avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


22 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
motyl
mechanik liryczny
opowiadania
dodano:
14 kwietnia 2007, 09:19:03


WESELE I PRACA WUJKA WITKA (ok. 1965r.-ok.1996r.)

Witek X. pomieszkiwał u nas w mieście i pracował. Pamiętam, jak na kaca brał zielony szczypior, maczał w occie spirytusowym i w soli, a potem wcinał ze smakiem! Kiedy już pracowałam, to często miewałam migreny i nie mogłam niczego jeść od rana do wieczora, a wtedy zimny okład z octu na czole dawał ulgę w bólu. Natomiast taka cebula z octem i kromką chleba posmarowaną masłem to było jedyne lekarstwo -smaczne i skuteczne! Kochałam i za to mojego wujka!
Witek był niepoprawnym rozrabiaką. Nie przepuścił nikomu, kto go poniżał, albo zaczepił, bo zawsze oddał twardą ręką! Kiedyś poznał w Gródku spokojną dziewczynę i zaczął z nią się spotykać. Bywał na zabawach w miasteczku i coraz później do nas wracał. W tym czasie urodziła się Asia. Mój tato, Walenty zaproponował mu ochrzczenie najmłodszej pociechy.
Pojechał także do Gródka i zaszedł do klubu, gdzie panna akurat pracowała. Zaprosił na kumę dziewczynę Witka. Z ciekawości poznania rodziny swego hulaki, Lonia G. zgodziła się partnerować przy chrzcie Asi. Potem do roku zdecydowała się poślubić swego miłego. Witek miał oczy piwne, ciemne włosy i do dziś jest wysoki, choć po późniejszym złamaniu nogi trochę utyka. Zaś jego żona miała niebieskie oczy, ciemne włosy i jest do dziś wysoka...
Ale wracam do tematu.
Uroczystości zaślubin odbyły się w cerkwi w Gródku, a świetlicę w której pracowała Lonia przystosowano na tańce, czyli tzw."swaty". Uczta weselna była chyba u państwa G. w Gródku 14.05.1965r. Czyli całe uroczystości odbywały się w miejscu zamieszkania panny młodej, a więc w Gródku. Byłam wtedy jeszcze za mała na takie wyskoki daleko od domu. Mogłam sobie obejrzeć jedynie zdjęcia, które pozostały do dziś. Mój chrzestny, rzecz jasna balował z resztą rodziny na weselu. Potem państwo młodzi przeprowadzili się do nowego mieszkania w Białymstoku, a teściowa Loni- Maria (rodzinna bajarka) zamieszkała z rodziną syna na znanej białostocczanom ul.Broniewskiego. Witek jeździł do pracy do kombinatu "Fasty", a Lonia do kaflarni na ul.Słonimską (oś.Piasta) będąc na etacie kierownika.
Parę lat temu zburzono stary budynek kaflarni, a ciocia dopracowała w innej, gdzieś na drugim krańcu miasta, ale zrujnowano również kombinat "Fasty". Nie obeszło się bez grupowych zwolnień i rent... Starsi pracownicy jak Alina K.(bratowa mojej mamy), Witek, Kostek X.(s. Aleksandra i Paraski) przeszli na wcześniejszą emeryturę.


komentarze
avatar Nitka
Nitka_2wp.pl
2007-04-15, 08:35:01:
mechanik liryczny
Poczytałam z ciekawością...lubię Twoje opowieści..:))

pozdrawiam
--
http://e-literaci.pl/news.php

avatar motyl
2007-04-15, 09:00:13:
mechanik liryczny
dzięki Nitko-ja Twoje utwory-również,bo życiowo piszesz i widać to doświadczenie..pz:))
--
lubię Jasnorzewską,Goethego,Puszkina,Jesienina,piosenkarza Wysockiego,Bułata Okudżawę i znajomych z portalu JL..."ze smakiem bytu -motyl nie płacze nad zmierzchem - trwa w trzepocie pomiędzy"...

O utworze:

wyświetleń:1775
komentarzy:2


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

motyl
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.