avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


19 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
motyl
mechanik liryczny
opowiadania
dodano:
16 kwietnia 2007, 10:22:28


ZMIANY NA PŁOSKIM (1960-62r.) NOWA GOSPODYNI NA PŁOSKIM (1962r;-1967r.)



Mikołaj K podobno ocembrował studnię z żurawiem i wykopał piwnicę (taki popularnie nazywany "sklep", z wieloma schodami w dół, jak do pieczary. Tylko wyglądało, jakby dach leżał na ziemi, bo cała reszta mieściła się w tajemniczej, lodowatej głębi, gdzie mógł chować się bazyliszek... W środku ciemnicy była podłoga z ubitej ziemi, w kształcie prostokąta (krótszy bok ok.5-8m;a długi bok ok.8-10m.). W przegrodach z desek przechowywano ziemniaki, warzywa, a latem w niesamowity upał- już za mojej pamięci również zsiadłe mleko w bryłkach w beżowym, glinianym dzbanku.
Do czasu pójścia do szkoły zjeżdżałyśmy z Anią jak się dało (na butach, albo pupie) po śliskim zielonym mchu na dachu. Zaś później jakoś nie wypadało, a potem była na to zbyt mała górka... Na tej niezapomnianej zjeżdżali był poślizgowy mech i odpowiedni skos góralskiego wręcz dachu... Natomiast piwnica przypominała mi kształt trójkąta, razem z dachem leżącym prawie na ziemi.
Byłyśmy na podwórku u dziadków"Jaśków" codziennymi gośćmi, lub nawet po kilka razy w dzień! Wszystko jednak zaczęło szybko się zmieniać po ślubie "czarnego" wujka, gdy przyszła jego młoda żona.



Po weselu "Czarnego Wujka"przyjechała na Płoskie ładna, o jasnej karnacji, ciemnych włosach i oczach, wysoka, trochę tajemnicza młoda kobieta. Powiedziano mi, że jest teraz moją ciocią Niną. Nie wiem czemu, zrobiła na mnie dziwne wrażenie, jakby chłodnej uczuciowo? Czy temu, że nowa, obca? Do dziś nie wiem.
Wolałam raczej nie spotykać się z nią, żeby nie wygoniła mnie ze starej, przyjaznej chaty...
Podobno widziałam, jak sprząta. - Ciociu ty potrafisz sprzątać?- zapytałam z dziecięcym zdziwieniem.-A to czemu?- spytała. -No, bo mówili, że chyba nic nie umiesz robić... -odpowiedziałam.-
Ciocia Nina chciała być nową panią na swoim gospodarstwie, rządzić po swojemu i być prawną gospodynią, co z kolei nie podobało się ustępującej, starej gospodyni, która czuła się również panią gospodarstwa i podwórza. Zaczął się odwieczny konflikt między synową i teściową. Obie kobiety Ninka i Anastazja K zd.O podobno nie lubiły się. Młoda kobieta chciała unowocześnić chatę, bo nie było łazienki, ani osobnego kącika, a trzeba było mieć trochę prywatności w obcym domu... Trochę obie rozumiałam, ale one nie chciały się wzajemnie. Ninka nie wiedziała, że zamieszkała w starym dworku, z bogatą przeszłością... Nie miała pojęcia, że przyszła do wręcz muzealnego, hrabiowskiego dworku z tradycjami, szlachecką wozownią i starym gumnem... Nie uszanowała przeszłości.
Dla niej to była tylko stara chata, którą czas już unowocześnić, albo wybudować nowy dom z cegły, co byłyby jak w mieście, a lepszy niźli ten stary, może nawet z kornikami, z niemodnego drewna...
Wujek napewno nie zgodziłby się na wyburzenie rodzinnego dworku, ale może jednak zgodziłby się
na ustępstwo i postarałby się go trochę unowocześnić, ale już nie zdążył... Pamiętam jeszcze z ostatnich lat, że było już światło w kuchni na środku sufitu, pod talerzowym, żelaznym abażurem...


komentarze
O utworze:

wyświetleń:777
komentarzy:0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

motyl
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.