avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


16 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
sasza
wędrowiec
opowiadania
dodano:
4 marca 2008, 18:31:33


Jak Panwkratkę udawał... się w podróż

Na stole liść mapy pożółkłozielony
z niebieskimi bez-kreskami mórz i oceanów,
rzekami podzielony
- niesprawiedliwością – myśli Panwkratkę.
Myśl była w sam raz do dyspozycyjności
kuzyna szastającego 'zieloną zgnilizną',
-Tfuj- rzekł do siebie, wcale nie zgorszony
owymi konkluzjami.
Przy okazji wizyty,kuzyn roztaczał uroki tajwanek i innych skośnookich cudów siedmiu mórz, krojonych sprawiedliwie południkami.
- Dla pozoru- stwierdził z satysfakcją.
Kuzyn wyraził zgodę na wspólną podróż .
I nasz bohater w walizkę wpakował zwitek czegoś co udawało pękaty portfel oraz niezbędnik toaletowy, no i co tu ukrywać ; parę gatkó, spodnie, dwie koszule i dwa śledzie tzw. zwisy szyjne.
- Bo to różnie może się zdarzyć – marzy
przez iluminator oglądając chmurzenie się
niepogodzonego z sytuacją gościa, któremu nasz bohater zwyczajnie zawadzał wtykając półłysą głowę w okienko.

W końcu wylądował ...
stewardesie na kolanach nibykwiat szczęścia
- Póki co- wyszeptał zachłannie.

*
Turbulencja wprawiła go w miłe łaskotanie.
Gdy wylądował na kolanach stewardessy
niczym grzyb pleśniak.
Zakwitł jej rumieniec zakłopotania.
Strzepnęła z fartuszka majonez
co go Panwkratkę przerobił z wczorajszego
soku selerowego.
- dla kondycji- cedził przez zęby.

Ruchy turbulentne wzrastały wywołując jęki,
na zapleczu osiągnęli kulminację.
W komorze prześwietleń z pustymi workami, Panwkratkę udał się w dalszą drogę.
- Za friko- myślał w duchu pakując się z przyjaciółmi do rikszy.
- świat jest pełen osłów, a wszystkie pociągowe - błaznował.

Hotel pod Potencją miał potencjalnych amatorów lekkiego wydalania w stylu 'masztyjesz'.
I tu nasz przyjaciel przeszedł samego siebie, stawiając na głowie kuzyna, trząsł z niego każdy w soli wymoczony dolar.

Nocne wybiegi plażąbar były jego codziennością. W ulubionej dziedzinie osiągnął rekord Misia. Tylko słońca unikał jak diabeł warszawskiego metra.

Z podróży na pamiątkę przywiózł figurki
kamasutry, przećwiczone na skośnookich.
- Nie ma tego złego- usprawiedliwiał sumienie.




komentarze
O utworze:

wyświetleń:779
komentarzy:0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

sasza
          lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.