avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


22 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
cam
a jeśli za minutę umrzesz?
opowiadania
dodano:
23 stycznia 2005, 15:47:57


Herbaciarnia

Wszedł.
Przywitał się jak zwykle, musnął ustami policzek. Uśmiechnęłam się mimo wstrętu. „To już chyba przyzwyczajenie” pomyślałam.
- Zrobić ci herbaty? – Spytałam, jak co dzień.
- Tak, poproszę – odpowiedział. Jak co dzień
Tetley, łyżeczka cukru, bez cytryny, parzona minutę. W czerwonym kubku. Parzyłam dwie. Posłodziłam trzy. Zaniosłam i usiadłam wygodnie w fotelu, zapaliłam papierosa. On, z gazetą na kolanach, sięgnął po ucho kubka. Z obojętną miną pociągnął łyk napoju, po czym się skrzywił.
- Mocna!
- Och... – Westchnęłam zadowolona wielce. – Przepraszam, zamyśliłam się parząc - skłamałam. Właściwie nie wiem dziś, dlaczego to zrobiłam. To znaczy, dlaczego powiedziałam zaraz potem prawdę. Nie wiem też, dlaczego właśnie w ten sposób zamanifestowałam swój bunt. Głupią herbatą.
- Wiesz słonko, skłamałam – oznajmiłam lekko. – Parzyłam dwie minuty, bo chciałam...
- Nie tłumacz się, nic się nie stało – przerwał.
- Ależ nie mam najmniejszego zamiaru! – Wycedziłam. – Zrobiłam to z premedytacją, rozumiesz? Specjalnie, s p e c j a l n i e – upajałam się słowem, zupełnie jak On zawsze swoją herbatą.
- Co ty mówisz?
- Nie rozumiesz? Nie zamyśliłam się parząc ci tą idiotyczną herbatę, miałam ochotę zepsuć ci ją już dawno temu. Ale nie chciałam, po co? Po jaką cholerę kłócić się o zwykły kubek herbaty? – Pytałam Go śmiejąc się i zaciągając lubieżnie kolejnym papierosem.
- Kochanie, może chciałabyś o czymś porozmawiać? Brakuje ci czegoś?
- A i owszem, porozmawiajmy – zgodziłam się. – Może powiesz mi jak minął ci dzień w pracy? Albo o kolejnej kochance dyrektora? Mów, ja pomilczę, udam, że słucham. A może zaparzyć ci porządnej herbaty? Tetley, łyżeczka cukru, bez cytryny, parzona minutę, podawać w czerwonym kubku – recytowałam. – Coś jeszcze, Signore? Raz w tygodniu orgazm, bynajmniej nie mój, odwrócić się dupą do mnie i zasnąć. W pracy zamknąć się z Tereską w gabinecie i zaspokoić się do końca, podejrzewam z resztą, że ją również...
- Co ty mówisz... Ja? Z Teresą? – Udał zdziwienie.
- Nie przerywaj mi, skarbie, nie skończyłam jeszcze czytać twojego zamówienia, muszę wszak sprawdzić czy wszystko się zgadza – wypuściłam dym z ust, było mi coraz weselej. – Co niedzielę schabowa podeszwa na obiadek u mamusi, u mojej nie byliśmy już pół roku. W piątek piwo w knajpie na rogu, jak twierdzisz z Pawłem, choć podejrzewam seksik z Terenią, albo z Kasią. Co? Myślałeś, że pozostawiają cię nieoznaczonego? Karmazynowa szminka jest, z tego, co wiem, własnością Kasi, a ten słodki różany zapach rozsiewa twoja sekretarka, Teresa.
- Zupełnie nie wiem, o czym mówisz – powiedział twardo. Zbyt twardo, nie jak On. Zdziwiłam się nieco, aczkolwiek nie na tyle, aby się przestraszyć. Zresztą wiedziałam, że kłamie. Miałam swoje źródła.
- Mężu, wystarczy, że ja wiem. I mam Ci coś bardzo ważnego go powiedzenia. Nie mam już dłużej ochoty żyć pomiędzy oparami tandetnych różanych perfum i herbaty Tetley, znudził mi się seks z tobą i twój orgazm. Wiesz? Myślałam, że to się nie stanie, że tego nie powiem....
- Żono, ja to wszystko wytłumaczę...
- Odchodzę – powiedziałam spokojnie. – Pozew złożyłam już wczoraj, chcę tylko niedużą część naszego majątku, nie bój się nie zbiedniejesz. Wystarczy mi tyle, żeby kupić sobie mieszkanie i je urządzić, pracę już mam. Na razie mogę spać w pokoju gościnnym. Dopóki nie znajdę mieszkania.
Zapaliłam kolejnego peta. Już wiedziałam, że będzie ostatnim, jakiego kiedykolwiek wypalę. I był.
A On? Nie powiedział nic. Wyszedł z domu, wrócił nazajutrz po pracy. Pijany. Herbatę zrobił sobie sam.


komentarze
avatar Anonim
2005-01-23, 16:39:12:
Figiel Castrator
Dobre. Bardzo mi się podoba... Bez błędów. Aż chce się czytać.

avatar Iga (StukPuk)
iga_mato2.pl
2005-01-23, 17:40:16:
a jeśli za minutę umrzesz?
Dziękuję :)

avatar Dark Side Of The Moon
2005-01-23, 18:13:34:
wędrowiec
Mocne i cudowne...jestem pod wrazeniem Pani StukPuk...manifest kobiety do meskiego gatunku.
--
Podpis:

avatar Garadriel
martysia4utlen.pl
2005-01-23, 19:56:52:
empatycznie eufemistyczna
[komentarz edytowany przez autora wpisu]
Feministyczny, mocny, świetnie napisany;
Jestem zdecydowanie na tak;
Jedno słowo wydaje mi się natomiast nieco nienaturalne "-Żono", troszke jak "Pani Matko"; Ale możliwe że nie znam się na małżeńskich zwrotach; :)
Zdecydowany plus - wciąga przy czytaniu, świetny styl.
Zdecydowanie wolę od haiku :)

Pozdrawiam ciepło
G.
--
"Człowieka cenimy za to, że dźwiga on los swój, jak Atlas na barkach sklepienie niebieskie" M.Kundera

avatar Iga (StukPuk)
iga_mato2.pl
2005-01-23, 20:40:37:
a jeśli za minutę umrzesz?
Chodziło trochę o to, żeby nie utozsamiać bohaterów z nikim, nie nadawac im imion... dlatego Ona mówi o nim 'On' lub zwraca się do niego 'Mężu", a on do niej 'Żono'.
Pozdrawiam
Iga

avatar Jacek Jursza (O`khan)
okhanjest-lirycznie.art.pl
2005-01-24, 12:27:59:
duszę się miewa
Dobre, dobrze napisane. :]
--
7

avatar Basia Q.
baskakulinskainteria.pl
2005-01-24, 18:05:16:
replika
Super.
"Żono" faktycznie brzmi nienaturalnie, ale w kontekście utworu jest ok.
--
Basia Q. (Dunikowska)

~phenix
2005-03-05, 16:02:46:
go��
Wow!!! Cóż za energia bije z tego opowiadania! Świetna, mocna rzecz. Dla mnie - rewelacja.

avatar Iga
iga_mato2.pl
2005-03-05, 16:07:42:
a jeśli za minutę umrzesz?
Hehe, danke Phenixie :* Buziaki

avatar Selena
2005-03-13, 15:40:04:
dualistka
Świetny. W niektórych miejscach co prawda brakuje przecinków, ale ogólnie jest super.
Najbardziej podobają mi się jej słowa: zarówno to, co mówi, jak i w jaki sposób.
Pozdrawiam
--
Life seems to me like a Japanese picture which our imagination does not allow to end in the margin. Oliver Wendell Holmes

O utworze:

wyświetleń:1050
komentarzy:10


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

cam
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.