avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


23 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
magda-lena
mechanik liryczny
teksty
teoria lirycznego rzemiosła
dodano:
31 stycznia 2007, 16:14:17


morderca

Przeszywasz mnie swoim spojrzeniem
- jak to ładnie brzmi.
A ty po prostu lampisz się na mnie,
gapisz bezczelnie,
z durnym uśmiechem…
Jak śmiesz?!

To ja! Poznajesz?
Pewna siebie, dumna i wspaniała.
Na kolana psie!
Śmiejesz się? Odchodzisz?
Zostań! Nie pozwalam!!!

Proszę zostań…

Tak bardzo potrzebuję…
Tak bardo chcę być nadal
w centrum ciebie.
Przeszyj mnie znów
tylko wtedy czuję się kimś.

***********

Nazywam się Paweł D.
Dnia 28 stycznia bieżącego roku o godzinie 7.45 stałem na przystanku na moście Focha.
Było zimno, kropił deszcz.
Jedynym miłym aspektem tego ranka były wspomnienia minionej nocy. Nie dał bym głowy ale bodajże uśmiechałem się do siebie. Moje myśli cały czas krążyły wokół rozgrzanej postaci mojej żony, która pewnie znajdowała się wtedy jeszcze w otchłani snu.

-Tak bardzo chciałbym się w ciebie wtulić. –myśli kierowałem w stronę naszego mieszkania i jej.

Przede mną stanęła ta kobieta o którą pan pyta. Wydała mi się dość młoda, ale zrobiona na starą. Była w zielonym płaszczu. Wydała mi się dumna i bezczelna. Spojrzała na mnie z pogardą i oburzeniem.

-Dama do towarzystwa – pomyślałem samoistnie.

Po prostu takie sprawiała wrażenie.
W pewnym momencie zorientowałem się, że autobus już dawno miał przyjechać.
Nagle poczułem wibracje w kieszeni, to był mój telefon. Miałem zestaw głośno-mówiący dlatego nie było potrzeby wyciągnięcia jej z miejsca w którym się znajdowała.

-Kochanie gdzie jesteś? Co ty robisz? Przecież dziś niedziela. – usłyszałem w słuchawce.

Pomyliły mi się dni. Pamiętam, że zaśmiałem się z tego powodu.
Odwróciłem się i już miałem wracać do domu gdy nagle usłyszałem huk. Spojrzałem przez ramię i jedynie co zdążyłem zobaczyć to ciało kobiety spadające w otchłań wody. Wydaje mi się, że miała zakrwawioną twarz, ale nie jestem pewny wysoki sądzie.
To wszystko co pamiętam.


komentarze
O utworze:

wyświetleń:5154
komentarzy:0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

magda-lena
          lista utworów          

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.