avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


22 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
Monika Klimczak (Ainil)
kawałek drewna
tłumaczenia
dodano:
25 września 2006, 01:25:15


Tragedia

Piekielny i bezlitosny był koniec dni naszego wygnania. Lęk przeszył nasze serca i przyniósł mroźny chłód. Była noc i ani jedna gwiazda nie przebiła się przez zasłonę terroru. Otaczały nas bezkresne cienie. Za nieskończonym smutkiem podążyły żałosne lamenty z pobliskiego wybrzeża. Lecz znikąd pocieszenia. Niegdyś majestatyczne drzewa teraz stały słabe i pozbawione blasku, wymarłe na zawsze. Pogoń za złoczyńcami ugrzęzła w piasku. Były to narodziny rozpaczy, a wraz z nią nadeszły podejrzenie i nienawiść. W końcu to mój lud miał dopełnić zwycięstwa przeklętego przymierza. Nigdy nie miałem się dowiedzieć, co mówiono na Radzie Pierścienia w godzinie tragedii, ale wierzyłem i ufałem słowom mojego ojca. Prawdziwie był wielkim, we wszystkim czego się tknął. Nie było nikogo, kto odznaczałby się podobnie ogromnymi zdolnościami. Zbyt mocno jednak kochał to, co stworzył. Wystarczająco mocno, by na koniec zdradzić samego siebie, swoich synów i światło tego świata. Daleko zbyt potężnym był płomień, który bezustannie trawił jego serce. Tak potężnym, że spalił jego ciało i duszę, która w nim mieszkała. Nigdy dotąd nie zaznałem strachu. Miało się to zmienić, kiedy niemal nieprzenikniona chmura czystego zła wtargnęła do naszej warowni. Tak silną była panika, która ogarnęła mnie i moich braci, że jedynym, co nam pozostało, zdawała się ucieczka. Przez jedną krótką tylko chwilę udało mi się ujrzeć ten złowróżbny, niemal niezgłębiony tłum. To, co zobaczyłem, zaparło mi dech w piersiach i nauczyło się bać. Nie zapomnę nigdy zimnego nienasyconego spojrzenia kobiety-pająka, pełnego złej pustki, które tępo i chciwie spoczęło na żywych istotach wokół niej i jej desperackich prób uczynienia sobie przejścia. Osłupiały wpatrywałem się w tę straszliwą beznadziejną pustkę, kiedy przemieniła wszystko w sztywne, odrażające plugastwo. Jej owłosione ciało już wówczas sięgnęło gigantycznych rozmiarów. Przy niej nawet Czarny Władca zdawał się być słabym i małym. Z dala od naszej twierdzy żyliśmy w głębokiej rozpaczy, pozbawieni wszystkiego. Wielu z nas płakało rzewnie po wielkim królu, który utracił swe życie. Nieśmiertelna kraina właśnie zaznała śmierci, a kamienie były dla nas stracone. Czarny Wróg Świata, jak mój ojciec go przezwał, powrócił do swej siedziby, unosząc łup wielkiej wartości i ogłosił się Królem Świata.



tłumaczenie z:

Hansi Kursch - The Disaster

Dreadfully and merciless the days of exile ended. Fear pierced our hearts and brought icy cold. It was night and no star broke through the cloak of terror. Unbounded shadows were all around us. Endless grief was followed by wretched laments from the nearby coasts. But consolation was out of sight. The once majestic trees stood weak and dead, extinct forever. The chase for the wrongdoers was lost in the sand. This was the birth of despair, and with it came suspicion and hatred. In the end it was my kin who were to complete the triumph of the unholy alliance. I never was to find out what was spoken to the Council of the Ring during the hour of disaster, but I believed and trusted in the words of my father. Truly great he was, in all things. Nobody else was granted such tremendous skills. But too hard did he love what he created. Hard enough that, in the end he would betray himself, his sons and the light of the world. Far too strong was the fire that blazed in his heart with no cease. So powerful it ate the body and the soul within. Never before had I known fear. This was to change when the almost impenetrable cloud of pure evil invaded our fortress. So strong was the panic that gripped me and my brothers that escape seemed our last way out. For one brief moment I was granted a glimpse of that sinister, almost unfathomable mass. What I saw took my breath and taught me fear. Never I will forget the cold, insatiable gaze of the spider woman, filled with evil emptiness, who greedily set her opaque, dead eyes upon all the life around her and its desperate attempt to make a gateway. Aghast I stared at the tremendous, hopeless void as it turned everything into rigid, ugly insignificance. Her hairy body had already taken on gigantic shape. Next to her even the Dark Ruler seemed small and weak. Afar from our fortress we dwelt in deep despair, deprived of all possessions. Many of us cried bitterly for the great king who had lost his life. The immortal land had just encountered death, and the gems were lost. And with the gems went our hope. The Black Enemy of the World, as my father called him, returned home with booty of great value and had himself proclaimed King of the World.


komentarze
O utworze:

wyświetleń:1687
komentarzy:0

Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

Monika Klimczak (Ainil)
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje: