avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


23 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
JohnWoo
mechanik liryczny
teksty
inne
dodano:
5 lutego 2005, 11:35:46


4 - Królowa spermy

www.geocities.com/gra9500 (tikime3@yahoo.com) Królowa spermy, królowa zwiewności. Znałem kiedyś taką jedną dziewczynkę. Miała ona mamusię lekareczkę, pewnie Masonkę, a tatuś był w KukKluksKlan. To wszystko działo się oczywiście w Polsce. No i mamusia oczywiście nauczyła dziewczynkę, zapoznała ją z rodzinnymi sekretami – jak ta ma kręcić chłopcami. Córeczko, ogarnij się, zorganizuj się. Jedyne co masz robić to udawać przed mężczyznami niedostępny, niedościgły skarb. Nigdy nie miej czasu. „Ciągle u koleżanki, nie ma czasu na randki, musi nadrabiać zaległości...”. Jeżeli ktoś zapyta Cię o „zasady”, wypieraj się ich w sposób najbardziej niewinny i beztroski jaki tylko możesz przed tym kimś zagrać. Droga moja córeczko, aktorstwo to sztuka na całe życie, którą każda z nas winna opanować w stopniu przynajmniej mistrzowskim, żeby dać sobie radę w życiu z tym całym jebanym plemieniem które się nazywa – mężczyźni. Ja sam jestem mężczyzną i... zgadzam się, że co najmniej jesteśmy czymś co można określić mianem – „jebana rasa”. Cóż zrobić. Wiek XX, XXI, upadek wszystkich cnót, wszystkich wartości. Jedyne co możesz zrobić to oglądnąć sobie setny film o narkotykach, pieniądzach i pistoletach. No tak, a laseczki w tym całym burdelu, nie wiedzą co zrobić, dlatego większość inteligentnych z nich zaczyna zachowywać się sprytnie. A stare chińskie przysłowie mówi tak. „Jeżeli działanie ludzkie jest pozbawione sprytu, wszystko jest na swoim miejscu”. Tak. Czytaj, i myśl to tak. Jeżeli działanie ludzie jest wypełnione sprytem wyrachowaniem i tak dalej, zaczyna się burdel, burdel. Jeden wielki burdel. Sam kiedyś cierpiałem przez to, że ktoś był wobec mnie, kobieta, ekstremalnie wyrachowana. Byłem wtedy jeszcze bardzo młody... za młody na takie kurewski traktowanie. Wiele razy planowałem zabić z zimną krwią, tą zimną i bezlitosną sukę i tylko dlatego, że żyjemy w takich wyciptanych czasach, a ja jestem prostym synem prostej dziewki, jeszcze tego nie zrobiłem. I z pewnością nie zrobię. I z pewnością nie zrobiłbym. Po prostu odrobinkę bym ją postraszył... tym, że to zrobię a ona musiała by już nie być taką zimną suką. No i wszystko by się poprawiło, wszystko by spowrotem wskoczyło na swoje tory. Jedyny błąd jaki mężczyzna może popełnić przed kobietą, to pokazać się przy niej z delikatnej strony. To do niej powinna należeć cała delikatność. On powinien zbierać dookoła siebie moc, iskry i ogień. Zresztą na piśmie jest wszystko takie proste, proste, proste. Finał jest taki, że na twojej drodze życiowej mężczyzno staje „kobieta-wyzwanie”, „kobieta-niedostępna”, „kobieta-skarb”. Jeżeli jesteś na tyle pojebany, żeby tracić swój własny czas, swoje, życie i swoje zdrowie na stawaniu o nią w szranki to twoja sprawa. Twoja sprawa. Twoja strata. Niestety główną regułą tego świata jest to, że ludzie raczej nie potrafią się powstrzymywać. Tak więc nie powstrzymuj się jeżeli bardzo nie możesz tego zrobić. Idź za nią w ogień i spal się. Ale jeżeli tego chcesz uniknąć, to po prostu, ostro, ostro, ostro jedź z taką kurewką. Albo olej ją, albo naprawdę ale delikatnie, delikatnie, pokaż jej że nie jesteś jakąś tam miękką cipką, tylko kawałem prawdziwego chuja. No cóż. Jedyna przeszkoda jest taka, że ty przecież nie jesteś kawałem chuja. Żeby mieć wielkie kojones, trzeba... po pierwsze trzeba nie walić konia, a w tej strefie geo, walą konia wszyscy mężczyźni, w każdym wieku. Niezła lipa, dla nich samych, no i oczywiście dla kobiet, które być może przeżyją całe życie i nigdy nie przekonają się jak to cudzie mieć za partnera Taoistę. Tylko taoista jest w stanie każdej kobiecie wypowiedzieć prawdziwą, prawdziwą wojnę na miłość, chuć, pożądanie. I tylko ktoś kto nie osłabia swojej duszy ciągłymi wytryskami jest w stanie wygrywać potyczki i całe wojny. Jeżeli jesteś zwykłym śmiertelnikiem, jedyne co robisz to idziesz na dno. Wolniej lub szybciej, ale nigdy nie będziesz w stanie utrzymać się na powierzchni. Nabierz powietrza w płucka. Tak dużo powietrza, że w końcu odrywasz się od spienionej pofalowanej ekstremalnie powierzchni oceanu i zamiast na dno lecisz do nieba, prosto w chmury, pod chmury i nad chmury. Ponoć „wolny od namiętności może badać nieuchwytne – wciąż pragnący dojrzy tylko widzialne”. Tak! Wiesz co się stanie jeżeli nie umiesz pływać? Będziesz tonął, a ja jako pisarz postaram ci się opisać twoją podwodną drogę na dno, tak, żebyś mógł się odnaleźć gdzieś tam hen w dupie, być może już nawet głęboko w mule zakopany. Otóż tonąc idealizujesz swój wyśniony, wymarzony i wytęskniony skarb. Walisz gruchę, onanizujesz się zamykając oczy i wyobrażając sobie, że kochasz się właśnie z tą, jedną najważniejszą taką kobietą swojego życia. Jesteś strzępem. Jesteś o nią zazdrosny, jesteś porywczy, łatwo wpadasz w złość na nią. Wydaje ci się w pewnych momentach, że ty ją nienawidzisz na równi z tym jak kochasz ją. Jeszcze nie wiesz co to seks, ale oddałbyś wszystko za to, żeby nasadzić ją sobie na ptoka i delikatnie posunąć ją w pupę. W jej zaczarowane kakaowe oko. Marzysz podświadomie o tym, żeby ją ujarzmić, żeby ją zdobyć, żeby ją pokonać, żeby ją zrozumieć. Twoje przywiązanie do tej dziwki aktorki, bierze się stąd, że ona specjalnie robi tak, żebyś ty nie mógł jej zrozumieć. Zanim zrozumiesz, minie wiele rzeczy. Najciekawsze jest to, że w końcu okazuje się, że to nie jest kwestia zrozumienia, tylko twojej własnej energii. Jeżeli ją cały czas spalasz. Spalasz się na nią, nie masz po prostu tej energii. Jesteś niczym i nie możesz walczyć. Jeżeli się powstrzymasz, zaczynasz zbierać paliwo, siły rakietowe, do walki. A kiedy masz już tyle zebranych sił, że mógłbyś ją zdmuchnąć jednym kichnięciem umysłu, stwierdzasz, że żadna walka ci nie jest potrzeba. Po prostu zaczynasz lać zupełnie na tą twoją wróżkę-oszustkę-niedostępną kobietkę. Jeżeli jednak bym był kobietą, dziewczyną, to zrobiłbym wszystko, żeby wszyscy mężczyźni na całym świecie walili konia. Tak jest więc kobiety nie muszę robić nic. To że oni to robią, pozwala kobietą trzymać nas w szachu. Uzależniać nas od nich. Od rozkoszy. Od tego, że nie możemy powstrzymać przemożnej chęci spuszczania się na ich pupy, brzuchy i do ich buzi. Widzicie, tylko naprawdę mocny, naprawdę naładowany koleś jest w stanie bez zmrużenia oka pisać o... o tym, o czym teraz właśnie czytacie. Każdy młody walikoniarz, jedyne co może zrobić to lekko i cichutko się zaśmiać. Bidoczek. Minie jeszcze wiele czasu zanim zrozumie, a być może nie zrozumie tego nigdy, no a kobietki? No a kobietki? Macie nad nami władzę. Nad nim, biednym małym słabiutkim mężczyźnie. Uzależnionym od waszych powabów, wdzięków, od waszych słodkich muszelek. Jestem taki sam. Jestem pierwszy chętny do stukania. Przynajmniej umiem się kontrolować w kwestii swojego własnego popędu płciowego, a w tej tutaj całej zabawie-dramacie który opisuje, nie chodzi o nic innego... jak właśnie o to. O to i nic innego. 6800 znaków dopiero. No cóż, trzeba się jakoś postarać i dociągnąć do tych 9500. I dobrze, że tak trzeba zrobić. Gdybym tego nie musiał zrobić, z pewnością przestałbym już pisać, a tak to.. zmuszam się do pisania dalej i z pewnością wyjdzie z tego coś znakomitego, coś cudownego. Super. Nie muszę robić nic tylko pisać dalej. Czy już wspominałem, że pisanie jest dla mnie wielką przyjemnością. Po prostu lubię to robić. Może zostanę dziennikarzem? Może właśnie tak będę zarabiał na życie? Mam talent? Być może. Wydaje mi się że mam, ale nikt chyba nie chciałby czytać tego co ja najbardziej lubię pisać. No cóż. Fajnie po prostu byłoby mieć swoją jakąś tam kolumnę, pisać artykuły na zamówienie. Tak samo jak zdjęcia człowieku fajnie się robi na zamówienie. No ale jak nikt nie zamawia nic, to jesteś wolny i możesz sobie pisać o czym chcesz i robić zdjęcia tego czego chcesz. Ale fajnie. Tak właśnie jest najfajniej. Niedawno przeczytałem na murze coś takiego. „Połącz pracę z twoją pasją”. Bez dwóch zdać właśnie pisarstwo jest moją pasją. W wojsku mógłbym być tym od sporządzania notatek. I tak. Tymczasem piszę sobie. Czasem nudzę, dlatego zrywam się po raz kolejny z jakimś tematem. Zamykam oczy. Już nie walczę z tym, żebyś nie przychodziła mi kobieto na myśl. Po prostu nie przychodzisz. Przychodzisz ewentualnie, tylko wtedy, kiedy ja tego zachcę. Nigdy nie proszona. Cel osiągnięty. Zamykam oczy. Mógłbym przywołać cię w każdej chwili, zacząć się rozpisywać o tym jak delikatnie, jak niewidzialna mgiełka opadasz i osiadasz mi na moim ptaku, ale nie robię tego. Po co? Zwłaszcza, że mój ptak nie stoi. Jest w pełni pod kontrolą mojego umysłu. Spróbuj mnie złamać, a złamie się na pewno. Jedyne z czego jestem dumny i z czego będę się chwalił każdemu wartościowemu kolesiowi, wartemu moich rad i porad, to to, że już nie łamie się sam. Zamykam oczy. Wyobrażam sobie, że jadę czołgiem. Że zapodałem here. Że wjechałem na stację benzynową i wszystko wyjebało w kosmos. Wyobrażam sobie inne świat. Wyobrażam sobie jakieś tam studio foto. Otwieram oczy, a w moim domu stoją wielkie lampiszony. Cóż to? Fikcia, moje myśli się spełniają? Tak to już jest. Ciekawe czy na kosmonautom udaje się przemycić na statek kosmiczny jakieś narkotyki? Nic naprawdę niebezpiecznego, chodzi mi o zwykłą Marysię. Ciekawe czy wolno im palić na orbicie? Ja ostatni raz paliłem 2 miechy temu i wcale mi się nie chce znowu palić. Jedne co mi się chce, to chodzić spać codziennie o 21 godzinie jak Pan Bóg przykazał. Przykazywać on se może. Po prostu muszę zacząć. Jak na razie idzie mi świetnie. Jest 10.15am a ja nadal leżę sobie w łóżeczku. Leżę i piszę. Jak więc z kosmonautami? Ciekawe czy NASA macza palce w jakiś dragach. Dragach dla swoich kochanych kosmonautów, które te dla swojej przyjemności palą i palą tam w górze na orbicie w kabinie. Ciekawe ilu w tym momencie kosmonautów jest na orbicie. Ciekawe kto decyduje o tym kto zostanie wysłany na orbitę, a kto nie. Wiecie ci NASA powinno zrobić. Wysłać na orbitkę jakiego pisarza i kazać mu pisać. A potem sprzedawać to co napisał w górze na orbicie. Z pewnością sprzedawało by się to lepiej niż HarryPotter. No cóż, może kiedyś wyślą mnie. Wątpie. I tak bym nie chciał. Serio!
2005-01-09 15:52:06


komentarze
O utworze:

wyświetleń:5182
komentarzy:0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

JohnWoo
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.