avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


23 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
Cerber
logopeda myśli
teksty
felieton, esej
dodano:
16 sierpnia 2009, 14:05:55


Realna Siła Nabywcza cz. 1

Pierwszym celem człowieka jest zaspokojenie podstawowych potrzeb, takich jak mieszkanie, jedzenie, picie, higiena. W obecnej Polsce ludzie nie umierają z głodu, ciągle jednak szacuje się, że ok. 150 000 dzieci w Polsce jest niedożywionych (bzos.pl, ngo.pl). Z kolei z badania przeprowadzonego przez Biuro Informacji Gospodarczej InfoMonitor wynika, że w 2/3 spółdzielniach nie wpływa do 10 procent zobowiązań lokatorskich. W pozostałych zadłużenie jest jeszcze wyższe. Około 4 milionów Polaków, w idealistycznym modelu, 2 miliony małżeństw, zalega z zapłatami za mieszkanie.

Podstawowe potrzeby mogłyby zostać spełnione, gdyby wzmocnić realną siłę nabywczą przeciętnego Polaka. Realna siła nabywcza określa stosunek przychodów obiektu gospodarczego do ilości towarów i usług, które można za ich pomocą zapewnić. Szczytem głupoty byłoby jednak zwiększać RSN za pomocą podnoszenia pensji (minimalnej), gdyż w ten sposób kierujemy gospodarkę w ramiona inflacji. Więcej pieniędzy w obiegu oznacza, że wartość pieniądza maleje. Człowiek może dostać i 1000 zł podwyżki, ale zysk ten jest pozorny. W Angorze pojawił się niegdyś list zacnego emeryta, który liczył wszystkie wydatki na kartce. Po otrzymaniu wyrównania inflacyjnego porównał sobie obecne ceny ze stanem sprzed paru miesięcy, wyszło mu kilkadziesiąt złoty strat.

Jedynym rozsądnym wyjściem jest obniżenie cen za towary lub w najgorszym razie, powstrzymanie wzrostu cen (spowodowanych obecną praktyką inflacyjną). Dobrym przykładem są wspomniane spółdzielnie mieszkaniowe, typowy relikt gospodarki centralnie planowanej. Żeby obniżyć ceny i podnieść jakość usług, należy je jak najszybciej sprywatyzować, co dzisiaj niepopularnie nazywa się zaprzężeniem szczurów do wyścigu. Kolejnym dobrym przykładem jest rynek telekomunikacyjny. Kto nie pamięta gigantycznych rachunków telefonicznych i, później, internetowych, płaconych na rzecz państwowego kolosa? Podczas, gdy w 1999 płaciło się 60 zł za 30 godzin Internetu w „specjalnej ofercie”, w 2007 tyle wynosił koszt stałego łącza 512kb/s w Grudziądzu. Obniżkę cen wymusiła właśnie konkurencja.

Rynek musi być pozostawiony samemu sobie. Człowiek, kierujący się w większości przypadków najniższym punktem, instynktownie wybiera rozwiązania najtańsze, o ile cena zrekompensuje jakość. To naturalny instynkt konsumenta, którego interesem jest mieć towar jak najlepszy za jak najniższą cenę.

Drugim, po zlikwidowaniu monopoli (i w ogóle, państwowych przedsiębiorstw) krokiem, aby podbić RSN, jest obniżka podatków, zwłaszcza te, które podatkują drugi raz ten sam towar. Przykładowo: Płacąc za Internet nabywca uiszcza w wypadku 100 zł, dodatkowe 22 zł podatku. Z tego 22 zł podatku kolejne 5 zł musi uiścić dawca usługi. W tym modelu tracą więc i konsumenci, i pracownicy. W zamian za przemielone przez biurokrację zasiłki i wątpliwej jakości usługi (medyczne, edukacyjne) pozbywamy się RSN. Właściwym dla każdego człowieka jest sporządzenie kosztorysu, przy którym odliczy podatki z całego miesiąca z kupowanych towarów, płaconych rachunków, czynszu.

Nawet, jeśli faza odchodzenia od świadczeń socjalnych miałaby się wydłużyć, podatki trzeba obniżyć kosztem deficytu budżetowego (tak zrobił Ronald Reagan w ostatniej fazie dynamicznego rozwoju USA), aby wzmocnić konsumpcję na rynku. Bo jeśli moja koleżanka zrobi mi fryzurę (prywatnie, bo każda usługa jest prywatna=osobista), a ja naprawię jej komputer (w zamian, w podzięce) to państwo nie ma prawa zabierać nam pieniędzy! Wartość profesjonalnej usługi fryzjerskiej to ok. 20 zł dorzućmy farbowanie, to będzie 50 zł. Wartość usługi informatycznej to ok. 20-50 zł. Można powiedzieć, że ja i moja koleżanka wychodzimy finansowo na zero. Państwo czyni nas stratnymi każdym podatkiem. Dostając od państwa usługę (w Polsce wątpliwej jakości!) nie wydajemy tylko na nią, ale też na obsługę przesyłu pieniędzy, mówiąc jednym słowem, biurokrację, kontrole, inspekcje, ministrów. Pomijając, ile czasu zostaje zmarnowane… W relacji z państwem obywatel zawsze będzie na minusie.


komentarze
avatar Cerber
kaorumygmail.com
2009-08-16, 14:07:13:
logopeda myśli
Likwidacja monopoli, konkurencja i niskie podatki krokiem milowym w drodze do dobrobytu i sprawiedliwości - Ludwig Erhard.
--
...jak pies

avatar mihaly
2009-08-16, 17:05:58:
   
socjalizm i podatki. trzeba zupełnie przebudować scenę polityczną
--
- aleś cham! - o wizerunek dbam

avatar rybak
jejku
2009-08-16, 17:16:57:
mechanik liryczny
widzisz, i tutaj się z Tobą mogę w paru punktach zgodzić. że spółdzielnie mieszkaniowe to przeżytek, zgadzamy się chyba wszyscy. tyle, że pierwsza do bronienia ich, jako instytucji, jest "prawica solidarna". bo im budują społeczeństwo obywatelskie. jak? nie wiem.
dobra. dwa. obniżka podatków to mało, a jej sprzężenie ze zmiejszeniem socjalu musiałaby być perfekcyjne - kilkumiesięczna obsuwa zostawiłaby paręnaście tysięcy w ciemniejszej dupie, niż ta w której są. poza tym jak chcesz pogodzić obniżenie wpływów podatkowych z takimi bajerami jak np. nieistniejące i niemożliwe do zrealizowania plany budowy dróg, jak te przed Euro (wiem, sytuacja czasowa i minie, ale problem modernizacji to nie kwestia kilku lat, konieczne są np. autostrady przy granicy ze Słowacją, porównaj sobie nasze gówno ze stanem ich dróg).
trzy. z obniżeniem deficytu się zgadzam. bo widzisz, lewactwo nie jest jedynie kwestią podejścia do kolektywizacji i majątku prywatnego.

avatar Cerber
kaorumygmail.com
2009-08-16, 17:35:23:
logopeda myśli
Panie Rybak, jak Pan przeczytał mój tekst? Naprawdę, proszę przeczytać jeszcze raz, ale na wypadek, gdyby się Panu nie chciało, mam odpowiedź (nie po kolei):

1. Jestem właśnie za polityką deficytową w pierwszych latach sprzątania bajzlu po "podatkowym piekle". Jestem za zwiększeniem deficytu właśnie z uwagi na fazę przejściową (poszukaj fragmentu o Reaganie).

2. Budowa dróg to PIKUŚ, ale wymaga oddzielnego felietonu. W Krakowie pod stadionem Wisły powstanie parking podziemny, który zostanie oddany w dzierżawę. W skrócie: Państwo daje kontrakt w zamian za wieczyste użytkowanie, a potem są dwie możliwości - albo płaci się za użytkowanie obiektu (koszt spada na obywatela), albo państwo spłaca projekt z podatków. W USA transatlantyckie koleje budowały prywatne kompanie z polecenia państwa. Od 40 lat w USA pogarsza się stan dróg, bo wzięło się za nie państwo. Można nawet organizować konkurs (sic!) na to, która firma zbuduje szybciej 400 km autostrady.

3. Słowacja jest przykładem jakbyś mi colta do ręki wręczył. Cały skok Słowacji (zepsuty przez "kryzys") zawdzięczać trzeba słowackiej koalicji liberalno-chadeckiej (jest jeszcze jeden dogodny czynnik, mianowicie rozmiar państwa, ale w zupełnie innym aspekcie).

--
...jak pies

avatar Potwór z Düsseldorfu
2009-08-16, 19:16:32:
jesteśmy złudzeni
Jedna uwaga: kilkadziesiąt złotyCH, nie złoty.

avatar Cerber
kaorumygmail.com
2009-08-16, 19:29:01:
logopeda myśli
tylko tyle? dla jednej zmiany nie chce mi się...
--
...jak pies

avatar Potwór z Düsseldorfu
2009-08-17, 01:30:27:
jesteśmy złudzeni
Dla mnie to różnica jak między piciem w Szczawnicy a szczaniem w piwnicy.

Powinieneś zostać politykiem. Nie rozumiem prawie nic z tego, co napisałeś, czyli masz talent.

avatar Cerber
kaorumygmail.com
2009-08-17, 13:10:40:
logopeda myśli
to dowód przeciwko demokracji. ktoś, kto jest głupi w polityczne klocki, nie powinien mieć udziału w rządzeniu.

ale jest definicja dla tłuków (nie obrażaj się, ja mogę być tłukiem lirycznym, choć nigdy nie usłyszałem od ciebie nic na nt. poezji poza wygłupem), definicja brzmi RSN: O to chodzi, by za 1000 zł kupić jak najwięcej, a nie po to, by za 3000 zł nie kupić 25% tego, bo ceny są horrendalne. Jak patrzysz w cudny rocznik statystyczny i znajdujesz Chile, gdzie zarobki wynoszą tyle, co w Polsce, tylko że tam starcza to na życie bez długów i ubezpieczeń. W Mediolanie zarabia się więcej euro niż w Berlinie, ale koszty życia są nieporównywalnie większe
--
...jak pies

O utworze:

wyświetleń:5157
komentarzy:8


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

Cerber
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.