avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


13 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
Rapityn
mechanik liryczny
teksty
inne
dodano:
12 października 2007, 14:16:01


Urlop - komputer

Anna szła powoli ulicą Świdnicką we Wrocławiu. Raz dwa, raz dwa trzy – liczyła w myślach kroki. Raz dwa, raz dwa trzy i tak w kółko. W kółko i bez końca liczyła radosne kroki patrząc z zadowoleniem przed siebie. Właśnie przed chwilą dowiedziała się od koleżanki, że Andrzej, który dopiero co przyszedł do ich firmy i serwisuje komputery jest, jak to się Kaśka wyraziła:

- Wolny jest dziewczyno i nawet mamy w domu nie ma. Ideał po prostu. Wyobrażasz sobie, bez teściowej taki przystojniak?

Anna potrafiła to sobie wyobrazić i postanowiła powiedzieć o tym Kaśce w dwóch dosadnych słowach: „świeże mięsko”.

- W dwóch słowach Ci to powiem Kaśka. Więcej mówić nie będę. Normalnie świeże mięsko nam się trafia. To co która się za niego bierze?

Kaśka wyraźnie się obruszyła

- No co Ty Anka. Polujemy.

Wprawdzie rewelacje Kaśki, nie były dla Anny niczym nowym. Sama zauważała, że Andrzej ma niewyprasowane spodnie a jego niedoprany sweterek ma kilka niewielkich dziurek. Zwróciła też uwagę na jego śniadanie. Kromki chleba krojone były prawdopodobnie toporkiem ciesielskim. Tak zaniedbanego mężczyzny nie wypuści z domu żadna kobieta. Żadna poza żoną ale, że Andrzej nie miał na palcu obrączki, było dla niej jasne, że mieszka sam. No tak, ale jak o niego powalczyć – myślała. Myślała i liczyła z radością kroki. Raz dwa, raz dwa trzy. Klucz zamek, drzwi przedpokój Wiktor w nich – doliczyła do końca wyliczankę stając przed Wiktorem.

- Gdzie byłaś?

Powiem mu, że byłam z Kaśką w kawiarni.

- Byłam z Kaśką w kawiarni a Tobie nic do tego – powiedziała.

Ocho coś Wiktor nie w humorze – pomyślała - trzeba go jakoś ugłaskać.

Następnego dnia Wiktor znów czekał na Annę, która siedziała z Kaśką w kawiarni.

- No i jak, był u Ciebie – wypytywała Kaśka.

- Był trzy razy. Raz gdy się zawiesił komputer a później się Go radziłam.

- No mów – Kaśka była wyraźnie podekscytowana. Mów, Anka i jak poderwałaś Go?

Anna uśmiechnęła się tajemniczo.

- No jak, umówiłaś się z nim? Anka, mów mi tu zaraz.

Anna, podniosła powoli powieki i ściszając głos powiedziała:

- Nie, ale dostałam od niego numer telefonu. Zapytałam czy może mi pomóc po pracy, gdyby mi się zepsuł komputer... - Anna wyraźnie triumfowała - ... i dał mi go.

Po kilku godzinach znów radośnie wracała do mieszkania. Raz dwa, raz dwa trzy. Liczyła wesołe kroki. Weszła do mieszkania i powiesiła płaszcz w przedpokoju.

- Wiktor, jesteś – zapytała.

- W pokoju ... - odpowiedział.

Anna weszła i zamarła. Rozparci w fotelach siedzieli Wiktor z Andrzejem oglądając siatkówkę kobiet. Wyraźnie się nie nudzili. Co chwilę zaśmiewali się z nieporadnych serwujących.

- Co się stało Aniu – zapytał Wiktor – stoisz jak słup graniczny w Kępnie. Mimo zakończenia wojny i mimo zmiany linii granicznej stoi tam takich bardzo wiele. Granice Ci się poskręcały Aniu – dokończył z uśmiechem.

Anna patrzyła na Andrzeja z niedowierzaniem.

- Pani Aniu przyszedłem do Pani ten komputer naprawić co się Pani zepsuł ale Wiktor był taki miły i zaprosił mnie na mecz, nie gniewa się Pani? Może niech Pani pokaże co się zepsuło to naprawię – dodał widząc, że Anna rzeczywiście stoi wrośnięta jak słup na dawnej granicy Polsko Niemieckiej w Kępnie.

- Pokaże mi Pani ten sprzęt – znów zapytał.

- Niestety Andrzeju – powiedział Wiktor. Niestety dla Anny nie mamy w domu komputera.


komentarze
avatar mów mi Maniek
yopaswp.pl
2007-10-12, 15:00:15:
call me jozin
[komentarz edytowany przez autora wpisu]
urocze. choć czasem się potyka.
ale historia, jakie lubię.
kończy się nijak!
--
"wszystkie polskie matki boskie kleją rymy częstochowskie"

avatar motyl
2007-10-13, 00:41:03:
mechanik liryczny
wzięlo mnie totalnie od początku- Świdnickiej-jedną z większych ulic Wrocławskich (może gdzieś blisko ratusza?)
dawno nie byłam ale coś się kojarzy..mam słabość do zielonego,bajkowego maista,a wiec tekst-na plus..pz:)
--
lubię Jasnorzewską,Goethego,Puszkina,Jesienina,piosenkarza Wysockiego,Bułata Okudżawę i znajomych z portalu JL..."ze smakiem bytu -motyl nie płacze nad zmierzchem - trwa w trzepocie pomiędzy"...

avatar Rapityn
rapitynpoczta.onet.pl
2007-10-13, 00:48:09:
mechanik liryczny
Dziękuję Pani i Panu :)
--
Rapityn i zapraszam do siebie http://rapityn.blox.pl/

avatar freya
2007-10-15, 09:25:11:
wędrowiec
przestrzegające...
dobre.

avatar Jacek Jursza
okhanjest-lirycznie.art.pl
2007-10-25, 23:32:03:
duszę się miewa
Fajne. Nieźle napisane, wciąga.
Aaaaale - czemu umieściłeś to w felietonach, to raz, a dwa - czemu nie było happy (sex) endu? ;)
--
7

avatar Rapityn
rapitynpoczta.onet.pl
2007-10-26, 06:54:52:
mechanik liryczny
Ogromnie mi miło ze sie spodobało :)

a nie wiedziałem, że to dział felietonów
a zamieściłem gdyz mało kto tu zamieszczał
a o seksie nie publikuje na portalach gdyz moga to przeczytac dzieci (nie mowie że przeczytaja ale moga)
To taka moja wlasna autocenzura :)
--
Rapityn i zapraszam do siebie http://rapityn.blox.pl/

avatar motyl
2007-12-05, 23:29:31:
mechanik liryczny
kolejny dobry tex-i ciut o Wrocławiu do którego mam sentyment od 30lat..całuski-pz:)
--
lubię Jasnorzewską,Goethego,Puszkina,Jesienina,piosenkarza Wysockiego,Bułata Okudżawę i znajomych z portalu JL..."ze smakiem bytu -motyl nie płacze nad zmierzchem - trwa w trzepocie pomiędzy"...

O utworze:

wyświetleń:5137
komentarzy:7


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

Rapityn
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.