avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4003 4001 4000 

Zmień skórkę


27 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
okhan
duszę się miewa
teksty
felieton, esej
dodano:
29 grudnia 2004, 17:56:57


Przerażający moment znudzenia.

Ostatnio chyba mam problemy z koncentracją. Albo to ta świadomość nieuchwytnego. Tego, że zawsze jest coś więcej. "Coś więcej" w tym wypadku to prawdziwe zabójstwo dla gałęzi na której, niczym ta małpa, z takim zamiłowaniem siedzę. Problem w tym, że podcinanie jej kolejnym myślotokiem powoduje upadek nie tyle na ziemię, co w przestworza. Przestworza nijakości.

Bo czasem zabawa się nudzi.

A przecież wszystko, co nie jest ostateczne, jest w gruncie rzeczy tylko śmieszną zabawą. Grą pozorów, w najlepszym wypadku kreowaniem ziemi, po której się stąpa. Przecież dobrze jest wiedzieć, na czym się stoi, nieprawdaż? Prawdaż, prawdaż.

Jak łatwo odbiec jest myślami gdzieś daleko, bardzo daleko i przez dwa, albo trzy skurcze mięśnia sercowego poczuć się z tego dumnym. Aby po chwili wystraszyć się, może nawet przerazić tym, co się zobaczyło. I potem wrócić na tę własną, wykreowaną przez siebie płaszczyznę zwaną codziennością. Odetchnąć z ulgą, bo znów bezpiecznie, skrzywić się z niesmakiem na wspomnienie i po raz kolejny dojść do wniosku, że jeśli sam nie ponadaję wartości wszystkim rzeczom, które znam, to zwariuję, na błogą nirwanę absolutnie nie będąc przygotowanym. Nie wiem, może kiedyś byłem bardziej odważny.

A może - mniej skąpy. Bo każda taka "podróż" napędzana myślotokiem na temat rzeczy absolutnych wprowadzając mnie coraz głębiej w las relatywizmu - zabierała wartość rzeczom codziennym.

A być może po prostu mniej miałem do stracenia. Jeśli przecież pozwolę, aby to świat nadawał za mnie wartości "rzeczom", albo raczej - wartościował rzeczywistość za mnie, to cóż mi z takiej rzeczywistości? Wieczne pragnienie tego, co trendy to zdecydowanie nie dla mnie, zresztą przypuszczam, że tak naprawdę dla nikogo, prócz tego kogoś, kto ten trend wykreował. Tylko, że stara zasada marketingu mówi: "jeśli na produkt nie ma zapotrzebowania, to trzeba je stworzyć".

Więc może teraz po prostu trochę mi niewygodnie. Nie potrzebuję komórki ani darmowych SMSów, żadnych promocji i darmowego pakietu minut, ale jak raz na te pół roku zachodzi faktyczna potrzeba wysłania, lub odebrania jakiegoś SMSa, to pojawia się żal, że nie ma jak; pytanie, czy gdybym w ogóle nie wiedział o istnieniu telefonów komórkowych, to ten żal byłby taki sam?

Zresztą. Problem sam w sobie istotny nie jest, a przynajmniej nie to jest istotnym problemem. Czasem problemem jest zrozumieć, co jest zabawą, a co nią nie jest. Czasem, że większość nią jest. Odróżnić istotne rzeczy od błahych, a co więcej, na powrót nauczyć się bawić. Bo na tym świecie, w którym 95% rzeczy jest bzdurą, bez umiejętności zabawy odechciewa się żyć. Dlatego nadal uparcie będę twierdził, że jednym z integralnych części uduchowienia jest poczucie humoru i dystans.

Mówi się, że "czas jest najlepszym lekarstwem". Cóż. Jeśli tak faktycznie jest, to lista ubocznych efektów jego działania też jest "naj". Najdłuższa spośród wszystkich lekarstw świata. Wystarczy przeczytać ulotkę. Problem w tym, że czas, nawet jeśli tak bardzo względny, to nadal jest tylko jeden. I zdaje się, że ktoś odpakował go już dawno temu. W czasach, kiedy przeczytanie ulotki było niemożliwe, zapewne ze względu na brak alfabetu, czy piśmiennictwa jako takiego w ogóle.

I to właśnie ten bezlitośnie biegnący czas, pozornie, sprawia tyle kłopotów. Pozornie, bo nadal nie jestem pewien, czy on aby na pewno istnieje. A co, jeśli upływ czasu, to tylko wytwór ludzkiej jaźni, sposób patrzenia na nadmiernie wielowymiarową, choć niezmienną przestrzeń, co jeśli to tylko taki bufor tymczasowy dla naszego umysłu, który o ile świetnie sobie radzi z konstrukcjami jedno, dwu, czy nawet trzy - wymiarowymi, to dalej już zaczyna mieć problemy?

Ale może nie zawsze warto się nad tym zastanawiać, bo wtedy wszystko co znane, rozprysłoby się doszczętnie, a o kreowaniu ziemi, po której się stąpa, nie byłoby już w ogóle mowy.

Problem z czasem jest jeszcze jeden. Po prostu, w miarę jego - powiedzmy umownego - upływu, rzeczy stają się mniej wartościowe i bardziej nudne. Syndrom "wszystko już było", znany jest nie tylko mi i nie od dzisiaj. Wraz ze wzrostem wiedzy o świecie, wprost proporcjonalnie wzrasta liczba banałów, na które trafiamy, bądź po prostu rzeczy, które za banalne uznajemy. I nawet sztuka wariuje, a awangarda się ośmiesza - w przypływie histerii za Gombrowiczem chce się powtórzyć: DUPA.

Ale spokojnie. Nic się przecież nie zmieniło. Nic, za wyjątkiem nas samych, którzy zmieniamy się nieustannie. Nie trzeba wariować. Nuda nadal pozostaje wrogiem (i sprzymierzeńcem dobrobytu, tak na marginesie).

Nie wiem, czy ciekawości świata można nauczyć się na nowo. Po prostu jeszcze raz trzeba poszukać wartości uniwersalnych - uniwersalnych dla siebie samego. A może zajrzeć do pokoju swoich dzieci i poobserwować.

Z całym szacunkiem dla wielce poważnego, dorosłego życia.

O'khan.

30.11.2004.


komentarze
avatar Aleandra
aleandra_sango2.pl
2004-12-29, 18:35:18:
cykoria goistyczna
Dosyc ciekawy tekst. Daje do myslenia.
--
Aleandra Zdjęcie: http://i81.photobucket.com/albums/j203/goistka/dawnotemu.jpg -> poproszę komencik

avatar Garadriel
martysia4utlen.pl
2005-01-03, 21:46:25:
empatycznie eufemistyczna
To co się nasuwa na wstępie po przeczytaniu, to to, że napewno jest szczery; Zastanawiający też...

Choć szczerze powiedziawszy czasem człowiek nad tą tematyką woli właśnie się nie zastanawiać, bo trochę boli, a najbardziej męczy - i w chwili wolnego czasu człowiek zwyczajnie najchętniej by odpoczął...

Ale- poniosło mnie - to zmęczenie chyba;

Tekst jest bardzo ciekawy i świetnie napisany; Bardzo dobrze się czyta, nieco sarkastyczny, a to b. lubię; Chyba na to zasłużył sobie ten świat - na odrobinę ironi;

Wybacz - chyba nie jestem w natroju, by napisac coś głębszego i z dozą uśmiechu;
--
"Człowieka cenimy za to, że dźwiga on los swój, jak Atlas na barkach sklepienie niebieskie" M.Kundera

avatar Jacek Jursza (O`khan)
okhanjest-lirycznie.art.pl
2005-01-03, 21:49:13:
duszę się miewa
Dziękuje, Gari! Szczerze mówiąc, zmęczenie to czynnik, który każe zupełnie inaczej spojrzeć na ten tekst. Ciężko o moment znudzenia, kiedy człowiek jest zmęczony. A ja ze względu na, wiesz co, zmęczony jestem ostatnio cały czas. :]
--
7

avatar Ainil
ainilautograf.pl
2005-01-10, 20:02:31:
kawałek drewna
bardzo dobry tekst, Jacku. świetnie napisany, bardzo treściwy, nieprzegadany.

wiesz co? mam ochotę wpaść do Ciebie w tym tygodniu, powiedz mi, kiedy będziesz miał trochę czasu, to się jakoś umówimy. no. :)
--
Już się nie błąkaj. (Marek Aureliusz)

O utworze:

wyświetleń:5195
komentarzy:4


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

okhan
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.