avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


25 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
Judzia
Mało zdolna szansonistka
teksty
felieton, esej
dodano:
25 lutego 2011, 23:08:44


Rzecz o miłości i wolności czyli recenzja filmu „Niebieski” Krzysztofa Kieślowskiego



tańcząc siebie piękniejszą niż była
jak anioł boso stąpający po trawie
często płakała
gdy Bóg nie chciał spłynąć z deszczem na świat
on śnił
by wiara w kogoś dobroczynnego
budziła się w niej wraz ze świtem



Nazwisko Krzysztofa Kieślowskiego jest dzisiaj znakiem rozpoznawczym polskiego kina, niemalże jednoosobową instytucją. Fenomen jego twórczości tkwi moim zdaniem w tym, iż jego filmy bardzo głęboko dotykały życia i człowieka. W tej recenzji chcę omówić mój ulubiony film Kieślowskiego – „Niebieski”. Jest to pierwsza część trylogii pt. „Trzy kolory” – cyklu opartego na nawiązaniu do symboliki flagi francuskiej („Niebieski”, „Biały”’ „Czerwony”) i trzech cnót boskich – wolność łączy się z miłością, równość z wiarą, a braterstwo z nadzieją.
Film opowiada historię kobiety imieniem Julie (w tej roli Juliette Binoche), która traci w wypadku męża - kompozytora i pięcioletnią córeczkę. W czasie pobytu w szpitalu Julie podejmuje nieudaną próbę samobójczą – znamiennym jest, że pielęgniarka, która ma wtedy dyżur nie odwodzi jej od tego zamiaru, patrzy ze współczuciem przez szybę, być może uważając, że po takiej tragedii Julie ma prawo odebrać sobie życie.
Poruszającą sceną jest moment pogrzebu męża i córki. Widzimy w niej bohaterkę leżącą pod kołdrą, pod którą ogląda transmitowaną w telewizji ceremonię – poprzez takie ujęcie między główną bohaterką a widzem wytwarza się swego rodzaju bliskość, gdyż ma on możliwość podpatrywania szalenie intymnej chwili oraz wczucia się sytuację płaczącej i dotykającej przez ekran telewizora trumny z dzieckiem bohaterki. Ukazana jest tutaj cena, którą, Julie płaci za miłość, za przywiązanie z nią związane – po początkowej fazie bólu pojawia się negacja, chęć zepchnięcia myśli na zupełnie inny tor.
Zdawać by się mogło, że teraz bez żadnych zobowiązań Julie jest naprawdę wolna – ma mnóstwo pieniędzy odziedziczonych po mężu, nie jest związana z nikim i niczym. A jednak decyduje się na odważny krok i zrywa z dotychczasowym życiem – wyrzuca nuty męża, spędza noc z jego przyjacielem Olivierem (w tej roli Benoit Regent )i wyprowadza się z domu pod Paryżem, do centrum, gdzie jak się jej zdaje osiągnie pełną anonimowość. Jednak czy da się wymazać z pamięci to czym żyło się do tej pory, uciec od ludzi których się znało?
W jednym z wywiadów reżyser stwierdził, iż bardzo ważnym momentem filmu jest scena, w której Julie spotyka w kawiarni zakochanego niej mężczyznę. Scenie tej towarzyszy muzyka - na początku bohaterzy nie wiedzą skąd dochodzi ale oboje doskonale zdają sobie sprawę, że jest to melodia podobna do skomponowanej kiedyś przez męża Julie (okazuje się później, że gra ją na flecie uliczny grajek). Julie odrzuca starania mężczyzny o dalszy kontakt, on żegna się z nią słowami „Zobaczyłem panią. Może to mi na razie wystarczy, Spróbuję.” Moim zdaniem, można się tu doszukać odwołań do „hymnu do miłości” świętego Pawła, którym kończy się film – widzimy tu miłość jak u św. Pawła właśnie – cierpliwą, cichą, przetrzymującą wszystko, bo pomimo starań jakie ów mężczyzna włożył w poszukiwania Julie – pokornie odchodzi. W filmie tym istotną rolę odgrywa zbliżenie ujęcia. W scenie w kawiarni detalem którym Kieślowski chce nam przybliżyć jest barwiąca się kawą kostka cukru – chce to zrobić dla pokazania świata bohaterki. Widz oglądający rzeczywistość z punktu widzenia Julie, w którym skupia się ona na rzeczach drobnych, najbliższych jej otoczeniu - może uzmysłowić sobie, iż właściwie nie obchodzi ją to, co jest dalej, gdyż chce ona ograniczyć swój świat do siebie samej. Julie umyślnie koncentruje się na kostce cukru, by uciec i odrzucić myśl o kochającym ją mężczyźnie oraz muzyce, którą słyszy, a która przypomina jej coś czego pamiętać nie chce. Kieślowski przyznał, iż nakręcenie tej sceny nie należało do najłatwiejszych, gdyż trudno było znaleźć kostkę cukru, która nasączałaby się w odpowiednio krótkim czasie – tak by zatrzymać uwagę widza na tym właśnie detalu i nie znudzić go. Ze szwajcarską precyzją ustalił, że ten czas to 4,5 sekundy.
Wychodząc z kawiarni bohaterka pyta grajka skąd zna tę melodię, on odpowiada, że sam ją wymyślił. Tu pojawia się charakterystyczny dla twórczości Kieślowskiego temat, mówiący o tym, iż różni ludzie mieszkający daleko od siebie w tym samym czasie myślą o tym samym i jest to coś co łączy ich ze sobą. Można tu dopatrzeć się swego rodzaju metafizyki – dwaj mężczyźni zajmujący się muzyką, nie znający się, układają podobną melodię.
Zresztą muzyka, pełni w całym filmie ważną funkcję – buduje klimat i jest stałym elementem odsłanianym melodia po melodii aż do zakończenia filmu gdzie wybrzmiewa w całości. Autorem muzyki do całej trylogii jest Zbigniew Preisner. Ponieważ muzyka w Niebieskim jest motorem akcji Preisner napisał ją jeszcze przed powstaniem filmu na podstawie scenariusza. W jakimś sensie jest to również film, którego bohaterem jest właśnie muzyka. Przez cały film widz podpatruje pracę nad nią, widzi zapiski nut, słyszy jej fragmenty. Istnieje wątpliwość czy na pewno autorem muzyki, którą słyszymy jest zmarły mąż bohaterki. Świat dźwięków jest tu łącznikiem między starym a nowym życiem Julie – w którym nie wspomina ona tych, których straciła, nie odwiedza ich grobów, nie zawiesza na ścianach ich portretów. Dla podkreślenia istotności muzyki i nadania znaczenia emocjom zastosowano przejścia w czarnym kolorze, nie są to jednak tradycyjne przejścia, gdyż zastosowane są one w środku sceny, następują w kluczowych dla bohaterki momentach.
W pewnym momencie bohaterka zdaje sobie sprawę, że zatrzasnęła się w pułapce – gdyż zaczyna normalnie funkcjonować, poznawać ludzi, uśmiechać, powoli zapomina o bólu i z tego powodu zaczyna odczuwać niepokój. Julie zdaje sobie również sprawę, że nie ucieknie od ludzi, których znała, a którzy wiążą ją z przeszłością. Bohaterka zaczyna spotykać się z Olivierem i wspólnie z nim pracować nad ukończeniem partytury na święto Europy.
Punktem zwrotnym filmu jest moment, w którym Julie dowiaduje się, że jej mąż miał kochankę, która jest z nim w ciąży. Proponuje ona kobiecie by zatrzymała dom pod Paryżem i aby dziecko nosiło nazwisko jej męża – robi to z dużym dystansem, z pewną surowością w głosie ale być może to rozwiązanie wydaje się jej racjonalne i słuszne. Myślę, że Julie odczuła ulgę dowiadując się o podwójnym życiu męża i wreszcie pozwoliła sobie na zupełne odseparowanie się od przeszłości – to jest moment, na który podświadomie czekała od momentu śmierci męża. Końcowa scena filmu niesie nadzieję, że Julie w pewien sposób naprawdę się wyzwoliła.
Miłość i wolność – uczucia, które od niepamiętnych czasów towarzyszą człowiekowi, stają się często głównym motorem jego działania. Krzysztof Kieślowski, reżyser filmu „Niebieski” swoim filmem zdaje się skłaniać do refleksji nad istotą tych dwóch płynnie przenikających się uczuć. Stawia też widzowi pytania - miłość jest wolnością czy niewolą? A może próbując uciec od ludzi i samego siebie, człowiek doznaje prawdziwej wolności, lecz czy właśnie wtedy przekornie nie popada w niewolę jaką jest samotność? Reżyser zostawia widzowi otwartą furtkę do poszukiwania odpowiedzi na te pytania.


Justyna Dziadak


komentarze
avatar Marta Mozol - Jursza
adelajnatlen.pl
2011-02-26, 15:18:46:
profetyk
Tekst wymaga poprawek, gdzieniegdzie stylistycznych, gdzieniegdzie brakuje przecinka.
Jednak recenzja podoba mi się zdecydowanie bardziej niż film. Mam wręcz ochotę obejrzeć go jeszcze raz. Dobrze napisane, ale wymaga kosmetycznego szlifu.
--
I to jest cała prawda, nieprawda, i innej prawdy nie ma! Amen

avatar judzia
2011-02-26, 19:16:12:
Mało zdolna szansonistka
Marta a mogę prosić o konkrety?
--
Taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę.

avatar Marta Mozol - Jursza
adelajnatlen.pl
2011-02-26, 22:09:38:
profetyk
Pierwsze zdanie - nazwisko nie może być instytucją więc powinno być "jest on" niemalże jednoosobową instytucją.

Bardzo często powtarzasz słowo film, a powtórzeń należy unikać.

Jeśli chodzi o interpunkcję, to błędów jest sporo. Przemyśl jeszcze raz gdzie postawić przecinek, gdzie kropkę. I pamiętaj, że każde orzeczenie wymaga przecinka.
--
I to jest cała prawda, nieprawda, i innej prawdy nie ma! Amen

avatar mihaly
2011-02-27, 00:25:50:
   
wolę Zanussiego. nie podoba mi się "totalna" poezja w kinie, wolę konkrety

edycja leży deko. kiedy zapraszasz czytelnika do tekstu, warto go zainteresować - akapity są od tego. no ale jeszcze nie pisałaś pracy dyplomowej, także pewnych reguł jeszcze nie znasz.

treściowo jest ok - zwróciłaś uwagę na kilka elementów, ale o kilku nie wspomniałaś - możemy się o to posprzeczać w najbliższym czasie

forma, edycja, zachęta do lektury plus okrojenie niektórych zdań

--
- aleś cham! - o wizerunek dbam

avatar judzia
2011-02-27, 00:31:10:
Mało zdolna szansonistka
woesz że na utarczki słowne z Tobą zawsze mam ochotę :P
--
Taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę.

avatar mihaly
2011-02-27, 00:32:58:
   
Marta daje słuszne uwagi techniczne, skorzystaj z nich

i nie wkurwiaj się. pamiętaj, że zawsze może być lepiej, widać, że poświęciłaś swój czas i jesteś w to zaangażowana, w Kieślowskiego całego:D

swego czasu pisałem recenzję Dekalogu - wybranego odcinka. notatki robiłem, oglądałem po kilka razy, zapisywałem wszystko - i tak po uszach oberwałem.

nie umiem polecić, ale może warto poszukać na necie coś o sztuce recenzji kina, o jego formach itp każda wiedza jest na wagę złota
--
- aleś cham! - o wizerunek dbam

avatar judzia
2011-02-27, 00:34:51:
Mało zdolna szansonistka
masz jeszcze te notatki??
--
Taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę.

avatar Jacek Krajl
2011-02-27, 16:46:49:
poeta_jest_robotem
[komentarz edytowany przez autora wpisu]
na szybko:

* niektóre zdania za długie:

np: Widzimy w niej bohaterkę leżącą pod kołdrą, pod którą ogląda transmitowaną w telewizji ceremonię – poprzez takie ujęcie między główną bohaterką a widzem wytwarza się swego rodzaju bliskość, gdyż ma on możliwość podpatrywania szalenie intymnej chwili oraz wczucia się sytuację płaczącej i dotykającej przez ekran telewizora trumny z dzieckiem bohaterki.

* niektóre nie są potrzebne:

np. Fenomen jego twórczości tkwi moim zdaniem w tym, iż jego filmy bardzo głęboko dotykały życia i człowieka.

* zamiast kombinowania z "jednoosobową instytucją" wolę prościej: stanowi "jakąśtam" markę itp.

* cytat we wstępie recenzji rzadko się sprawdza

* brakuje wyrazistego lidu - na tym bym się skupił w pierszej kolejności + chwytliwego tytułu

* "przywiązanie z nią związane",

* "Poruszającą sceną jest moment pogrzebu" - po prostu: porusza scena pogrzebu i w skrócie tak bym cały tekst przepisał

* "w tej roli Benoit Regent" - można przy okazji coś dopisać, przemycić np. "przekonujący Benoit Regent"

* dalej znowu "bardzo ważnym momentem filmu jest scena" - istotna jest scena

* wstawki "Moim zdaniem" olejmy całkowicie, jeśli jesteś autorką recenzji, to już podajesz do wiadomości, że przedstawiasz swoje zdanie

* przesadnie szczegółowe opisy i interpretacje:

Widz oglądający rzeczywistość z punktu widzenia Julie, w którym skupia się ona na rzeczach drobnych, najbliższych jej otoczeniu - może uzmysłowić sobie, iż właściwie nie obchodzi ją to, co jest dalej, gdyż chce ona ograniczyć swój świat do siebie samej. Julie umyślnie koncentruje się na kostce cukru, by uciec i odrzucić myśl o kochającym ją mężczyźnie oraz muzyce, którą słyszy, a która przypomina jej coś czego pamiętać nie chce.

* częściej akapitować - tekst nie jest czytelny, gdy ma budowę tak ogromych klocków

* Miłość i wolność – uczucia, które od niepamiętnych czasów towarzyszą człowiekowi, stają się często głównym motorem jego działania. Krzysztof Kieślowski, reżyser filmu „Niebieski” swoim filmem zdaje się skłaniać do refleksji nad istotą tych dwóch płynnie przenikających się uczuć.

można postawić pytanie: czy wolność to uczucie?

* przecinki

_________________________________________
w treści - ciekawie, choć zdecydowanie do pocięcia. brakuje też kontekstu, nawiązań, tekst traci przez to na żywotności. Można dokleić czyjeś wypowiedzi, zadzwonić tu i tam i zdobyć jakiś materiał, który może być punktem wyjściowym do całej recenzji. Czekam na kolejne. Może "Czarny łabędź"? - sporo skrajności o tym filmie słyszałem...
--
http://mechanizmsekundy.blogspot.com/

avatar judzia
2011-03-01, 11:28:54:
Mało zdolna szansonistka
muszę to jeszcze przetrawić ale dziękuję Ci Jacku za tak wnikliwy komentarz!
--
Taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę.

O utworze:

wyświetleń:5301
komentarzy:9


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

Judzia
          lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.