 |
nikamorena debiutant |
teksty
inne
|
dodano: | | 22 stycznia 2010, 15:19:04 |
dworzec
..znowu ten kaszel,że też ich diabli nie wzięli,jak zwykle napici kołysać się będą na pobliskim bruku albo grzebać w unijnych śmietnikach..zaczną już od południa,tuż po tym,jak koło porannej trzeciej z minutami w wełnianych skarpetach z jakiegoś caritasu wyskoczą w pobliskie krzaki albo za róg najbliższego bloku za potrzebą,wc-dworzec kosztuje,zresztą otwierają o piątej.
Porachunek egzystencjalny zawszonych aniołów..sączą się z dnia na dzień,ze zlepionymi skrzydłami,żeby pobluzgać i charknąć albo posyczeć z bólu,
śmierdzą,a mimo to czasem nie widać po nich depresji..pogodzeni z nie-losem te przyziemne widma,jakże twardo muszą stąpać po zasranej ziemi we własnym często wstrząsającym smrodzie.Każdy wstrząs mija albo się uleży,potem to już tylko w jednym kierunku.Wybór-rzadko dyskutują o przeznaczeniu,może w kolejnym wcieleniu przyjdzie o tym pogadać..natomiast "byle k...a do wiosny"syczą pod nosem zbytecznie. I jak tu nie umrzeć?
Widuję ich,a czasem rzucają się w oczy-przezroczystymi żrenicami prześwietlają powietrze wokół siebie..śnią na jawie?Przecież nawet na kawę ich nie stać..niezłomni..
- ci włóczędzy prześwięci,którzy żywcem drwią od rana swoim bytem z tego wystrzępionego skrawka wszechświata w jakim przyszło nam kreatywnym i młodym do czasu obgryzać pazury od wyścigu do mety..
Skoro nic,co ludzkie nie jest nam obce dlaczego zwykliśmy coraz częściej naszą populację porównywać do szczurzej?
Darwin się nam w grobie przewróci ze śmiechu i ani słowa o obrocie ciał...jeśli już o histori ludzkiej ziemi mowa..
Znowu się zbiorą te strzępy nadziei,które podnoszą na równiejsze nogi każdego Łazarza..jakoś trudno mi wierzyć,że z Biblii..
Zresztą znam tak wielu Łazarzy..też noszę to imię..
Rzucamy kamieniami naprzemiennie-raz pioruny,raz oklapnięte gożdziki lub inne strąki badziewne,które przeżyją najdłużej tydzień.. Suniemy na kolanach do "Częstochów" nie przymierzając lub równolegle w takim samym zapale i nieokiełznaną konsekwencją kamienujemy siebie i innych tuż po nas mniej,ale zawsze po pożywnym weekeendowym obiedzie z rodziną..
Anioły kiszone z kiściami winogron w kieszeniach świeżo przeszytych podwójnym ściegiem zapobiegliwych myśli..
Niechże nam te gruntowne postanowienia narodzeń na nowy rok nie pójdą na wrzody,bo żołądek nie zając,ale swoimi prawami się rządzi,przebiegły..
Żyjesz z tego,co sobie naskrobkasz..możesz też skubać i drążyć skałę..istnieje dynamit i inne ładunki..
Poużywaj sobie w miłości,a zwłaszcza ukochaj się nią na dłużej..bo nie wiesz na ile ci starczy,przy tym byłoby dobrze podzielić na dwoje..a potem możesz starcić rachubę..
A,zapomniałabym-czasoprzestrzeń i tak nas wydrwi,więc warto uwierzyć by dotrwać do końca..-tak mówią wszyscy zasypani w klepsydrze.
|