadko. I właśnie jest rzadko. Anna chciałaby zrobić kupę. Nie zależy jej jaką. Może być rzadka. Choć higieniczniejsza byłaby stała. Mości chusteczkami gniazdo dla pośladków. Żeby tylko nie dotknąć muszli. Sztuka wymoszczania deski sedesowej. Jak sztuka kochania. Nigdy do perfekcji. Siada.
Mijają minuty. Jakiś ruch na korytarzu. Podrywa się. Nie da rady. Wstaje. Chusteczki lądują w koszu. Myje ręce i wychodzi. To na pewno nie były minuty tylko sekundy. Od czterech dni zwieracze pracują na pełnych obrotach. To średnio o jakieś trzy dni za długo. Może jutro. Bierze smycz. Żegna się z kelnerką. W drodze kupuje mineralną. Bobik chłepce z butelki. Dzieci z rodzicami zatrzymują się i śmieją.
Idzie przez las. Ściółka pachnie. Przypomina ostatnie wakacje z rodzicami. Anna miała pięć lat. Mieszkali w kampingach. Ośrodek położony w środku sosnowego lasu. Pamięta,
że bawiła się z dzieciakami na huśtawkach. Uczyła się zeskakiwać. Starsze dzieci robiły to świetnie. Pozazdrościła i spadła pod krzesełko. Nabiła guza. Wszyscy się śmiali. Innym razem wracała z rodzicami z plaży. Na stopach miała drewniane sandałki. Uwielbiała te buty. Pech chciał weszła w dziurę. But ugrzązł. Nie zdążyła osłonić twarzy. Przegryzła język. Bolały kolana. Najbardziej nieprzyjemna była krew zalewająca usta. Ojciec wziął ją na ręce. Szli tak we trójkę. Mama gładziła ją po czole.
Zostało w niej coś z dziewczynki. Samotność. Samotność dziecka porzuconego w czterech ścianach. Ciemność. Dlatego nie pamięta.
utwory


informacje


dołączył(a): 2006-06-06
grupa:
liryczni
imię:
anna
miejscowość:

urodziny:
0000-00-00
0 wierszy
16 opowiadań
1 tekstów (publicystyka)
0 tłumaczeń
0 utworów w PW
61 komentarzy udzielonych
0 komentarzy otrzymanych
2 postów na forum

ulubieni

moi ulubieni autorzy:

, caroll, Frances F., MUFKA, playing.angel

jestem w ulubionych u:

lia, jacek sojan, Judzia, Naamah Di., amk, i, playing.angel, Jacek Krajl, motyl