avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


9 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
JohnWoo
mechanik liryczny
teksty
inne
dodano:
5 lutego 2005, 11:36:10


5 - Czym jest i po co żyje człowiek

www.geocities.com/gra9500 (tikime3@yahoo.com) Czym jest człowiek? Po co żyje? Kolejna porcja energii idzie na coś tam. Coś tam coś tam - jedno wielkie coś tam. Czas apokalipsy. Nie wolno schodzić z łódki, chyba, że chce się osiągnąć kres. Chce się dotrzeć do kresu. Ja chcę dotrzeć do kresu. Muszę zatem złamać zasadę, muszę zejść z łódki. Nie jestem czubem, nie jestem popieprzony, po prostu ewentualnie człowieku możesz mnie nie zrozumieć. Bo za bardzo "wbetonowany" jesteś w swoją łódkę. Bo nie czujesz względności wszystkiego. Co jest wszystkim? O co chodzi? Dlaczego znów tracę energie na pisanie. Co by się stało z tą energią gdybym ją powstrzymał. Nie ma wyjścia. Moja własna, moja prywatna energia układu może zwolnić, ale nigdy nie przystopuje zupełnie. Właśnie, jaki jest mój cel, absolutne zwolnienie? Czy ja potrafię zwolnić? Nie potrafię żyjąc w tym domu, nie potrafię zwolnić w tym stresie. Ten stres mnie cały czas pogania, czuję jak mój pierdolony ojczym mnie nienawidzi. To tylko jest w mojej głowie, nie koniecznie, to jest w jego głowie. Koleś zaburza układ energii. Nasza energia się nie kuma, z drugiej strony mam wygodne życie. Czy ja mam wygodne życie? Pierdole takie wygodne życie. Ale nie mam pieniędzy na... wynajęcie mieszkania. Musiałbym pójść do pracy. Musiałbym rzucić się na krzywy ryj w jakiś biznes. Pierdolone miasto, pierdolona dżungla. Banda biedaków i każdy chce mieć jakiś biznes do zrobienia, do prowadzenia do nie wiadomo czego. Hmm... Na samo jedzenie potrzebuje 300zł miesięcznie, na imprezki potrzebuje następne 300zł na pranie potrzebuje 100zł a na mieszkanie coś w okolicach 600. Kurwa potrzebuje koło 2000 miesięcznie. Co ja mógłbym robić za tą kasę? Lipa. Nie jestem stworzony do takich dochodów. Mam przejebane. Będę biedakiem jak 99% moich kolegów. W tej jednej wielkiej zasranej dżungli, iluzji wszystkiego. Tak, tak, "zrobimy z ciebie gwiazdę", "wyjebiemy cię jak gwiazdę", kolejna dupa, kolejna cipa na rozkładówce, no i co? Na chuj to wszystko? Na kurwę ta cała zamotka, cóż mam więc z sobą robić? Ja sam mogę się bujać, mogę się samego pierdolić, ale jak znajdę sobie swoją ukochaną, swoją idealną drugą połowę, swojego idealnego ukochanego węża? Co mam robić skoro zarabiać muszę również na swoją ukochaną kobietę? Nic bratku siedź w domu, mieszkaj sobie spokojnie i niczym się nie przejmuj. Kiedy ja nie potrafię się niczym przejmować. Zapomnij o sobie oto największa trudność. Oto największy problem. Ale oto również największa nagroda. Nie ma co rozkminiać za bardzo. Pełny luz. Sliping high, sliping low. Pierdol wszystko. Wu-wei. Im mniej masz kaski, tym mniej przepierdolisz na głupoty. Jesteś chujem, jesteś mięsem, nie masz nic, więc o co ci chodzi? W jakim gównie chcesz grzebać? Pogrzeb sobie w jakimś gównie, zrób coś z niczego to dobrze brzmi ponieważ całe życie to jedne wielkie nic, gówno, grzebanie patykiem jak kura pazurem. Życie i język składają się z chujowzn, jakiś zabetonowanych wcześniej nie wiadomo przez kogo fraz-nic. Czas apokalipsy. Naprawdę bardzo dobry film. Idź spać pod drzewo, tylko to tylko taka faza jest cię w stanie uratować. Cała reszta to chujnia. Nie można wszystkiego oglądać w TV. W końcu trzeba się rzucić na głowę w tą chłodną najpiękniejszą z pięknych toń wody. "Ewa ma wątpliwości co do tego czy do siebie pasujemy, a ja mam wątpliwości co do tego czy mi tu dupy nie odstrzelą". Jakieś pierdoły. Życie składa się z pierdół. Czego chcę? Nie wiem czego chcę. Chcę poznać kogoś, z kim będę mógł się porozumieć idealnie, na każdym strzeblu. Zwykłym codziennym, emocjonalnym, ale również tym najwyższyszm... nieokreślonym, magicznym. Chcę poznać duszę, która pomoże mi żyć, dla której codziennie rano będę wstawał i szedł do pracy. Chcę poznać kogoś, komu będę się mógł oddać cały. Tak, chcę zapomnieć o sobie i o wszystkim. Chcę umrzeć. Chcę oddać się komuś, chcę poddać swoje ego, chcę być wolny. Jestem najfajniejszym chłopakiem na świecie, jestem najfajniejszym mężczyzną na świecie. Dla swojdego węża poruszyłbym sny, marzenia, rzeczywistość. Dla kogoś kto... nie zrobiłby nic szczególnego. Ten ktoś po prostu musi być, a ja mam do niego idealnie pasować. Świat jest... czym jest "świat". Świat jest tym o czym akurat myślisz że jest. Generalnie nie ma się co za bardzo "rozglądać na boki" bo nic ciekawego nie można tam znaleźć. Każdy marzy ostatnio tylko o pieniądzach, każda młoda dziewczynka myśli, że pozna milionera i tak dalej. A tu rzeczywistość jest inna. Polega tylko i wyłącznie na zwykłym życiu, na byciu z kimś. I nic nie jest ważne. Liczy się po prostu... twoja rodzina i ludzie ci bliscy z którymi zdecydowałeś się żyć. A najbardziej dla każdego mężczyzny liczy się jego kobieta, jego druga połowa. On sam w połowie znika, jeżeli tylko odnajdzie swoją drugą połowę. Drugą jego połowę przejmuje kobieta. Kobieta również oddaje połowę siebie swojemu mężczyźnie. Wow. Póki co żyję sam. Żyję sobie sam i badam świat i siebie na wszystkie możliwe sposoby, ale teraz już wiem, że człowiek stworzony jest do tego by kochać. Nie do tego by wątpić ironizować i nie ryzykować. Człowiek jest właśnie po to, żeby kochać na maksa i całym sercem. Żeby rzucić się w miłość na maksa i życie na maksa. Można albo się ślizgać albo żyć super prawdziwe i niepowtarzalne życie. Ja już nie chcę być sam. Chcę być z kimś. Chcę zachować w sercu samotność, bo tak naprawdę zawsze będę samotny... ale chcę być z kimś bardzo blisko. Tak blisko może być tylko mężczyzna z kobietą. I Werka nie chodzi mi o seks. To pikuś. Wiem, że kobiety w twoim wieku mogą o tym myśleć trochę nie naturalnie dużo, a banda pojebów ;-) (młodych osobników płci męskiej) - o rany, jak ci goście nic nie wiedzą, no i to jest z drugiej strony piękne!, oni też nie myślą o niczym innym. Ja już nie jestem dzieckiem. W życiu uprawiałem seks z 3 kobietami (miałem 3 kochanki). Ostatnio jednak się... jakby ci powiedzieć... nie mam kochanki i nikogo takiego nie szukam. Jest mi dobrze samemu i nie oglądam się za kobietami. Piszę do ciebie bo szukam miłości a nie seksu. Nie mam już 17 lat. Ale ty masz i jestem na to otwarty i przygotowany ;-). Dziewczyna nie powinna z młodymi chłopakami... przecież mołode chłopaki to dzieci. No ale właśnie jest czas na to, żebyś zobaczyła i przekonała się dokładnie na własnej skórze jak to jest ewentualnie zadawać się z młodymi chłopakami. Ja jestem dla ciebie za stary - tj. może ci się tak wydawać. A paradoksalnie zobacz, choroskop chiński dobrze dobiera ludzi... no widzisz właśnie w jaki sposób. Różnica wieku jest potrzebna. Wierz mi, że te kilka lat które nas dzieli to nic. Wierz mi, że... mój wężu kochany ;-). Co ja ci będę opowiadał. Mam 23 lata. W grudniu zaczunam 24, a później będę miał 25, 26, 27 itd. Całe życie jest przede mną. Przed tobą. Wow. To niesamowite ile jeszcze magii czeka na nas w przyszłości. Nie wiem dlaczego to piszę dla ciebie. Zacząłem to pisać dla siebie samego, ale po drodze wymyśliłem, że może to będzie list. Wężu mój ;-) kochany, obiecuje ci, że nigdy cię nie skrzywdzę, że nigdy nie zapomnę o żadnym twoim święcie, że zawsze będę przy tobie kiedy będziesz mnie potrzebowała. Jeżeli naprawde poczujesz się jak moja druga połowa, weź mnie, a ja wezmę ciebie i z tobą włąśnie u boku chcę "bawić się w to życie", bo czymżeż ono jest innym jak nie zabawą. Najpierw bawisz się w piasku, potem grasz w piłkę, potem zaczyna ci się wydawać iż twoje zabawy są coraz bardziej poważne. Ale to wszystko jest tak i tak naprawdę zabawą. Nie zrozum mnie Weronika źle. Po prostu piszę do ciebie na luzie wszystko co mi ślina pod palce przyniesie. Jeżeli jesteś moją drugą połową, poczujesz to. Jeżeli poczujesz, upewnij się że dobrze poczułaś i nie bój się tego uczucia. Rzuć swojego obecnego chłopaka z któtym z pewnośnią teraz nie za bardzo możesz się dogadać... zacznijmy się spotykać, chodźmy razem do kawiarni, do kina. Poznaj moją rodzinę, a ja poznam twoją. Dzwońmy do siebie, spotykajmy się. Bawmy się, śmiejmy się, cieszmy się, bo o to w życiu chodzi. Jeżeli nie jestem twoją drugą połoą, to poczujesz to. Jeżeli poczujesz to to zaufaj swojemu sercu. Zostaw mnie i będź szczęśliwa z kimkolwiek innym z którym teraz jesteś lub z tym z którym kiedykowliek będziesz. Życie toczy się wesoło do przodu i nie koniecznie musimy się "łączyć" ;-). Możmy po prostu się poznać. Wiesz co... wszystko jest nieważnie. Ważne jest to, że jeżeli ma coś z tego wyjść, to wyjdzie samo. Nie trzeba się starać. Nie musimy się starać. Po prostu wyjdzie, zobaczysz. Stanie się, to naturalnie i automatycznie. Cóż. Twój kogucik kończy już pisanie tych bedni i idzie już spać. Nie wiem czy w ogóle kiedykolwiek ci pokażę ten list. A zresztą czemu nie... skoro już cośtam napisałem. Listy pisze się po to, żeby je komuś dać. spoko, zresztą pisanie to moje hobby, a na kompie idzie mi to z prędkością światła. No Weronka. Czasami przychodzi mi czytać coś co napisałem sam do siebie jakieś kilka dni temu. Jeden tydzień, może trochę więcej, czasami nawet jakieś teksty czytam które napisałem sobie rok temu. Czasami nawet i dwa. To niesamowite co czuję. Czasami w ogóle nie poznaję tych słów, tych zdań, tych myśli. Jestem pewny na 100% że to właśnie ja je napisałem, ale cóż... myślę sobie tak. Wow! To ja napisałem? To właśnie ja coś takiego napisałem? A zaraz potem zaczynam się zastanawiać, czy ktoś z moich znajomych byłby w stanie napisać coś podobnego? Hmm... może byłby. Może byli by. Dlaczego więc kurcze tego nie robią. A teraz sobie myślę tak. To jest tak jak z jazdą na deskorolce. W sumie każdy dałby radę jeździć na desce, nie wszyscy jednak to robią i to trenują. Obiektywnie, rzecz biorąc jazda na desce jest czymś bardzo miłym i bardzo przyjemnym. Podobnie zresztą jak pisanie. Nie wszyscy jednak piszą sobie dla przyjemności, tak jak nie wszyscy jeżdżą sobie na desce. Dla mnie to pikuś. Dla mnie to tylko jeszcze jedna możliwość skomunikowania się z otoczeniem. Z ludźmi którzy żyją obok mnie. Po co? Po nic! Dla zabawy. Tylko dla tego!
2005-01-09 15:52:59


komentarze
O utworze:

wyświetleń:5157
komentarzy:0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

JohnWoo
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.