avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


20 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
worek kości
Who's the fella owns this shithole?
teksty
inne
dodano:
23 lipca 2006, 18:13:33


Dramat w 7 scenach



Osoby: Gołąb-nieszczęśliwie zakochany w Wampirze
Wampir-doskonałe piękno, i w ogóle ideał
Miejsce: mroczny, wielki, stary dwór, w tle słychać organy, które grają straszna muzykę, nie wiadomo kto gra.

Scena 1

Gołąb
(siedzi niecierpliwie, kreci się w miejscu; widać, że toczy wewnętrzną walkę)
Aaach…

Scena 2

Wampir
Tak naprawdę, to ja wcale nie jestem wampirem. Tylko tak wyglądam.

Gołąb
Tak…chyba tak…rzeczywiście
(gwałtownie drga)
Przecież wampiry nie istnieją…ha, ha…
(milknie)

Scena 3

Gołąb
Ja nieszczęśliwy, żałosny, zidiociały…
Czyż miłość nie powinna wyzwalać najlepszych uczuć?
Nie powinienem, zacząć opowiadać o poezji?
Czyż ten stan nie sprzyja recytacji wierszy?
Dlaczego? Dlaczego?!
Czuję, ze tracę rozum! Mój rozum!
To dobrze! Przestanę cierpieć!
Ha, ha, ha…cierpieć…ha, ha, ha…
Ja! Tu! Teraz! Kiedy? Dlaczego?
Co ja wyprawiam? Co ja mówię?
Czy to się nazywa załamanie nerwowe?

Scena 4

Wampir
(ktoś tak idealny, otoczony przez cudowne przedmioty, zajmuje się wspaniałymi rzeczami,
Jej myśli górnolotne. Cos szepce do siebie…Jest to piękne)

Scena 5

Gołąb
(robi głupie miny do lusterka, zaczyna odgrywać jeszcze głupsze scenki)

Scena 6

Wampir
(z niezwykłą gracją przemierza hol)
Hej!

Gołąb
(drga, podnosi głowę, macha ręką)

Scena 7
(bomba nuklearna niszczy miasto, Wampir okazuje się być rzeczywiście tylko człowiekiem, ginie w ułamku sekundy, wyparowując i zostawiając swój profil wysmolony na ścianie.
Gołąb nie ginie, okazuje się być nadczłowiekiem. Będzie się teraz użalał nad sobą do końca świata)

Koniec


komentarze
avatar sal0me
izabela876poczta.onet.pl
2006-07-25, 15:55:04:
uplifter
^^
--
this is where i'm meant to be

avatar air
no_stenchwp.pl
2006-08-02, 20:06:53:
kalkulator
jeej...napisz coś jeszcze o gołębiu, polubiłam go. kocham tragizm postaci :D
--
halo, mi tu szaro..

~
2006-08-10, 19:17:21:
go��
dramat na pół sceny Osoby: worek kości - cyniczny melancholik. wesoły grabarz - hmm.. wesoły grabarz. Miejsce: poczekalnia, ale nie taka jak u dentysty. 1/2 sceny wesoły grabarz: się schudło.. worek kości: być może, ale.. ab..st..ra..chuj od mojego odzienku i wszelakiej fizyczności.. grabarz: daj spokój ... już czas.. worek(w nadludzkim wzburzeniu): sam se czas! grabarz: nie bądź żałosny.. te po ziemniakach ulegaja biodegradacji. Wczesniej czy później bedziesz musiał.. worek(nie dając dokończyć we wzburzeniu już ludzkim, w czerwonym berecie i szalu wyciąga z worka kość śródstopia i unosi w niebo, tj. sufit): czekaj, czekaj grabarzu, nadrobisz troche na stażu, będziesz miał większe doświadczenie, kości ciązą mi jak kamienie... (i dodaje szeptem - nie teatralnym, prawdziwym, zeby nikt nie slyszał): to już nie potrwa długo ... grabarz: to improwizacja, czy z głowy? worek: a jak improwizacja to niby skąd? grabarz: tylko mi tu bez takich, nie próbuj mnie zapędzić w kozi róg... worek: zatem bez szermierki... chcesz mi cos powidzieć zanim... sam wiesz... grabarz: zwierze ci się... zawsze chciałem mieć kota worku, ale odkąd zrobiłem testy alergiczne okazało się, że nie mogę. worek: nie wywołało to we mnie smutku grabarzu... współodczuwanie ... (chuj z nim mój Panie - kwestia mówiona lub szeptana, w zależności od widowni, tzn. jak jest - to szeptana) grabarz (z WIDOCZNYM smutkiem w głosie): ależ ty jesteś pusty ... Postawmy sprawę jasno - dasz dzisiaj zarobić i wyrzucisz tę szmatę?! worek: pod jednym warunkiem... grabarz: nie podziele sie z tobą trunkiem ... bo pieniądze otrzymam po wszystkim, res sacra miser, a logika robi swoje. worek: nie, nie, nie, o to o to o to, chodzi chodzi chodzi...(zaczyna skakać aż pod sufit) grabarz podchodzi, wyrywa z ręki worka kość śródstopia i wrzuca z powrotem do worka. worek: szalenie jestem rad z pomocy, długo nie mogę funkcjonować, jak widać, w niekomplecie. grabarz: nie ma problemu, nie wracajmy do tego, pozwólmy sprawie rozejść się po kościach. Wracając do meritum: co mam zrobić, jaki to warunek miał być posępny? worek: skąd założenie, że posępny? grabarz: a poorli? Hahahaha! To mi się udało! Haha! worek: sam nie wiem .. ot taka filologiczna krotochwila... (rzuca oczodołem na sufit i kontunuuje) grabarzu, powiedz, czy zostanie coś po mnie dla ludzkości rządzą pienidzy trawionej... grabarz: doprecyzuj ... (?) worek: no wiesz, że ludziom chodzi już tylko o pieniądze, inne wartości, te poza materialne już się nie liczą... grabarz: nie to, ty pusty łbie! worek: aha, wybacz... jak widzisz nie jest już ze mną najlepiej... Miałem na myśli moją sztukę, no choćby dramat w 7 scenach, czytałes może? ZAPADA GROBOWA CISZA grabarz: przerwę tę grobową ciszę pozowlisz: czytałem. To się nie spodoba. Wrzuciłeś Gałczyńskiego i Jonesco do jednego worka... worek: kogo? grabarz: worka. worek: aha... (roni łzę odganiając piszczelem muchę) a tobie chociaż mój grabarzyku? Mów, szybko, niewiele czasu zostało... grabarz: mi się podobało... ale zakończenie bez polotu. dramat urywa się w pół sceny, światła powoli gasną, gdzieś daleko słychać odgłos targanego papieru.

avatar wesoły grabarz
szafikpoczta.fm
2006-08-10, 19:26:25:
trzeba było rozstrzelać poetę
Żaden gość, tylko ja. Ale starają się mnie wylogować za każdym razem, żebym nie przycmił ich talentu. Nie mam pretensji. Pozdrawiam.
--
a potem plątanina w kulisach tego raju

avatar worek kości
2006-08-10, 21:19:11:
Who's the fella owns this shithole?
Etam. Dramat najłatwiej parodiować lub pastiszować. Miło mi, że dostałem tak długi komenatrz bo uwielbiam o sobie czytać. W akcie zemsty już ukladam złośliwe riposty, szykuj sie i drżyj. Ci młodzi i zbuntowani... jak ja byłem w twoim wieku hoho... Pozdrawiam wyniośle. Bardzo fajnie, serio.
--
bembergiem w berg

avatar amk
2006-09-02, 08:14:58:
antracyt
"""Gdy żądzą mną rządze,
sam sobą nie żądzę"""

rozbier(g)ają się łopaty,
gdy popadam w tarapaty
--
Ceń cień (Jan Sztaudynger)

avatar judzia
2007-04-18, 16:35:16:
Mało zdolna szansonistka
[komentarz edytowany przez autora wpisu]
.
--
Taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę.

O utworze:

wyświetleń:5145
komentarzy:7


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

worek kości
          lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.