avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


18 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
Monika Klimczak (Ainil)
kawałek drewna
tłumaczenia
dodano:
25 września 2006, 02:50:16


Rozlew bratniej krwi

Czerwień – zamykam oczy i widzę rzekę krwi płynącą do oceanu, mieszającą czystą wodę z niewinną czerwienią. Otwieram oczy i spoglądam na ręce pokryte krwią: szpony bestii, oto czym są! Odrażające, zakrzywione, mordercze. W moich snach znów i znów wędruję, wśród mego Ludu, zmierzając ku siedzibie morskich elfów. I choć silnie czuję, że nasz kolejny krok będzie fatalny, nie jestem w stanie zmienić biegu wydarzeń. Cała moja dusza ogarnięta jest wrzeszczącym buntem, a jednak wstrzymuję się i idę bez słowa... Jeźdźcy białych grzebieni. Marzyciele. Niewinni, skromni, spokojni. Nikt nie ukochał wolności bardziej niż oni. Ich pieśni kochają mieszkańcy oceanu, tak jak pieśni oceanu kochane są przez morskie elfy. Spoza murów jednak nadciąga burza. Oto i przystań spowita mrokiem, wciąż nieskażona piętnem krwi. Nasze usilne prośby, by odpowiedzieli na żądania mego ojca, pozostały nie wysłuchane. Uzbrojeni i zdeterminowani bierzemy siłą to, co nie zostało nam dane dobrowolnie. W pełnej zbroi ruszamy ku łodziom, lecz tańczący lud żeglarski wrzuca nas w zimne wody. Jak wysoko wzniósł się początkowo nasz duch, tak katastrofalny przyszedł w końcu nasz upadek. Szok lodowatej wody drażni nasz gniew, nienawiść burzy się w naszych sercach. Agonia hańby musi zostać pomszczona – po tysiąckroć. Miecze gładko wychodzą z pochew. Zaczyna się bitwa – lecz, nade wszystko, nie zwyczajna bitwa, lecz mordowanie braci. Dzielni, lecz niewinni mężowie stają przed nami bezbronni. Z ich ciał, z ich twarzy wciąż noszących powitalny uśmiech, płynie krew. Ich śmiech zmienia się w zaskoczenie, zaskoczenie w strach, strach na koniec przynosi świadomość. Już słychać ich żałobne jęki. Jednemu głosowi wtóruje wiele innych. Morze dołącza do tego lamentu, tak okrutnie pięknego. Te dźwięki mają nas ścigać do końca czasów. Nic, żadne słowa, czyny czy modlitwy – mogą kiedykolwiek ulżyć nam w tym ciężarze, który na siebie wzięliśmy tej brzemiennej godziny. Nasza chciwość i zaślepienie uciszają wszelką moralność. Krzyki o pomoc, jęki agonii i śmierci – scena krwawej rzezi! Nikt nie spieszy z pomocą dzieciom morza. Związane danym słowem są bowiem Duchy Wyższe. Morze rozpacza, kiedy Władca Wiatrów przypomina im o starej obietnicy. Płonące furią, doprowadzone do łez niesprawiedliwością, jaką uczyniono ich najdroższym przyjaciołom, ukrywają się w głębinach oceanu, gdzie wciąż pragną zemsty. Nigdy nie dokonano niczego równie ciężkiego do zniesienia.



tłumaczenie z:

Hansi Kursch - The Murder Of Kin

Red – I close my eyes and see a river of blood streaming into the ocean, mingling the clear waters with innocent red. I open my eyes and look down on hands covered with blood: the claws of a beast these are! Hideous, clenched up, murderous. In my dreams again and again I walk, amongst my Own, heading for the home of the sea elves. And though I strongly feel that our next steps will be fatal, I am unable to alter the course of things. My entire soul is captured by screaming rebellion, but I hold back and follow unquestioningly... Riders of white crests. Dreamers. Harmless, modest, peaceful. Nobody loves freedom more than they do. Their chanting delights the dwellers of the oceans as the music of the oceans is to the delight of the sea elves. Beyond the walls though a storm is brewing. There the harbor lies in darkness, still unstained by the stigma of blood. Out pleas to answer to my father’s claim go unheard. Armed and determined we take by force what is not given to us freely. In full armour we go for the boats, but dancingly the seafaring folk throws us into the cold waters. As high as our spirits had soared at first, in the end came devastating downfall. The shock of the cold waters brushes our anger, hate seethes. The agony of shame must be revenged – thousand-fold. Swords are swiftly drawn. The battle begins – by no means an ordinary battle but the murder of brotherhood. Brave, but innocent men face us defenselessly. From their bodies, their faces still entangled in the smiles of welcome, flows blood. Their laughter turns to surprise, surprise turns to fear, their fear brings awareness at last. Their mourning can be heard already. The voice of the one is followed by many more. The sea joins their cruelly beautiful lament. This sound is to haunt us until the end of time. Nothing, no word, deed or prayer – can ever make good to burden that we take upon us in this very hour. Our greed for the boats and the fulfillment of our dreams erases our morals. Cries for help, cries of agony, cries of death – a scene of bloody shambles! Noone hurries along to come to the aid of the children of the seas. For bound by the given words are the High Spirits. The sea is weeping as the Master of the Winds reminds them of the old promise. With burning fury and driven to tears by the injustice done to their dearest of friends they dwell hidden in the depths of the oceans, yearning for revenge. Never has there been a deed this hard to bear.


komentarze
O utworze:

wyświetleń:1687
komentarzy:0

Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

Monika Klimczak (Ainil)
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje: