avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


26 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
JohnWoo
mechanik liryczny
teksty
inne
dodano:
5 lutego 2005, 11:40:15


13 - Sen życia - atomowy wybuch

www.geocities.com/gra9500 (tikime3@yahoo.com) TekstNumer13. „Sen mojego życia – atomowy wybuch”. Ludzie to pierdolone fikoły. Tak. Ale ja zwracam się ku światłości. Dlaczego ludzie to takie pierdolone fikoły? Wystarczy pooglądać telewizję. Zwłaszcza kilka filmów. Są jak napuszone pawiany bawiące się różnym zabawkami, a każdy pawian myśli, że to właśnie jego zabawka jest jedyną możliwą zabawką na całym świece, jaką się można bawić. Każdy pawian jest święcie przekonany do świętej świętości jego własnej zabawki. Nic nie zrozumiesz dopóki nie nauczysz się patrzeć na wszystko z pomiędzy wierszy – widzieć wszystko co jest między wierszami. Nie widź poszczególnych obrazów oglądając życie lub film. Staraj się dostrzec system, strukturę, spadające liczby. Wszyscy ludzie na świecie są tacy sami, niemniej jednak dobrze wszystkim wiadomo który pawian ma proste zęby, a który błazen ma bardziej pokrzywione. Młode dziewczynki (15) są najładniejsze na świecie i tylko takim chcę robić zdjęcia. Z domu wyprowadzam się pierwszego lutego! W dzień będę pisał. Gliniarze są jak dzieci we mgle. Łajdacy mogą spać spokojnie. Uważaj, płotki giną w paszczach rekinów. Coś się dzieje, ale poruszamy się po omacku. Tkwimy w szambie. Wschody i zachody słońca. Wiatr we włosach! Domy, mosty, anteny i Internet. Ludzie to fikoły! Jesteś fikoł. Popatrz tylko na wszystkich, popatrz tylko na siebie samego. Jak mam żyć? Co mam robić w życiu? Kiedy ja patrzę na wszystkich widzę ludzi jak wielkie bakterie z zakodowanymi w mózgach jakimiś prostymi strukturami zachowania. Wszystkim wydaje się, że jesteśmy niesamowicie skomplikowanymi organizmami, a tak naprawdę jesteśmy fikołami. Jesteśmy jak populacja pantofelków. Wyjdź na rynek. Idź do supermarketu. Zmruż oczy. Popatrz na ten płynący tłum. Jesteśmy jak mrówki. Dokładnie tacy sami. Z perspektywy kosmosu i kosmicznych wielkości... milionów lat świetlnych, pomiędzy nami a mrówkami nie ma najmniejszej różnicy. Haha. I co? I teraz opowiem Ci o wspaniałym cudownym śnie, który śnił mi się dzisiaj w nocy. Nie wiem, to niesamowite. Czasami śnią mi się tak rzeczywiste sny. Że... To są po prostu inne świat. Dzisiaj w nocy umarłem w jednym z tych światów. Wybuchła wielka bomba jądrowa w moim mieście. Spokojnie, zacznę może od początku. Wszyscy ludzi, włącznie ze mną, wiedzieli, że za kilka dni ma się stać coś strasznego. Że ma coś eksplodować i siłą wielką, zmieść życie z najbliższej okolicy. Ile wiosek okolicznych zostałoby zniszczonych gdyby w Krakowie wybuchła bomba atomowa. W Przemyślu ludzie by przeżyli? Chyba tak, ale nie napromieniowało by ich jedynie w wypadku gdyby wiatry były sprzyjające – to znaczy gdyby nie wiało w ich kierunku. Dzisiaj naprawdę miałem wspaniały sen. W dzisiejszych czasach ludzie nie umieją czytać. Nie mają na to czasu. Zbyt bardzo zajęci są przejmowaniem się i martwieniem się o cokolwiek. Ja osobiście muszę się wyrwać z tej matni. Biedni, nieszczęśliwi ludzie. Ja jestem szczęśliwy w swoich snach. Kiedy wiedziałem już, że do kompletnej zagłady zostało zaledwie już kila minut, zostawiłem wszystko, zostawiłem rodzinę, przyjaciół, wsiadłem do fiata sto dwadzieścia sześć P i pognałem właśnie w stronę Przemyśla, bez nadziei, że uda mi się uciec przed falą uderzeniową wielkiego wybuchu. Jechałem tak szybko jak się tylko dało... wpadłem do rzeki tym maluchem. Wielkie wodospady i spady rzeczne pędziły mnie i mojego malucha jak w rynnie wodnej. Wielkiej rynnie wodnej. Wypadłem na kamienistym brzegu i zacząłem biec. W tym momencie od tyłu dopadło mnie ciepło i wielki błysk. Padłem na Ziemie. Świadomość zagłady wszystkich moich bliskich i mnie samego w ciągu najbliższych kilku sekund była błoga. Takie smutne pogodzenie się z nieuniknionym... no i z tym, że się samemu za niedługo umrze. Najbardziej żal było mi mojej mamy. Uświadomiłem sobie, że ją bardzo kocham. Na co dzień się w ogóle o takich rzeczach nie myśli. Dopiero jak się równocześnie z nią umiera od potężnego wybuchu. Spojrzałem za siebie zobaczyłem jęzory ognia. Padłem na twarz. Poczułem ciepło... gorąco... i jasność padającą. Pomyślałem: „Aha... czyli tak się umiera. Ok. Czyli nigdy nie będę miał 40 lat. Czyli nie spełnią się wszystkie moje działania, plany, które kiedyś tam planowałem, że się spełnią”. Padłem na twarz, zamknąłem oczy. Jak już wspomniałem, najbardziej było mi żal mojej mamy. Bardzo ją kocham. To naturalne. W końcu gdyby nie ta osoba, nie byłoby mnie w ogóle na świecie. Tylko czemu ona się tak o mnie martwi na co dzień? Nie ma się co martwić o nic. Życie nie jest po to, żeby się bać!! Życie jest skomplikowane. Jego prostota ukazuje się tylko najwrażliwszym obserwatorom. Co to za życie rodzinne, jeżeli prawie przez cały czas Cię nie ma w domu? To jakaś parodia życia rodzinnego. Jakieś strofowanie i zwracanie komuś uwagi przez telefon. Nie o to chodzi. Gdyby naprawdę jakaś wielka bomba wybuchła w naszym mieście za niedługo, padając na twarz, każdy z nas poszczególnie żałowałby czegoś. Czego byś ty żałował człowieku? Że zamiast poświęcać czas swojej rodzinie goniłeś za niewiadomo czym? Dalej Ci się wydaje, że to niewiadomo co to jest twój życiowy cel, prawdziwy sens twojego życia. Właśnie uświadomiłem sobie jak bardzo lubię słuchać jednej piosenki w kółko. To takie fajne, takie lajtowe i wyluzowane. Jestem mózgiem zawieszonym w próżni. Jestem wielkim czarodziejem na orbicie. Koty myślą, że mogą się jakoś ze mną porównać. Nikt się nie może ze mną równać. Co najwyżej człowieku możesz sobie z dołu w moją stronę pomerdać ogonem. Żal mi Ciebie, że zmarnowałeś całe swoje życie. Że nic w nim nie osiągnąłeś. Że jesteś nieszczęśliwy. Bo w ogóle nie wiesz o tych wszystkich wspaniałych rzeczach które można w życiu osiągnąć. Czy ja mówię o życiu w cnocie? Bynajmniej, jednak o cnotliwym życiu przychodzi mówić mi. Trzeba się powstrzymywać. Aż w końcu już nawet nie będziesz się musiałam powstrzymywać. To jest prawdziwa wolność i wspaniałość życia. Jeżeli jesteś chujem, burakiem albo bucem ja to wyczuje z daleka. Będziesz śmierdział na 1000 km. Cuchnął. Szczęście znajdziesz zadając się z podobnymi sobie kalekami. W wielkim rynsztoku tego świata. Nigdy nie zasmakujesz prawdziwej konsumpcji wolności. Konsumpcji którą możesz dzielić sobie z innymi ludźmi. Ja dzisiaj w śnie, po raz kolejny doświadczyłem śmierci. Wiem już jak to jest umrzeć. Żyję więc bez strachu. W sumie to umarłem już kilka razy. Nie szamotam się, bo widzę śmieszność tego wszystkiego. Szybkie pisanie na komputerze pozwala mi się wypisać, wyrzucić myśli. To jest prawdziwa wolność. Polecam każdemu. Ale nie wszyscy się do tego nadają. Są ludzie niepiśmienni. Są ludzie nie nadający się do wolności. Wolność i czerpanie z niej szczęścia, to tylko szczególne ustawienie punktu scalającego swojego (poczytaj sobie Carlosa Castanedę, to dowiesz się wiele o swoim punkcie scalającym. To są naprawdę bardzo konkretne, bardzo świetne rady i zanotowane obserwacje psychologiczno-filozoficzne). Wolny od namiętności może badać nieuchwytne, wciąż pragnący dojrzy tylko widzialne. Jak już mówiłem wiem jak to jest umrzeć. Umierałem twarzą dzisiaj w nocy. Kiedyś potrącił mnie samochód i rzucił 40 metrów dalej w krzaki. W tamtych krzakach uchodziło ze mnie życie. Wiem już jak to jest być potrąconym przez pędzącym samochodem. Mój duch uwalnia się do nieskończoności. Najpierw pokazuje mi to wszystko jak dziecku w snach. Przyjdzie czas, że uwolni się całkowicie. Tacy ludzie jak ja, być może umierają bardzo młodo. Za szybko uwalniają się z okowów iluzji i powierzchowności tego świata. Kocham swoje sny. Nie wiem czemu, ale zawsze jak się dobrze najem przed snem mam dobre sny. Być może że osiągam wtedy równowagę plusa i minusa w organizmie. No i przez całą noc miałem włączony telewizor. To nie jest bez znaczenia. Coś mi cały czas mówiło coś do ucha. Być może mój sen był... konsekwencją tego wszystkiego, co wpadło mi do ucha podczas tego jak spałem. Zasada jest taka, że albo zostajesz wojownikiem kosmosu, albo zostajesz wojownikiem ziemskim. Kiedy żyjesz sam dla siebie jesteś wojownikiem myśli, kosmosu. Kiedy jak robotnik musisz zapierdalać w fabryce na utrzymanie swoje i swojej rodziny – jesteś mrówką robotnikiem, która walczy na ziemi w ziemski sposób. Ale to jest również kwestia wrodzonych predyspozycji. Nie każdy dupek może być muzykiem. Trzeba być muzykiem, żeby być muzykiem. Nie wystarczy trenować gry na instrumencie. Jeżeli jesteś nieociosanym klocem, możesz zostać drwalem co najwyżej. I masz szansę nawet zostać dobrym drwalem. Widzisz. Ja jestem dobrym muzykiem. Lubię grać i dlatego gram. Lubię grać. Ale przychodzi do mnie głupi drwal (dobry drwal) i każe mi rąbać drzewo, albo pyta się mnie jak ja sobie wyobrażam przyszłość i jak ja będę rąbał drzewo w przyszłości. W moich żyłach płynie święty gniew. Muszę o nim grać, bo mnie zabije... tak jak zabił i strawił wiele już dusz. Panie miej je w swojej opiece. Zdrowie najlepszych muzyków tej planety. Zdrowie drwali i wszystkich innych ludzi. Szanujcie innych. Szanujcie atmosferę i czyńcie życie innych lepszym i łatwiejszym. Nie zatruwajcie i nie utrudniajcie życia innym. A kiedy zachodzi konflikt energii, konflikt interesów... po prostu schodźcie sobie z drogi. Jezu.. jakim ja wielkim jestem miłośnikiem głupoty i zacofania, bo tłumaczę ją na 1000 sposobów. Chuj głupolom w dupę i konie. Kosa w plecy. Strzał w głowę. Każdy musi nauczyć się być muzykiem. Jeżeli jesteś klocem to chuj Ci w dupę i mieczem ktoś kiedyś Ci strąci głowę. Wierzę w aniołów tego świata, którzy wyrywają chwasty tego życia. Którzy uwalniają nieszczęśliwe i umęczone dusze. MySoulIsLight! 2005-01-15 13:28:07


komentarze
O utworze:

wyświetleń:5131
komentarzy:0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

JohnWoo
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.