avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


22 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
motyl
mechanik liryczny
opowiadania
dodano:
20 kwietnia 2007, 16:23:20


TAJEMNICZY DOM ZA PŁOTEM (od ok.1940r.-1978r.)

Drewniany dom zbudowany był na wysokich, masywnych, szarych fundamentach, a ozdobny, rzeźbiony ganek był jakby przyklejony powyżej szerokiej podmurówki, od 1-1,5m; albo nawet do 2m. Weranda była tak zabudowana od zewnątrz, jak wiszący balkon i nie można było wejść do środka od podwórka, by zobaczyć co jest wewnątrz. Goście wchodzili jedynie przez sieni, bo mogli doń wejść tylko domownicy lub zaproszeni... Potem było już piorunowe lato, a w następne wakacje zabrakło Adama Trochimczuka (zm.15.01.1968r.). Po rodzicach gospodarstwo objął ojciec wakacyjnego kolegi Kostka, Antoni Trochimczuk. Zajął się uprawą roli na rodowych 15ha; oraz pszczołami w sadku, obok domu. Nieraz pszczoły przylatywały na podwórko naszych dziadków i mieliśmy z nimi czasem bolesny kontakt! Gospodarz miał ule w spadku po Adamie, które były "od zawsze" tuż za naszym płotem, wśród owocowych drzewek jabłoni, grusz, śliw i wiśni. Ten brązowy dom stał, jakby w bukiecie kwiatów oplatających go z każdej strony: od podwórka, od ulicy i od dziadkowego płotu, a otwarty na ule z czwartej strony, zasłaniając stare gumno i budynki gospodarcze za płotem z poziomych bali...
Zaś pies Burek pilnujący wejścia na gumno, siedzący w budzie obok, miał długi łańcuch możliwe, że na drucie, a więc mógł dosięgnąć chyba nawet do samego ganku, obok wejścia do chaty Antoniego Trochimczuka. Nie wiem, jak było naprawdę z tym łańcuchem, bo wolałam raczej tego nie sprawdzać! Na granicy płotu z sąsiednim podwórkiem babci Lidzi była wspólna studnia z drewnianym żurawiem, a potem z drewnianym walcem, na którym nawijał się łańcuch z wiadrem i żelazną korbą. Dziś studnia istnieje jeszcze, choć woda z niej używana jest raczej tylko do podlewania kwiatów.



komentarze
avatar Mihaly
2007-04-21, 01:41:02:
   
przez sieni - przez sień. przynajmniej tak u nas się mówiło

mój sąsiad też miał pszczoły. najgorzej jak się druga królówka odłącza od stada

się czyta. zbieraj te zapisy. są ważnym dokumentem. pamięć należy zachować
--
- aleś cham! - o wizerunek dbam

avatar motyl
2007-04-21, 10:47:41:
mechanik liryczny
w naszych stronach gadało się jak piszę,ale mogę poprawić..tylko to już nie będzie tak brmiało,jak się mówiło..dzięki za wizytę i koment-cieszę się,że ktoś czyta z zainteresowaniem..tego domu juz nie ma,bo został przerobiony i nie wyglada już tak dostojnie..ale jak baraczek w ogródku,pz:)
--
lubię Jasnorzewską,Goethego,Puszkina,Jesienina,piosenkarza Wysockiego,Bułata Okudżawę i znajomych z portalu JL..."ze smakiem bytu -motyl nie płacze nad zmierzchem - trwa w trzepocie pomiędzy"...

O utworze:

wyświetleń:827
komentarzy:2


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

motyl
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.