avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


29 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
sasza
wędrowiec
opowiadania
dodano:
11 marca 2008, 22:33:52


Osamotnienie Panawkratkę

Panwkratkę wypuszczając przed siebie nieświeże powietrze z windy, zamyka drzwi na trzy spusty i jeden wydech.
W świecie parzystostadnych, jak odyniec przyzwyczajony do swojego towarzystwa.
Na kanapie nieudolnie próbuje zagłaskać rzeczywistość, tuląc pluszaczka.Od niej.
W otwartym oknie wiatr wydyma firankę. To mu coś przypomniało.Odrzucił nasunięty obraz.Cisza atakuje coraz mocniej, ze ścian patrzą na niego czyjeś oczy. Towarzysze niedoli - obrazy - taki surogat towarzyski. Włączył czajnik z gwizdkiem. Zaparzył herbatę i siorbiąc zagłuszał dudnienie mijającego pociągu do pani Wrzucik. Zadzwoni natychmiast. Podniósł słuchawkę, wykręcił numer, zresztą niejeden w życiu.Pocieszy ją i siebie spokojnym oddechem w drugą stronę.Spojrzał na zegar. A ten powiesił się na przejściu kuchni i korytarza. I gdyby miał czym dyndać, to dyndałby, ale szyszki mu zdjęto.

Czasami pręży się w nim świadomość, cholerna świadomość własnego samotnienia.
Najbardziej ujawniła się pod jemiołą. Kolędował w domu ciotki: karp na stole, w kieszeni łuski na szczęście, na ten Nowy Rok i najdłuższe źdźbło siana na dostatnie, długie życie. Nie pociągnął.
I co? I wszystko rozjechało się oponami po grudniowym deszczu.Sama sól. Wyżre nie jedną oponę.

Gorzej z imieninami - twarz zlustrowana w jednym odbiciu.Mucha, koszulka, biel, aż w oczy bije. On w twarz swoją połowicę, ale tylko raz zarzekał się. I został banitą. Teraz. Rzeczywistość i dłonie ogrzane ciepłem tortowych świeczek.Tylko.

Chcialoby się rzec, dobrze mu tak, ale wcale tak nie jest. Jest mu zle bez córek , które tak kocha, bez marszu po wzgórkach
i pływania po stawie pełnym rzęsy.Nie zagłębi się już w zakamarki słodkich doznań. Z nią!
- Nie ta, to będzie inna- pociesza się. Ale szybko musi korzystać, bo jak sześćdziesiątka mija to torba dłuższa od kija- powiadają. A jemu kopa zleci na grzbiet już wkrótce.
I co wtedy?


komentarze
O utworze:

wyświetleń:758
komentarzy:0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

sasza
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.