avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


17 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
lumiere
a więc to tak można kochać
opowiadania
dodano:
12 kwietnia 2007, 14:04:00


O SZTUCE PATRZENIA WZWYŻ

1. drewniana podłoga

Jeśli się zacznie, jakkolwiek ale się zacznie – w tramwaju, na poczcie, w sali kinowej; od „ale”, „więc”, od „bo” – to trzeba powiedzieć, że już nie chce się skończyć. mówię. na początku było ładne słowo, za nim świat, jedna wielka przestrzeń, jeden czarno – biały kolor, który nie może teraz tak w jednej chwili się skończyć, ani stać się nagle ciepłą barwą. I dobrze, bo takie zdjęcia to tylko amatorskie oranże i inne cytrusy kupowane na wagę. Są bardziej puste, powierzchowne, jak tradycja choinek, wielkanocnych baranków, serc dostępnych na aukcjach internetowych, a my żyjemy w końcu w profesjonalnym świecie. Ja tym to tłumaczę. tym tłumaczę moje miejsce na ruchomej fotografii i miejsce wszystkich tych, którzy też chcieli mieć coś na pamiątkę - profesjonalizmem świata.
zatem jeśli się zacznie, tak jak my – na paryskiej uliczce, idealnie wybrukowanej przedwojennymi brukami – skończyć jest niezwykle boleśnie, cholernie ciężko. Ciężej niż mówiłaś, Magdo i niż ja sama przypuszczałam.

Zwracam się do ciebie, bo wydaje mi się, że ty to zrozumiesz, że może ja dzięki temu lepiej zrozumiem. to wszystko. wszystko, co udało mi się zobaczyć. usłyszeć, a patrzyło i słyszało się zupełnie samo. lekko jakby od niechcenia. światło wpływało do źrenic i zwężały się na trzy cztery. wszystko zgodnie z fizyką, kątami padania. upadania.

To nieważne, że dziś jest takie późne w porównaniu z przeszłością, która wydarzała się tak powoli. Dziś jest w miarę ciepłą wiosną o 9:57 i już po kawie, a wtedy mieliśmy lato. Nie wiem czy to coś zmienia, ale wydaje mi się ważne, żeby o tym napisać, żeby określić tę przeszłość.
Należy się przyzwyczaić do zaimków wskazujących, bo mam taką nieposkromioną ochotę używać zaimków wskazujących i to chyba głównie dlatego, że pozwalają mi dotykać palcem i mówić, że „to niebo”, „te oczy u tego człowieka”. O nie właśnie mi chodzi. o nie dokładnie.
Nie wiem, może to faktycznie naiwne, ale mam, jak dziecko, które chce, żeby każdy widział, żeby każdy wiedział, co ma na myśli – wtedy tworzy wizualną reprezentację, pokazując palcem i wierzę jak ono, że da się to zobaczyć dzięki słowom. że da się tak pokazać, żeby było dobrze.

Musisz wiedzieć, że zaczęliśmy się właśnie tamtego letniego dnia na paryskiej uliczce, tuż przy panu prowadzącym psa na smyczy. Piszę, że zaczęliśmy, bo ja też tak jakbym była, a kochałam wtedy Francję bardziej niż wszystko inne na świecie. Edith Piaf, francuską miłość, Napoleona, brązowe oczy Francuzów, ich baladeur , ordinateur i rogaliki z marmoladą truskawkową. Pomyślałam, że tak mi właśnie potrzeba żyć – artystycznie, bo miejsce potrafi dodać artyzmu. chciałam, żeby dodało i mi.

Spakowałam się więc któregoś dnia, jak na wycieczkę i pożegnałam jak trzeba, kiedy wyjeżdża się na trochę. w samolocie zastanawiałam się jednak czy nie popełniłam błędu, bo może należało uściskać bliskich nie na trochę, a na cały czas.

Dziwiłam się, widząc w oknie nieznane krajobrazy i inne niebo, bo przecież miałam tak wiele marzeń – nie tylko to, nie tylko takie. chciałam na przykład, na wiejskiej działce rodziców, założyć ogród – tajemniczy. miała być wielka przestrzeń, trawa i rzeczy, które spotkać można u każdego z sąsiadów, a w głębi ta mała niepozorna furtka. za nią wszystko, czego sąsiedzi nigdy mieć nie będą. cała niezwykłość zieleni. dziewica-wiosna. gąszcz nienazwanych kwiatów i cała lekkość dnia. marzyła mi się też stadnina koni, wygląd delikatnej blondynki i bycie duszą towarzystwa tak zupełnie z natury. a najwcześniej miłość. ona wtedy też była dla mnie Francją.

Kiedy przylatuje się do obcego miejsca, przestrzeń uwiera, razi jakby patrzyło się na śnieg i nie wiedziało się co z tym zrobić. jest się wtedy takim dzieckiem, któremu daję się wielgachny papier i każe się malować. strach przed zapełnieniem przestrzeni jest silny, a luki wzbudzają niepewność. tak chyba rodzi się wolność.
ja zaczęłam od środka. w centralnej części zaznaczyłam swój punkt odniesienia – Claire. Żmapel Kler. Że słi polonez . Cokolwiek by się działo – on tam będzie, niezmiennie jak ja byłam w Polsce, jak miałam swoje miejsce, jak czułam się bosko stworzona przez Boga.

Teraz nie miałam nic. i nie chodzi o to, że wszystko, co dla mnie mogło coś znaczyć lub nawet znaczyło, zostało tam, a rzeczy, których nie było możliwości zabrać, śniły mi się koszmarnie. chodzi o to, że nie wiedziałam co ja tu robię. co będę dalej ze sobą robić. przecież nie można gapić się całym dniami na wieżę Ajfla, a ja się tak gapiłam. siedziałam i odmieniałam przez przypadki: wieży ajfla, wieżą ajfla, wierzymy ajfla. wierzycie

A po powrocie do hotelu, którego pięter nie dało się policzyć, wmawiałam sobie, że tak robią prawdziwi artyści, że jak dobrze pójdzie, to wszystko tu będzie moje, włącznie z hotelową restauracją i kiedy będę wchodzić kołyszącymi się biodrami, krokiem francuskiej kobiety, wszyscy patrzeć będą z podziwem i ten podziw nie będzie mnie wstydził.

nowe miejsce sprawiło, że żeby gdziekolwiek wyjść, musiałam mieć powód. nie potrafiłam tak bez celu iść. spacerować. zawsze zdawało mi się, że ludzie będą na mnie patrzeć i myślami pytać mnie „po co tu jesteś, skoro nic stąd nie jest ci potrzebne?”, „po co tędy idziesz?” więc wmawiałam sobie jeszcze, że ta metalowa konstrukcja nie tyle podtrzymuje mnie, co ja ją i że przychodzę tu każdego dnia, żeby ona mogła być. a tak naprawdę obie się powodowałyśmy. tu mogłam być obojętna. niepamiętna. nieobchodząca.


komentarze
avatar Mihaly
2007-04-12, 20:25:59:
   
niby nic nowego. tekst, który musiał się pojawić. ton i tematyka jakby oczywiste.
nie mniej świetnie się czyta(wykonanie i nienudność tekstu) i na pewno redaktor piątkowski będzie chciał Cię mieć w artykule
--
- aleś cham! - o wizerunek dbam

O utworze:

wyświetleń:696
komentarzy:1


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

lumiere
  poprzedni   lista utworów          

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.