avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


22 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
motyl
mechanik liryczny
opowiadania
dodano:
13 kwietnia 2007, 08:41:34


GAŁĄŹ HIMIKÓW (ok.1938r.-1962r.)



Michał Himik (ur.15.09.1907r;-zm.2.03.1987r.) ożenił się z Nadzieją zd.Osipiuk mieszkającą w
rodzinnej Olszance sióstr Kużelewskich i Osipiuk, a wieś jest k/Zabłudowia. (Miejscowość ta opisana była wcześniej).
Nadzieja (ur.11.10.1908r;-zm.5.07.1989r.) to matka mojej chrzestnej.
Po ślubie z Michałem zamieszkali w Supraślu. W tym czasie w miasteczku był rozwinięty przemysł włókienniczy.
Mąż miał pracę jako pucer maszyn. Musiał smarować je i oliwić, aby nadawały się do użytku. Pożyteczna praca! Nie musiał się tego wstydzić, bo przy tym miał pieniądze na wyżywienie swojej rodziny, która powiększyła się o córkę (ur.20.05.1939r.) Nazwano ją Eugenia, a zdrobnale została nazywana Gienią, dla odróżnienia córki Jana i Anastazji X. ( także Eugenii, a nazywanej Żeńką). Siostra cioteczna Gieni Himik mieszkała na Płoskim w starym, rodowym dworku...
Michał Himik sam dojeżdżał do B-stoku do 1947r; ale już w 1949r; przeprowadzili się z rodziną do Białegostoku w pobliżu starego, tzw. "fabrycznego" dworca PKP, na ul.Ciepłą (gdzie jest dziś różowy blok).
Niedaleko ul.Fabrycznej był również mały dworzec PKS (dziś budynek usług pogrzebowych), który kiedyś był poczekalnią dla pasażerów i miał kasy biletowe, a napewno toaletę! Na podwórku
za budynkiem było kilka stanowisk autobusów, ale zdaje się raczej dalekobieżnych (np.Łomża). Naprzeciw dzisiejszego ryneczku, gdzie kiedyś zajeżdżały autobusy PKS-u na stanowiska do pobliskich miejscowości jest podwórze z żelazną siatką i wjeżdżają czasem jakieś tam autobusy...
Niedawno przeszłam się po znanej uliczce, a widziałam Społeczne Gimnazjum Nr.8 i Społeczne LO w jednym różowym budynku Nr.10. Obok pusty plac zarośnięty trawą i część cementowej podmurówki płotu świadczy, że tutaj też stał jakiś dom z podwórzem. Za tym placem na ul.Fabrycznej po prawej stronie chodnika są 2 drewniane, ściemniałe ze starości domki, a już dalej- bloki! Zaś po lewej stronie tegoż szeregu chodnika są niestety także bloki, wylotne do następnej uliczki!
Dokładnie naprzeciwko tych starych domów, po drugiej stronie ulicy od lewej strony zaczynając istnieje: nowy szpital M.S.W.i.A. cała oszklona kawiarenka internetowa (dziś nieczynna), dalej sklep z artykułami papierniczymi, "Wyższa Szkoła Zarządzania", a na rogu przy wylocie do ul.Jagienki -nowoczesna restauracja...
Pełno tu pośpiechu, brudu, kurzu i nowoczesnych budynków, obok ostatnich zrujnowanych staroci...
Cała uliczka tętniła życiem, jak ul. Ciepła.
Pamiętam jeszcze stojący w ogrodzie dom Himików, który miał drewniane, stare schody na górkę. Mansarda ledwo mieściła mały pokoik z ciemną kuchnią, co przywodziło na myśl bajki o "Królowej Śniegu"...
Babcia Nadzieja była przy tuszy i nosiła miodowe okulary na zawsze uśmiechniętej twarzy, a jej ręce były bardzo czułe, kiedy mocno, choć zarazem delikatnie witała mnie u siebie... Zdaje się, że była niesłychanie sympatyczną osobą, którą bardzo lubiłam, a nawet chyba istniała jakaś więź między nami, co była współna z taką samą moją i jej kochającą wzajemnością...
Czasem miewałam wrażenie, że jest dobrą czarodziejką, a tylko dla niepoznaki wyglądającą na miłą babcię!
Po usłyszeniu "Królowej Śniegu", czasem podejrzewałam, że jest ogrodową wróżką z tejże bajki...
Jej dom stał w ogromnym sadzie, gdzie można było się zgubić w zielonym, ale bajkowym gąszczu. Tam bywał cień, wysoko ponad moją głową od mnóstwa liści, co zakrywały niebo, w któreś wizytowe popołudnie bawiąc się ze mną w chowanego. Dołączało słońce i prześwietlało zielone listki. Tworzyła się magiczna altana! W tym zaczarowanym domu mieszkała moja chrzestna, Eugenia Himik.
Jej ojciec często pomagał w polu dla szwagra Jana X. Zabierał córkę na lato do kuzynów. Po raz pierwszy Gienia przyjechała na Płoskie mając ponoć nie więcej niż 4-5lat.
Żenia X. zd.K. pamięta ją dopiero wtedy, kiedy przyjechała na wieś mając 10lat. Dziewczynka miała duże, sarnie śliczne, jasne oczy i blond warkocze do pasa...
Od tego czasu co roku przez całą kanikułę bywała na świeżym powietrzu. Próbowała jak jej poprzedniczki wiejskich pyszności,
a za płotem miała towarzystwo dzieci swoich dalszych kuzynów. Poznała tam Kostka X. (ur.1944r.)s.Aleksandra i Olgi zd. Trochimczuk, oraz jego brata Antoniego (ur.1941r.), a tym samym swego brata ciotecznego Kolę s.Jana i Anastazji (ur.1927r.), wraz z siostrą cioteczną Żenią c.Jana i cioci Naści (ur.1932r.) i Wiktora X. (ur.1941r.) mieszkającego z matką Marią (rodzinną bajarką) razem z rodziną cioci Naści, w białym salonie rodowego dworku...
Byli to prawnukowie naszego hrabiego X.
W dalszym sąsiedztwie mieszkali bracia Trochimczuk: Michał(ur.ok.1936r), Gienek (ur.1934r) i Tolek (ur.ok.1943r.). Również spowinowaceni, bo synowie ciotki Lidzi zd.X.(wnuczki hr.) Trochimczuk.
Na końcu wsi, w tymczasowym domu z palików mieszkała rodzina brata wujka Jana i jego 3-ch chłopców: nieobecny Władek (ur1923r.) Walek (ur.1927r.) i najmłodszy Olek (ur.1935r.) -wszyscy też X. Mimo, że każdy był trochę starszy, lub młodszy, poznała swoich krewniaków, sąsiadów, a także ciocie i innych kuzynów ze strony wujka Jana- na rodzinnej wsi Płoskie...
Nie lubili się z Olkiem X. i zawsze się kłócili jako dzieci, aż do pełnoletności Gieni Himik... Potem powiązało ich kuzyństwo z mego powodu, bo właśnie oni ochrzcili mnie w cerkwi...
Ale Jan X. był jednocześnie wujkiem obojga, gdyż żona Jana, była bratową Konstantego X. i jednocześnie Michała Himika. Anastazja i Nadzieja były siostrami zd.Osipiuk. Natomiast Jan X. był starszym bratem Konstantego X; a obaj -synami Szymona i wnukami hrabiego... Zatem znów kręciło się wokół rodziny! Moja chrzestna miała 18-19lat, gdy Olek X. skończył w Warszawie akademię wojskową, czyli WAT (Wojskowa Akademia Techniczna). Miał szalone powodzenie u panienek! Był wtedy przystojnym wysokim młodzieńcem o delikatnym, romantycznym obejściu i ujmującym uśmiechu...
Pobrali się z Gienią na Płoskim latem w 1959r; a goście tańczyli w tle drzew na wzgórku za płotem rodzinnego domu Olka.


komentarze
avatar Nitka
Nitka_2wp.pl
2007-04-13, 14:42:44:
mechanik liryczny
WoW Motylku...skąd to wszystko u Ciebie sie bierze..?!

masz Ty dar opowiadania, ojj masz...

pozdrawiam serdecznie i słonecznie..:)
--
http://e-literaci.pl/news.php

avatar motyl
2007-04-14, 09:25:52:
mechanik liryczny
aj,to wszystko z pamięci..chyba dlatego nie umarłam w czasie operacji,żeby móc opowiedzieć historię rodziny..cieszę się,że kogoś zaciekawiła..buziaczki,dzięki,pz:))
--
lubię Jasnorzewską,Goethego,Puszkina,Jesienina,piosenkarza Wysockiego,Bułata Okudżawę i znajomych z portalu JL..."ze smakiem bytu -motyl nie płacze nad zmierzchem - trwa w trzepocie pomiędzy"...

O utworze:

wyświetleń:823
komentarzy:2


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

motyl
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.