avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


20 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
JohnWoo
mechanik liryczny
teksty
inne
dodano:
5 lutego 2005, 11:40:40


14 - Cygański smak wolności

www.geocities.com/gra9500 (tikime3@yahoo.com) TekstNumer14. „Cygański smak wolności”. A więc stało się. Myślenie o wolności znowu mnie dopadło. Zdałem sobie sprawę z tego, że piecuchy zostają na brzegu, a my możemy odpocząć i w biegu. Cyganie nie myślą, cyganie nie zastanawiają się. Cyganie cyganią, improwizują. Najpiękniejsze chwile jakie przeżywałem w życiu, były to chwile na łonie natury. Chwile kiedy rozbijałem namiot gdzieś wysoko we mgle z ukochaną dziewczyną u boku. Chwile kiedy dzieliłem się z nią smażoną marchewką. Deszcz na twarzy, wiatr we włosach, jakiś tam dworzec, jakaś tam droga – pieprzysz system, lecisz nad tymi wszystkim budowlami tego świata. Nie wiem co ona we mnie widzi. To jest wiem. Ona widzi we mnie wielką chęć wolności. Jestem zwykłym człowiekiem, który po prostu chce się dobrze ustawić w życiu. Dobrze ustawić w życiu to znaczy zapewnić sobie permanentną inspirację do wzruszeń. Dlatego wiem co będę robił. Nie jestem w ciemię bity. Poprowadzę swój lud ku wolności. Poprowadzę ludzi których znam krok, po kroku „to the next level”. Jeżeli codziennie moją twarz będzie smagał wiatr, jeżeli codziennie wąchać będę zapach traw, jeżeli codziennie po moich policzkach jak łzy będą spływały krople deszczu, to... to... będę w życiu ustawiony. W moim rozumieniu tego stwierdzenia... będę w życiu ustawiony. Teraz siedzę w gnieździe. Kuna która biega po moim strychu przypomina mi o wolności i o tym, że można żyć z dala od MTV i całego tego pierdolonego shitu, który w dzisiejszych czasach wypełnia słabe umysły. Ja nie pragnę nic innego, jak tylko dobrze się w życiu ustawić. Nie pragnę nagród, wyróżnień! Nie chcę, żeby nikt mnie doceniał. Chcę, żeby otaczali mnie odważni, wspaniali ludzie. Chcę z nimi dzielić swój los. Chcę moknąć razem z nimi. Chcę śmieć się razem z nimi. Chcę wejść na metaforyczne drzewo razem z nimi i przez resztę życia majdać sobie nogami. Nie chcę żyć i umrzeć w mieście w którym się urodziłem. Jestem kolejnym chomikiem, który musiał gdzieś wystartować. Wystartowałem na ten świat nie w lesie, nie w puszczy, nie gdzieś na trawie, na polanie. Wystartowałem dzięki mojej kochanej mamie w jednym z krakowskich szpitali. Ale... tak jak na polanie, tak jak od tysięcy lat. Mamo... kosmos mnie wzywa. Syn twój w góry, albo gdzieś w okolice ich musi iść, by tam smakować życie. Jak wino. Jak muzykę, która bardzo, ale to bardzo mi się podoba. Nie bój się o mnie. Tam gdzie idę nie idę sam. Będę miał wokół siebie przyjaciół. Oddanych mi przyjaciół, którzy w ciężkich chwilach (o ile takie w ogóle kiedyś przyjdą) będą mi pomagać. Ja im będę pomagał również. Idziemy po prostu nieźle się pobujać. Przebujać po tym świecie. Tak. Chcę być wędrowcem. Chcę być wędrownikiem. Chcę być wędrownym taoistą. Chcę zagrać swoim bohaterem. Chcę chodzić po świecie i podziwiać widoki. Nie chcę gnuśnieć w jakimś bloku. Nie chcę spędzić całego życia w jednej izbie. Nie ma takiej możliwości. Chcę przygód. Chcę przygód. Chcę wędrować z przyjaciółmi. Chcę tego ponad wszystko. Kiedyś myślałem, że to tylko sposób na wakacje, ale teraz wiem to może być sposób na życie. Na przeżycie życia w najlepszy możliwy sposób. Ja piszę. Ty czytasz. Lat mamy tyle samo. Mój umysł jest twoim głosem. Ja piszę o tym o czym ty myślisz człowieku. Młody człowieku. W moim pisaniu możesz znaleźć siebie, swoje zastanowienia i przemyślenia odkryć. Dołącz do mnie! Dołącz do wolnej duszy. Znajdź mnie gdzieś! Jestem gdzieś, albo z niedługo zamierzam gdzieś być. Wolna duszo... znajdź inne wolne dusze i idź się prowadź z nimi. Idź się prowadź z nimi. Idź się bujać z nimi. Bujaj się z nimi bujaj. (mój mail to: tikime3@yahoo.com jeżeli chcesz mnie jakoś namierzyć, pisz właśnie tam. Pocztę tą będę sprawdzał raz na jakiś czas. Dam Ci znak.) I tak... cygańskie poczucie wolności. Cygański pęd do wolności mieszka w moim sercu. Szumi jak potok w moich żyłach. Szumi jak wiatr wierzchołkami drzew. Zrywa się wiosną. Zimą odpoczywa, regeneruje się i gromadzi energię. O jak piękne może być życie. Przestać fikołem pokręconym być musisz jedynie. Jedynie z choinki musisz się urwać. Odłączyć od matrixa, odłączyć od pępowiny – od macierzy. Unieść się i poszybować możesz wysoko. Szkoda życia na nie szybowanie. Szkoda życia na nie szybowanie. Nie chodzi mi o wąchanie benzyny, ćpanie i picie wódy. Z takim balastem lecisz w dół jak kamień. Chodzi mi o namaszczanie wszelkie prawdziwej lekkości duszy. Robienie wszystkiego żeby ona była lekka. By wszystkie moje decyzje w podróży były lekkie. Lekkie ale słuszne. Bez zgrzytów bez problemów. Potrzebny jest jeden przewodnik. Jedna osoba która będzie decydowała. Jeżeli iść ma kila osób... wszyskie one muszą uznać zwierzchnictwo jednego człowieka. Ja podejmuje się roli przewodnika. Ty człowieku doceń to. Doceń to. Doceń to. Podepnij się pode mnie i chodź za mną! Zaufaj mi. Idź za mną, a zobaczysz w jakie piękne miejsca cię poprowadzę. Jakich pięknych ludzi tam poznasz. Zobaczysz ile wspólnie razem przeżyjemy wspaniałych chwil. Ja nie chce się wymądrzać. Stawiam się na końcu. Ty jesteś najważniejszy! Ty, dlatego że odważnie za mną idziesz. Jesteś odważniejszy ode mnie. Bo mi ufasz. Ja jestem tylko sterem a ty silnikiem podczas tej całej wyprawy. Jeden bez drugiego nie może iść. Chodźmy w dużej grupie, a silnik nasz będzie wielki. Niech silnik doceni ster. Za sterem może siedzieć tylko jedna osoba. Pedałować, albo wiosłować może jednak wiele osób równocześnie. W przeciwnym razie okręt zwariuje i rozbije się o byle skałę. W czasach niby wolności i demokracji doceń możliwość bycia prowadzonym przez mądrą twardą rękę. Jak już mówiłem przyjmuję rolę tego pierdolonego stera, sternika. Jeżeli chcesz popłynąć ze mną daleko. Zaufaj mi. Z czasem postaram zebrać się naprawdę dużą paczkę, ekipę... grupę ludzi. Ludzi pragnących wolności i przygód. Zbiorę taką grupę i będę ich prowadził. I chcę ich prowadzić. Nie chcę im moralizować i niczego ich uczyć. Chcę, żeby po prostu oni poszli za mną. Na wycieczkę. Na zwykłą wycieczkę. Po przygody. Na wycieczkę po przygody, przez resztę swojego życia. Tu na tej planecie. Hahaha. Szkoda, że nikt nigdy w życiu nie przyszedł do mnie z taką propozycją. Na pewno długo bym się wahał, ale w końcu poszedł bym za nim. Bo nie jestem głupim debilem który pcha się za stery po to żeby rozbić okręt. Bo potrafię docenić wszystko to o czym tutaj napisałem, wszystko to co tobie „człowieku wolności” proponuje. Bez Ciebie jestem niczym. Z tobą stanowię cudowne urządzenie do wspaniałego przeżycia życia na tej jebanej planecie... skoro już się tutaj znalazłem hehe. Skoro już się tutaj wszyscy znaleźliśmy. Tak więc... miło, że mnie przeczytałeś człowieku. Widzisz jak to jest w życiu. Życie tworzy przed tobą różne budowle. Ty decydujesz jedynie w które z nich wchodzisz, a obok których z nich przechodzisz obojętnie. Ludzie to pieprzeni ignoranci. No cóż... tak to już jest. Takie czasy. W chuj chwastów rośnie przy zwykłej drodze i tylko czasami zdarzają się prawdziwie dorodne kaczeńce, albo inne piękne rzadkie okazy. O kurwa. Wczoraj byłem ze swoim ukochanym kuzynem na browcu. Wypiłem z 3 piwa. Po powrocie do domu najadłem się... ale nie pamiętam, żeby śniło mi się dzisiaj coś cudownego. Nie to co wczoraj. Nie to co ta bomba atomowa. Ostro było. A dzisiaj... dzisiaj nie mogłem spać. Kilka razy chodziłem na dół po coś do picia. Mój pokój to jakaś jebana klatka faradaja doskonale izolująca energię ziemi i kosmosu. Już na parterze bardziej czuję matkę ziemię niż na pierwszym piętrze. Na metalowym łóżku, z metalowymi sprężynami. Ok. Nie ma co się izolować od mamy ziemi. Dobrze jest czuć jej dipole, fluidy i inne takie tam słówka magiczne hehe. No więc cóż. Ciekawi mnie zajebiście, czy ktoś wzruszy się niniejszym tekstem i przynajmniej da mi znać w jakiś subtelny sposób (mailowy strzał;), że jest wolną duszą, albo że robi wszystko po to, żeby się uwolnić. Uwalniać. Uwalnianie się to proces który trwa. Lubisz jak pada deszcz? Ja uwielbiam. Lubisz jak marzniesz, albo jak przecieka Ci śpiwór. Hehe. Tego nie lubi nikt, ale można się do tego przyzwyczaić tak, że z czasem takie drobne incydenty nie wywierają na tobie żadnego znaczenia. Cóż, my ludzie miasta jesteśmy wychuchani i wyciptani na maksa. Powracając do natury, automatycznie stajemy się bardziej szorstcy i gruboskórni. Jak foki. Foką być jest mi przeznaczone. Fikać koziołki w lodowatej wodzie. Albo papugą być. Siedzieć sobie na gałęzi. I tylko raz na czas, przelecieć na inną. I czasem coś tam sobie pogadać. Albo lwem być dumnym i wolno kroczącym sobie panem zwierząt. Wolność cygańska jest dla wszystkich dzieci tego świata. W każdej chwili można wejść na stronę internetową i dowiedzieć się wszystkiego o organizacjach charytatywnych typu Red Cross i o tym gdzie i kiedy potrzebują wolontariuszy. Wystarczy spakować plecak, wyjść z domu i pójść prosto przed siebie. Jeżeli się nie jest samemu jest bardzo dobrze. Przewodnik traci czas na to żeby zebrać drużynę. Kiedy już ją zbierze może się zająć przeprowadzaniem jej przez rzekę. Wprowadzaniem ją w różne sytuacje. Może zająć się organizowaniem czasu i zajęć swojej grupy ludzie której przewodzi, z którą podróżuje. Jest ich menagerem, mówcą, pisarzem – gościem od załatwiania wszystkiego, od żmudnych formalności począwszy na obijaniu łotrów po ryjach skończywszy. Każde dziecko musi mieć swojego przewodnika. Każdy stary koń (dorosły) jeżeli ma swojego przewodnika, może znowu w cudowny sposób poczuć się jak dziecko, które nie musi nic robić, nic myśleć tylko słychać się taty i mamy. Jeżeli tata i mama są despotyczni, to chuj im w dupę, ale jeżeli przewodnik ma dorosłe dzieci pod swoimi skrzydłami, może sobie jedynie pozwolić na bycie najlepszym rodzicem na świecie. Nie każdy się do tego nadaje. Ja zaryzykuje ;-) 2005-01-15 13:28:40


komentarze
O utworze:

wyświetleń:5126
komentarzy:0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

JohnWoo
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.