avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


19 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
BaronG
grzegorz bronakowski
teksty
inne
dodano:
12 listopada 2009, 20:10:16


rozmowy z Nickim, finał, koniec pogrzebu malo istotne

Rozmowy z Nickim Akt 2

Scena 1

(kurtyna)

(Noc, przystanek autobusowy, światło zza sceny z obu stron - pomarańczowe. Na ławce przystanku kuca Nickt ubrany na czarno, łokcie na kolanach, palce we włosach..
Ciszę przerywają słowa idę się wyrzygać i z lewej strony sceny wchodzi Baron ubrany w bluzę w kapturze nałożonym na głowę. Siada obok Nikogo, łokcie na kolanach, dłonie wyciągnięte przed siebie i splecione, głowa spuszczona.)

Baron:

Boją się nas, na ulice co wieczór wypełza szatan, a… a boją się nas.

Nickt:

I mają rację, póki się boją póty my nie musimy bać się Ich. Czasami mam ochotę pobić młodzików co przechodzą koło mnie w parku, zniwelować ich ładne twarzyczki do krwawej papki.



Baron:

To czuje chyba każdy czasami, mnie martwią kobiety, jedne się za nami oglądają kiedy my się za nimi oglądamy, inne przyśpieszają kroku mocniej ściskając torebkę, niektóre bezczelnie nie zwracają uwagi, a reszta to piękne policjantki do których uwielbiam się uśmiechać.

Nickt (zeskakuje z ławki, robi okrężny ruch głową rozprostowując kark):

Co ja tu robię, kurwa, zawiesina mojego życia zaczyna śmierdzieć, przegniłem statyzmem, może rzeczywiście powinienem komuś zajebać, ale co jeśli ten ktoś mi odda i nie będę umiał się obronić. Może powinienem pójść do pracy, ale mi się nie chce i tyle, zabiłbym się , ale jestem na to zbyt martwy,

Baron (podnosi głowę i patrzy przed siebie):

Nie pierdol ziomek, masz ognia?

Nickt: (wyjmuje paczkę po papierosach z majtek, wyjmuje z niej zapalniczkę i podaje dla Barona, ten przypala papierosa i chowa zapalniczkę do kieszeni, Nickt chowa paczkę do majtek mówiąc):

Pojara

Baron (pali papierosa do połowy i podaje resztę dla Nikogo, patrzy jak ten się zaciąga łapczywie i głęboko, a później wypuszcza dym po kawałku, tzn wypuszcza trochę i uzupełnia powietrzem i tak aż nie wydobędzie się nawet trochę dymu wtedy bierze głęboki wdech a Baron mówi) :

Twoje problemy są tendencyjne czy jakoś tak, wiesz, mało oryginalne, nie unikatowe, smutne ale bez pretendowania do tego by ktoś ciebie żałował, twój autożal jest wystarczająco żenujący. Nic mnie to nie obchodzi że ci się nie chce, nic mnie nie obchodzisz ty pierdolony egoisto. Całe życie robisz nic i ze zdziwieniem stwierdzasz że tyle masz z życia.

(Nickt uśmiecha się ironicznie i starannie rozcierając peta w podłoże czubkiem buta mówi)

Nickt:

Moim atutem jest wybór, świadomy wybór drogi, użalam się nad sobą co wywołuje we mnie gniew, później biorę nóź i idę do lasu z muzyką na uszach wycinam maliny kalecząc dłonie o nie i czuję satysfakcję. Spełniam się w tym, nie szukam sensu w życiu , bo odnalazłem bezsens i się zakochałem, a później ona stwierdziła że jej nie kocham, bo nie chciałem być tym kogo ona kochała i teraz jestem tutaj. Później nie wiem a teraz (z lewej na prawo przechodzi chłopiec) co tu robisz?

Młodzik nie zatrzymując się:

Pierdol się! (zaczyna uciekać ,a Nickt biegnie za nim)



Baron powoli idąc za nimi:

Czasami mam wrażenie, a czasami niemal pewność że nasz świat powinno się wykastrować, mam takie wrażenie a czasami nawet pewność gdy patrzę na takie martwe płody jak Nickt.

(światła gasną z lewej wraz z brzękiem tłuczonej latarni i śpiewem pijanej grupki)



(kurtyna)

Scena 2

(kurtyna)

(Ten sam przystanek. Nickt i Baron wchodzą z prawej. Nickt ma zakrwawione czoło, Baron ma zdjęty kaptur, jest łysy. Siadają na ziemi przy przystanku, Nickt z lewej, Baron z prawej.)

(Baron przeciera twarz jakby pozbywając się senności, Nickt wstaje i zaczyna się przechadzać wzdłuż sceny wściekły.)

Nickt:

Nie pomogłeś mi.

Baron (wstaje i kładzie się na ławce, zakłada ręce):

Miałem ochotę pomóc im w kopaniu ciebie. (Nickt odwraca się w jego stronę gwałtownie)
Nie skacze się dzieciom po głowie, to głupie i żałosne, mogłeś go zabić.

Nickt (wznosząc dłonie ku niebu):

Faktycznie, może mnie poniosło, ale ta władza, to że Mogłem, jak anioł śmierci pędzący…

Baron (przerywa mu mówiąc siada):

Jak debil pędzący za swą chucią, radzę ci żebyś wyluzował.

Nickt (staje nad Baronem, bierze jego głowę w dłonie i krzyczy):

Sam wyluzuj, o co ci kurwa chodzi. Myślisz że jesteś lepszy ode mnie bo opanowujesz siebie jak matematyk tabliczkę? Odpierdol się ode mnie!

(puszcza Barona i znów zaczyna spacerować, Baron patrzy chwilę na niego wstaje i zaczyna iść w lewą stronę gdzie nie ma światła)

Gdzie idziesz?

(Baron znika a Nickt biegnie za nim)



(kurtyna)





Scena 3

(kurtyna)

(Scena pusta, czarne tło, światło odrobinę oślepia widzów. Na scenę wchodzi Nickt, dochodzi na środek, światło kieruje się na niego)

Nickt:

Moje życie ma na imię frustracja, ktoś kiedyś we mnie wrzucił kamień a kręgi fal frustracji życia spowodowanej życiem poruszają mnie nieznacznie w górę i w dół.

(na scenę wchodzi młoda kobieta, ubrana jak uczennica idąca na egzamin, ma włosy ciemny blond i niepozorną figurę, siada w kącie sceny po turecku)

Moje życie ma na imię frustracja,

Anna:

Nie mam na burgunda i fajki! Zabiję się! (opada bezwładnie, wyraźnie pijana)

Nickt: (wyjmuje nóż ze skarpety i podchodzi do niej gaśnie światło)

Chamem być umieć trza, nie zabijesz się kotku, bo nie zdążysz haha.

Baron: (wchodzi ze świeczką w ręku z lewej strony sceny i idzie na środek)

Mógłbyś czasem być poważny.

Nickt: (podchodzi do Barona już bez noża)

Dobry pomysł, ale mi się nie podoba (wyciera nos rękawem) pięknie sikała.

(pojawia się światło na środku a Baron gasi świeczkę palcami)

Baron:

Przeprosisz Młodzika, zaraz tu będzie.

Młodzik: (z obandażowaną głową przedziera się między widownią, w końcu wdrapuje się na scenę i chowa się za Baronem w obawie przed Nickim)

Nickt:

Przepraszam cię chłopcze. Poniosło mnie troszkę. Przyjmij to cacko jako gest dobrej woli i dowód że dajesz wybacznie i plask go. (przy ostatnich słowach próbował pacnąć Młodzika w czoło, ale mu się nie udało, Młodzika zasłonił Baron)

Młodzik:

Jakie cacko?

Nickt: (wyjął ze skarpety nóż, ukląkł na jedno kolano i położył go na ziemi)

Młodzik: (chwycił nóż)

Wow, ale super! (spojrzał podejrzliwie na Nikogo i uciekł w prawą stronę, przebiegając niebezpiecznie blisko wystawionej nogi Nikogo)

Baron: (kręcąc głową)

Dowody do wody, a ty w ręce gówniarza. Zaraz…(zgasło światło na moment i zapaliło się oświetlając całą scenę. Zwłoki Anny leżą w nieładzie w prawym kącie sceny, nad nimi Młodzik z nożem, zaszokowany tym co ma przed sobą, Młodzik uciekł)

Dalej, istniejemy. Istnie my jako przekleństwo czy zguba.

Nickt:

Jako wybawienie klęską czy klęska wybawienia.

Baron:

Szafa stół krzesło i my. Cały wszechświat. Cały.

(znów gaśnie światło, z prawej pada strzał, wraca światło)

Zguba się znajduje, trup rad nie rad nie powie co miał, co mógł, co kogo zabije, kto za kim i za kogo kto umrze świadomie i nie. Umarłem

Nickt:

Zguba to tylko pretekst, poszukiwania wieczne tego kim jest a kim będę. Upadłem a klęknę to będę o formę wzwyż. Jutro już nie ma, jutro… (padł martwy, Baron po chwili obok niego. Znów gaśnie światło)


(kurtyna)




Scena 4

Na środku sceny stoi zamknięta szafa. Widzowie znudzeni widokiem szafy wychodzą.


komentarze
O utworze:

wyświetleń:5146
komentarzy:0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

BaronG
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.