avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


20 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
motyl
mechanik liryczny
opowiadania
dodano:
11 maja 2007, 10:23:05


ZNACHORKA I POCZĄTEK LATA (!974r.)

ZNACHORKA Z ORLI (od 1974r;-1990r.)

Skoro nie umarłam, ukończywszy 18lat, jak to lekarze prorokowali- tato zaproponował pojechać do "szeptuchy", gdzie we wsi Orla (13km; za Bielskiem Podlaskim) przyjmowała wtedy znachorka Wala. Autobus PKS-u dojeżdżał do Bielska i można było brać takxi, żeby do niej zajechać. Póżniej był przystanek we wsi. Nawet próbowałam leczyć u niej mego męża od choroby alkoholowej! Kiedy na pierwszej wizycie weszliśmy z tatusiem do kuchni, to kobieta na nasz widok wykrzyknęła załamując ręce: -A gdzie byliście wcześniej, przecież wyleczyłabym ją, a teraz mogę tylko zatrzymać!- krzyknęła.-
Pomodliła się nade mną i dała 3kawałeczki chleba ze sobą. Kazała mi rano i wieczorem odmawiać modlitwę do Matki Boskiej. Do autobusu jakoś lekko się wchodziło, a tatuś zauważył, że nie kuleję. Od pierwszego razu przestałam utykać, bo nagle ból ustąpił! Jeżdżiłam do niej ze dwa lata, aż zaczęłam latać na tańce... Parę razy byłyśmy jeszcze u p.Wali nawet z Anią i naszymi niemowlętami, aż straciła dla nas na ważności i nieomylności.

POCZĄTKI TANECZNEGO LATA (czerwiec 1974r.)

Dla mnie lato zaczęło się pierwszym obozem rehabilitacyjnym w Augustowie. Mieszkaliśmy w drewnianych domkach kempingowych. Poznałam sporo młodzieży, ale większość była niepełosprawna umysłowo.Trochę to przeżyłam, bo pomyślałam, że zaliczono mnie do takiej grupy. Wśród nich wyróżniał się Jasio, o smolistych włosach przeważnie otoczony wianuszkem dziewcząt. Zwrócił uwagę na mnie! Bardzo się ucieszyłam, bo to znaczyło, że mogę się podobać jak inne dziewczęta! Dało nadzieję, że nie jestem odpadem towarzyskim. Jasiowi przypadłam tak dalece do gustu, że przytargał moje bagaże aż do mego domu na ulicę Nowowarszawską, a ja byłam z tego dumna! Parę razy przyjechał z wizytą, ale rodzinnie wyśmiano mnie, że mam fiśniętego zalotnika przychodzącego w trampkach. Mina mi trochę zrzedła, ale byłam z nim na baletach w Czarnej Białostockiej. Nocowałam w jego domu rodzinnym, a przy okazji poznała mnie Jasiowa rodzina. Na dyskotece chronił mnie od zaczepek i ewentualnych chamskich dotyków, a po zabawie, oraz krótkiej drzemce odprowadził opiekuńczo na pociąg. Kiedy była zabawa w Kamionce, zrewanżowałam mu się tym samym. Spał u dziadków w sypialce. Nie wyobrażałam sobie wspólnego spania. Nie pasowało mi, że chciał się już żenić i znajomość przerwałam. Tego lata czekało nas dwa wesela, na których byliśmy całą rodziną, jakby na potwierdzenie słuszności mojej decyzji o zerwaniu znajomości z Jasiem...


komentarze
O utworze:

wyświetleń:3775
komentarzy:0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

motyl
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.