avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


28 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
Rapityn
mechanik liryczny
teksty
felieton, esej
dodano:
30 marca 2007, 06:55:17


Straceniec /list do wuja/

Macieju, nasza łąka znów zakwieciła się tymi białymi kwiatkami, które tak często wspominasz. Nie ma na nie rady. Matka starała się je zlikwidować na tak wiele sposobów, że już owych sposobów brakuje. Znasz matkę. Matka zawsze szczyciła się swoją wyobraźnią. Często gdy siedzimy wieczorem na ławce przed domem a Skorek biega tą wąską wydeptaną przez siebie ścieżką między naszymi nogami a Twoim starym Fiatem, patrzymy na dzieła matki. Dawno u nas nie byłeś, więc dopowiem do tego co słyszałeś, że już nie widać tej drabiny, która miała prowadzić do nieba. Teraz matka ustawiła przed nią pralkę o wdzięcznej nazwie Frania. Stwierdziła po wielu próbach, że ona wprawdzie nie może wleźć do nieba po drabinie ale anioły to po niej zejdą bez problemu. Stała więc drabina dalej. Mnie wprawdzie ciężko było obcinać gałęzie na jabłonce bez drabiny, ale matkę się ma tylko jedną co pewnie wiesz bez mojego paplania. Wracając jednak do owej pralki o której Ci wspomniałem muszę napisać jak do tego mamusinego odkrycia doszło. Zatem spać się położyłem w przeddzień jak zwykle o północy. Matka spała już dawno a nosowo gardłowe jej warczenie sprawiało, że spokojnie zasnąłem. Przyzwyczajony jestem do jej chrapania, więc kłopot to dla mnie żaden a jedynie przyjemność. Gdy już czułem jak sen mnie ogarniał, matka nagle wpadła do pokoju i głosem stanowczym i nie znoszącym sprzeciwu powiedział, że wstawać mam i podwórko glansować na powitanie aniołów. Mamuś, mówię, mama spać idzie, jutro się wyglansuje. Matka jednak słyszeć o tym nie chciała. Pognała mnie na podwórko a sam wiesz, że ono nigdy nie lśniło czystością. Ubrałem się i wyszedłem. Patrzę a matka całuje stopnie drabiny. Mamo ale o co chodzi? Pytam senny i jednocześnie zdenerwowany. Przyznasz wuju, że dziwna to kombinacja. Matka na to, że anioły mają przyjść do nas jutro wieczorem i nijak ona sobie nie wyobraża, żeby one miały chodzić ze swoimi długimi bielutkimi skrzydłami po naszym ufajdanym przez Skorka podwórku. Po godzinie namawiania i proszenia o litość ustąpiła tylko pod tym warunkiem, że skoro świt wyruszę naprawiać to szambo. Tak się wyraziła o naszym zacnym podwórku, wyobrażasz to sobie wuju? Więc spać poszliśmy. Rano gdy się tylko zbudziłem w te pędy poleciałem do szopy po miotłę brzozową co ją nam wuj zrobił i dalej na podwórko. Matka już tam była. Stój powiedziała. Nie będę skorkowego psiego gówna w Twoje ręce wycierać. Masz tu widzisz przykład racjonalności postępowania bęcwale, patrz i ucz się od swojej matki, dodała. Zaprowadziła, mnie do szopy i pokazała pralkę. To widzisz synku, powiedziała, jest rozwiązanie niebiańskiego problemu. Anioł właściwie to nawet powinien się trochę ufajdać jak już na ziemię przyszedł, ale wrócić musi czysty. Stawiaj pralkę pod drabiną i po kłopocie. Potoczyłem więc pralkę jak matka kazała. Wszystko załatwione, rzekła matka a mnie dopadły wątpliwości. Wuj pewnie jako jedyny zrozumie te rozterki związane z naturą rzeczy przedmiotów mechanicznych. Pralka nie podłączona nie zadziała. Matka przypomni sobie o tym w nocy i co? Znów pobudka. Mówię więc do mamy, zgłaszając nieśmiało projekt poprawy jej dzieła i łuszcząc problemy jak ziarna fasoli z łupinki. Synu, odpowiedziała, synu mój, toż oczywiste jest, że anioły mają moce o których nam się nie śniło, więc im niepodłączona pralka nie przeszkodzi. Po drugie zaś podpiłuj drabinę aby te mniej święte z niższych połaci nieba schodziły. One strachu w sobie nie mają przed gównem bo i tak patrząc w dół co chwile je widzą. Tak więc teraz Wuju, pralka zasłania drabinę i czekamy na anioły.

Pozdrawiam Wuja cieplutko i pytanie na koniec jedno postawię. Czy aby Wuj ma ochotę moich opowieści słuchać czy może jednak w mieście ciekawsze rzeczy się dzieją i nijak na czytanie Wuj nie znajduje czasu?

Kacper Zastawny


komentarze
avatar Y,
yopaswp.pl
2007-03-30, 09:39:13:
call me jozin
ależ znajduje, znajduje!
zauważam dropne odstępstwa od słownej konwencji w tym tekście, ale znów miodowo jest. fanem się staję.
mów mi Wuju,
y,
--
"wszystkie polskie matki boskie kleją rymy częstochowskie"

avatar Rapityn
rapitynpoczta.onet.pl
2007-03-30, 16:34:52:
mechanik liryczny
Wuju,
czy wuj zdaje sobie sprawę jakiego zamieszania narobił sadząc w donicy
ten dziwny listek co go od śmierci babki w
portfelu nosił? Penie nie zatem opowiem ....

dziękuję i pozdrawiam Y
--
Rapityn i zapraszam do siebie http://rapityn.blox.pl/

O utworze:

wyświetleń:5164
komentarzy:2


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

Rapityn
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.