avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


25 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
Barbara Mazurkiewicz
mechanik liryczny
teksty
felieton, esej
dodano:
3 kwietnia 2010, 13:54:00


**

Wielki smutek po stracie ukochanej osoby i szpitalny zapach, nie zachęcały do siadania.
Patrzę z przerażeniem na łóżko, gdzie leżał kilka godzin temu / na pozór / pełen życia tatko.
To już tylko zwykłe formalności, podpisanie aktu zgonu i wyrażenie zgody na niekrojenie ciała.

***
Był przytomny, a zarazem zupełnie bezbronny i bezsilny, zdany na łaskę pielęgniarek i lekarzy.
Nie było żadnej z nich, lekarze też nie byli ciekawi stanu zdrowia pacjenta.
Po obu stronach łóżka- ja z siostrą. Rozmawiał z nami ale wiedział, że to już kres jego wędrówki po ziemskim padole. Chwilami jakby rozmawiał z kimś zza światów.
Byłam zaniepokojona tym, że nikt z personelu nawet nie zajrzy, więc postanowiłam odnaleźć dyżurnego lekarza.
Oczywiście podał mi zupełnie inną diagnozę aniżeli wcześniej dyżurująca lekarka mojej siostrze,
co zirytowało mnie bardzo, no ale łaskawy pan lekarz zadzwonił do koleżanki po fachu i spytał dlaczego powiedziała tak a nie inaczej. I na tym krąg się zamknął bo nie słyszałam co mu odrzekła.

***

- Córko... –spokojnie spojrzał na mnie. Twarz zlana zimnym potem, błękitne oczy w jednej chwili zmętniały - zwrócił się z ostatnią wolą.
I tutaj zrozumiałam, że umiera. W tym samym momencie odezwała się przerażona siostra
-Basia, tatko umiera!!.
Nie płakałam, ocierałam pot z jego twarzy i okrywałam stygnącee ciało.
Tuliłam się i pocieszałam, że będzie dobrze / nie wiem czemu tak mówiłam /

***

Marcowe słońce tonęło w horyzoncie, robiło się coraz chłodniej i szybko zapadał zmrok.
- Jego słowom towarzyszyła wielka łza, która wolno toczyła się po policzku.
Z żalem i czułością tuliłyśmy się.
Tak bardzo pragnął opowiedzieć nam wszystko co przeżył i czego nie zdążył.

***
tylko pobiegłam po pled
a Ty stanąłeś na brzegu urwiska
trudno jest mówić w czasie przeszłym
kiedy pożegnanie nie ma końca
i w dolinie Sołotwy
marcowy dzwon zamknął dzień
jak ciężko
przyzwyczaić się
do pustego miejsca…

***

Nie dziwisz się, że to już lato Tatku.
W cieniu lipy pszczoły robią miód
Łany zbóż gnie podkarpacki wiatr.

Śpisz – pod ciężarem kamienia
Gdy synowie beztrosko trwonią majątek,
Aż nie chce się wierzyć Bogu.

Porcelanowy profil czuwa bezradnie
Wgryzł się w twarze wnuków
Przed niepamięcią.

Trudno podzielić pokłady myśli
Na dorosłe i szczenięce.
Między brzegami – było i będzie.

Równo w rocznicę śmierci ojca, w Wielką Sobotę, Pan powołał matkę…
/ dostała zastrzyk na sen, wieczny sen /


âTancerka


Jakże bogata była w cierpienia- najcenniejszym prezentem
bywały łzy. Tańczyła w deszczu i w spiekocie; strzepując
z włosów rzepakowy pył. Tytoniowe wieńce wiła na drutach
- z odciśniętym śladem, spłacała kolejny dług.

Ścieliła łóżka burzone snami, a później wybiegała
na palcach bez baletek nad ukwieconą wodę;
nie zważając na miejsce i czas. Bladła i kurczyła się jak lniane
płótna tworzące obrazy-od słońca do księżyca mierząc czas.

Zwiędły sukienki i wachlarze; czas runął jak chmura
szarańczy. Wszystko skończyło się prędzej niż musiało.
Opadła kurtyna, gra muzyka; lecz nikt już nie tańczy.

BaMa


komentarze
avatar andrew
..........................
2010-04-03, 14:10:48:
Sabbath Bloody Sabbath
"Tu w dolinie Sołotwy
Marcowy dzwon zamknął dzień
Jak ciężko
Przyzwyczaić się
Do pustego miejsca...
Powracają obrazy nazwane Tobą
Tańczą niewyraźne kształty
W bezosobowym pociągu
Nagie ścieżki patrzą zdziwione
Szła wiosna lecz się potknęła
Założyła czarny kapelusz
Ocieka smutkiem i deszczem"

Pozdrawiam serdecznie i świątecznie Basieńko:)):*
--
july54

avatar andrew
..........................
2010-04-03, 14:22:39:
Sabbath Bloody Sabbath
"...Słomiany kapelusz wciąż zerka
na zmurszałą ławeczkę.
Nie wiem po co dobijam się
do osieroconego siedliska.

Ciebie wołam.
Wstawaj, dziś jest ten dzień."


Pamiętałem:))
--
july54

avatar Barbara Mazurkiewicz
............
2010-04-03, 15:20:07:
mechanik liryczny
Dziękuję Ci Andrew BARDZO za pamięć:*
Pozdrawiam
--
http://e-literaci.pl/news.php

O utworze:

wyświetleń:5142
komentarzy:3


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

Barbara Mazurkiewicz
          lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.