avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


23 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
smuutka
mechanik liryczny
opowiadania
dodano:
8 stycznia 2007, 22:18:49


Ptak

Kolejne trzaśnięcie drzwiami i kolejny strach czy przypadkiem ten odruch nie zostanie uznany za odwet!!! Ból, złość, rozczarowanie pomieszane z pogardą!!! Zamykam się w kąciku mojej nagiej duszy, uśmiecham się sama do siebie... Czuję się tak źle. Podchodzę do okna, zamykam oczy... otwieram rękę i zamykam. Nie wiem, dlaczego tak robię!!! Już nic nie wiem, nie chcę wiedzieć. Biorę zardzewiałą żyletkę, zamykam oczy i wyobrażam sobie, że jestem ptakiem... nie boli... Otwieram oczy i patrzę na rękę aaaaaaaaaaaaaaaaa rany są głębokie, teraz czuje..... BOLI!!! Czemu tak zrobiłam, czemu się krzywdzę, unicestwiam???? Boje się, boje się samej siebie, już sobie nie ufam, ale..... ale czy ja kiedykolwiek sobie ufałam. Tak naprawdę? Tak szczerze?

Do mojego pokoju wchodzi starszy, widzi zakrwawiona rękę. Oczekuje reakcji, spodziewam się (tak naiwnie!!), że podejdzie, przytuli i powie: NIE WARTO BYŁO!!! A ja mu odpowiem, że wiem, że nie warto było! odpowiem mi tak, bo, na co innego nie będzie mnie stać!!
- Kurwa coś ty zrobiła!!! - słyszę krzyk ojca - Matka w szpitalu, cały dom na mojej głowie i ty jeszcze przysparzasz mi tyle kłopotów, a ten..... a ten był o jeden za dużo!!!!
- Nie!!! - krzyczę, nie tego chciałam od niego usłyszeć!!!!
Wybiegam z pokoju, potrącam ojca. Biegnę, co sił w nogach, chce uciec jak najdalej... chce wyprzedzić własne myśli, bo.... bo wtedy nie będę pamiętała, nie będę wiedziała, co mnie spotkało..... cholera pierdolone życie, pierdolony świat!!! Zatrzymuję się, ale świadomość klęski pozostaje nadal.... jest w sercu i w głowie!!!! Boże.... Boże czy te cierpienie jest darem??? Płakać mi się chce!!! Krzyczeć mi się chce!!! Hahahaha jakoś wszystko mi się chce, ale... cóż nie potrafię..... nie umiem tego robić, nie umiem tego robić, bo nigdy mnie tego nie nauczono!! Odwracam się gwałtownie, widzę karetkę - jedzie szybko, na sygnale. Nie wiem, dlaczego, ale łapię się za serce i zamykam mocno oczy...... nie to nie dzieje się naprawdę!!!! Czy tak będzie zawsze?? Ja tak nie chce żyć... nie!!!!!

Spotykam Ankę i Kaśkę - PRZYJACIÓŁKI do picia. Namawiają mnie, mają 50% wódkę, nie musze się długo zastanawiać - idę!!!! No i jesteśmy: Anka, Kaśka i ja. Przed nami wódka ooooooo zacieram ręce. Dziewczyny zauważają, to, że się cięłam, cholera ... nie chce nic mówić, nie chce się im spowiadać z mojego życia.... nikomu nie powiem. Nikomu nie zdradzę tego, co się ze mną dzieje, co teraz czuje hahahaha ja sama przecież nie wiem, co mi jest!!!
- Pierdolić to, pijemy!! - wołam i nalewam. Bania za banią. Teraz się nie kontroluje, chce się upić, chce zapomnieć, może wtedy będę mniej myśleć, mniej czuć. Ale ja nie chcę w ogóle coś czuć, chce mieć serce z kamienia. Nie wiedzieć, nie zdawać sobie sprawy, że codzienność nie jest usłana różami, jest.... jest.... kurwa rzygać mi się chce!!! Wstaje oooo, ale mam helikoptery!!! Cały świat widzę w ciemnych plamach..... dalej nic nie pamiętam......
Budzę się... nie wiem gdzie jestem, nic nie pamiętam, a może nie chce pamiętać?? Rozglądam się, oprócz mnie nie ma nikogo. Jestem sama, jak zawsze..... no i gdzie są te moje PRZYJACIOŁKI??? Fałsz, wszędzie panuje fałsz i obłuda!! Zamykam oczy, by coś sobie przypomnieć, coś przyjemnego, dla czego warto żyć!!!!! Ale ja nie mam takich wspomnień, nie mam pięknych wspomnień.
- Dlaczego - szeptam - dlaczego..... - ciągle powtarzam.... - dlaczego, dlaczego!!! - krzyczę do siebie, płaczę, w końcu udaje mi się uronić jedna łezkę hahahaha wcale nie daje mi to satysfakcji, wręcz przeciwnie, czuje się podle, czuje się śmieciem.... NIKIM!!!! Nie... musze się wziąć w garść, muszę być silna!!!!
Idę do szpitala, musze się z nią zobaczyć, po prostu musze, chce..... Jest, siedzi na łóżku, przykryta białą pościelą. Boże, żywy trup!! Zbiera mnie na litość, ale szybko ja tłumię!!! Obdarzam ją jednym z najwspanialszych moich uśmiechów, sztucznych uśmiechów. We mnie wszystko jest sztuczne, nieprawdziwe, nierealne.....
- Jak się czujesz?? - pytam.
- Lepiej. - odpowiada słabym głosikiem i dotyka mojej ręki.
Odsuwam się jak oparzona. Matka patrzy się na mnie, nie rozumie mojej reakcji... cóż ja sama nie rozumiem swojego postępowania, nie wiem, dlaczego to zrobiłam. Zraniłam ją??? Nie... tak... może... cholera nie tak to sobie wyobrażałam, ale.... ale nie byłabym sobą, gdybym była inna!!!
Mówię jej że musze już iść, bo starszy jest sam, że trzeba mu pomóc, bo sam sobie nie poradzi... widzę smutek na jej twarzy i mam z tego powodu wyrzuty sumienia
- Ale jutro przyjdę - szeptam, choć sama w to nie wierze. Uśmiecha się, tak ciepło, że mam taką ogromną ochotę ja pocałować, przytulić... ale dlaczego tego nie robię??? Hm..... sama nie wiem, choć.... może nie stać mnie na ludzkie uczucia, ludzkie odruchy??? Jestem potworem??? Nie ja nie chce nim być!!! A może....

Idę powoli, powrót do domu próbuję wydłużyć do maksimum. Rozglądam się, w poszukiwaniu czegoś, kogoś. Widzę znajomą postać. To przecież... to przecież mój OJCIEC. Idzie do monopolowego z kumplami. Zatrzymuję się na bezpiecznej odległości, nie chce żeby mnie zauważył, bo ja.... ja WSTYDZE się go!!!! Nie mam z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia, wcale. Jak dla mnie on by mógł UMRZEC!!! Stanęli, pewnie zastanawiają się ile kupić 3 czy 4 flaszki taniego wina?? Haha, Jakie to śmieszne, jacy oni są śmieszni.... a może .... a może nie oni są śmieszni, lecz ja?? Odwracam się, idę w przeciwnym kierunku. Nie wiem gdzie idę, gdzie podążam, nie chce wiedzieć!!! Najchętniej to bym uciekła!!! Hm.... to nie jest zły pomysł, wręcz przeciwnie... zaraz zaraz, nie, co ja mówie, ale ze mnie egoistka!!! A matka??? Nie mogę zostawić jej samej, nie mogę.... wiec idę do domu. Starszy już jest, pijany, jak zwykle. Zauważa mnie, ZAUWAŻA!!! Co za ironia .... widzi mnie tylko wtedy, gdy sam tego chce......
- Gdzieś ty była!? - krzyczy i chwyta mnie za nadgarstek.
- Ołaaa boli... puść byłam u mamy.
- Nie wierzę, szlajasz się nie wiadomo gdzie!! Popatrz, jaki burdel w tym domu!!
- Przecież posprzątałam!
- Nie kłam - krzyczy i z całej siły mnie popycha.... upadam, nie podnoszę się, nie mam na to sil!!!! Ojciec podchodzi i... naiwnie wierze, ze pomoże mi wstać, ze powie PRZEPRASZAM, że to był już ostatni raz..... że to się nie powtórzy!! A ja.... a ja mu wybaczę, jeszcze kolejny raz wybaczę.....
- Ty suko!!! - mówiąc to zaczyna mnie kopać. Nie bronie się, biernie się temu poddaje.... krew leje mi się z nosa, twarz mam roztrzaskaną, poza tym nic nie czuje, ból mnie sparaliżował!!
- No masz!!! - mówi na koniec i dostaję siarczystego kopniaka w twarz.
Odchodzi..... nadludzką siłą próbuję się podnieść, udaje mi się... łzy mieszają mi się z krwią. Podnoszę resztki mojej dumy, co za wstyd....... Podchodzę do lustra, widok jest przerażający, ale... ale jakoś mnie nie rusza, chyba się do tego przyzwyczaiłam... Idę do swojego pokoju, zamykam drzwi, drzwi do swojego serca.... nienawidzę teraz wszystkich ludzi, nienawidzę CAŁEGO świata.... siebie też. Za to że taka jestem słaba, naiwna, bezbronna, głupia!!! Słyszę dzwonek u drzwi, szybko ocieram twarz. Schodzę na dół i otwieram. Ku mojemu przerażeniu odwiedziła mnie moja przyjaciółka. Nim cokolwiek mówię, ona mocno mnie przytula. Nie wiem, o co tak naprawdę jej chodzi.
- Tak mi przykro - mówi przez łzy.
Przykro? Niby, dlaczego??... co ona mówi... patrzę się na nią... dopiero pojmuje co chce powiedzieć.... NIE!!
- Kiedy? - pytam, cała drżę.
- Godzinę temu. - odpowiada.
Aaaaaaa godzinę temu mama umarła, a ja nawet nie byłam przy niej. Nie!! To się nie dzieje naprawdę, to jest sen, koszmar. Zaraz się obudzę i odetchnę z ulgą. Zacznę się śmiać i płakać jednocześnie.....
- Chcę ją zobaczyć. - mówię i wybiegam z domu.

Mama wygląda jakby spala. Zapadła w głęboki sen.... ale się już nigdy nie obudzi... Zostawiła mnie samą aaaaaa mówiła, że zawsze będzie przy mnie, że nigdy mnie nie zostawi.... KŁAMSTWO!! Wszyscy mnie okłamują!!
I co ja teraz zrobię??? Nie chcę wracać do domu, nie mam już, po co. Dawniej trzymała mnie w nim matka, była to niewidzialna nić, a teraz??? Dla mnie koszmarem było przebywanie w domu, nic jej o tym nie mówiłam. Nie mówiłam jej także, że ojciec mnie gwałcił. Codziennie mnie molestował, a ja..... Zabronił mi komukolwiek mówić. Byłam tak sparaliżowana strachem, on to wykorzystał!! Jak ja siebie wtedy nienawidziłam, swojego ciała!
Kiedyś miałam chłopaka, był cudowny, ale ja wszystko spieprzyłam. Nie umiałam okazać mu uczuć, odwzajemnić uścisku, pieszczot. Nie potrafiłam się do niego przytulić. On myślał, że sobie z niego kpie... i .... i zerwał ze mną!!! Nie mogłam się potem pozbierać, tak mi go brakowało. Ale wzięłam się w garść, powiedziałam DOŚĆ, a ojcu powiedziałam DZIEKUJE - podziękowałam mu za to, co mi zrobił, za to, że zniszczył moje życie i zabił we mnie tę niewinność.....
Spakowałam wszystkie rzeczy i opuściłam dom. Nawet się za nim nie oglądnęłam. Poczułam ulgę, jeden koszmar się skończył, a zaczął się drugi.....znowu nastał dla mnie mrok. Jednak wciąż wierze, że pewnego dnia wzejdzie dla mnie słońce....
Przepadłam... aby przeżyć zostałam prostytutką. Nigdy nie myślałam, że do tego dojdzie. Brzydzę się tym, samą sobą. Czasami zastanawiam się czy nie lepiej było zostać w domu. Być codziennie bitą, znieważaną, wykorzystywaną, ale KOCHANĄ - hahaha, od tych narkotyków już mi się wszystko pomieszało. Biorę je, bo inaczej nie umiem kochać się z facetami. W inny sposób nie mogę oddać im swojego ciała na własność. Gdy jestem pod wpływem narkotyków wszystko jest piękniejsze, lepsze, nawet ja jestem lepsza. Często patrzę się w lustro i widzę twarz matki... płacze, wiem, co chce mi powiedzieć.... PRZESTAŃ..... ale ja już nie mogę, ja już nie potrafię!! Przepadłam, nie ma już dla mnie ratunku, nikt nie wyciągnie do mnie ręki...... aaaa tylko to mogę aaaa tylko to umiem robić najlepiej. Jestem mistrzynią w wydzieraniu się i.... i płakaniu!!! Zawsze po stosunku płaczę. Faceci myślą że ze szczęścia, że miałam taki wspaniały orgazm, że doprowadzili mnie do ekstazy... NIEPRAWDA.. wierutne kłamstwo. Nic im nie mówię. Ich nie obchodzi, co się ze mną dzieje, jaka ja jestem naprawdę. Dla nich liczy się tylko moje ciało, seks ze mną!!!! Co się ze mną stało, dawniej nie płakałam, nie umiałam płakać a teraz??? Teraz nie mogę się powstrzymać!!!
Powoli znikam, prawie mnie nie ma. Przezroczysta, ze lśniącymi oczami wciąż marze o lepszym życiu. Jak każdy człowiek pragnę być szczęśliwa, kochana haha z dnia na dzień uświadamiam sobie, że to tylko marzenie, które nigdy się nie urzeczywistni....
Siedzę w swoim pokoju, palę taniego papierosa i płaczę... Znowu... tak mi jest..... No właśnie jak?? Sama już nie wiem! Narkotyki zniszczyły moje życie... nie, to ja!!! siebie zniszczyłam!! Robię to codziennie, świadomie się unicestwiam, ale ja nie umiem inaczej!! Spadam coraz bardziej, widzę dno swojej przepaści, swojej trumny. Czasami wydaje mi się, że słyszę jakiś głos, wola mnie, abym się nie poddawała, żebym była silna, bo wszystko będzie dobrze....wtedy chce mi się żyć, każdy dzień dodaje mi sił.... chce, aby ten glos mówił, mówił, że komuś jestem potrzebna... ja... ja potrzebuje tych słow.!!! Ten głos dodaje mi energii, sama nie wiem jak bardzo...
Jak byłam mała, siadałam w kuchni przy oknie i oglądałam ptaki. Miałam wtedy na ich punkcie bzika, chciałam być jak one, wolne.... a co najważniejsze chciałam LATAĆ!! Nigdy moje naiwne, śmieszne marzenie się nie spełniło, tak do końca. Bo jak biorę narkotyki jestem w stanie zrobić wszystko....ja.... wtedy potrafię latać!!!!!! Czy to jest normalne?? Hm... powoli zaczynam wariować... czy ktoś mnie uratuje?? Kiedy byłam naćpana chodziłam po ulicy i pytałam się każdego przechodzącego obok mnie człowieka: Czy mi pomoże, czy mnie uratuje.. Większość ludzi zbywała mnie śmiechem, kpiną, inni patrzyli na mnie z politowaniem, a reszta... reszta przechodziła obok mnie, nie zwracając na mnie uwagi. Obdarowywali mnie obojętnością, taką, że aż mnie bolała.... Nigdy nie zastanawiałam się nad swoimi czynami, nad swoimi słowami. Zawsze robiłam wszystko spontanicznie hahahaha czasami życie dawało mi za to w dupę. Wtedy najtrudniej mi było się z tego śmiać, a zarazem i płakać. I co robiłam z tym.... NIC!!!! Można się po mnie tego było spodziewać, ale ja nie umiałam inaczej, wciąż nie umiem.... Czasami mam taka wielką ochotę poddać się, przyznać, że przegrałam, z całym światem i z samą sobą!!! Ale.... ale nawet na to nie mam odwagi....cicho się do tego przyznaję. Nie ma sensu już to dłużej ciągnąć... kupuję truciznę i wstrzykuję sobie, na maksa!! Kreci mi się w głowie, czuje, że odchodzę z tego świata. Zamykam oczy, z nadzieją, że jeszcze raz je otworzę. Ale gdy je ponownie otworzę, wszystko będzie inne, ja będę inna.


Zaczyna mnie boleć brzuch aaaaaaaaaaaaaaa. Krzykiem na niego odpowiadam... otwieram oczy, rozglądam się. Jestem w swoim dawnym pokoju. Znowu mam 18 lat!!! Więc to był sen, tylko sen..... uffff uśmiecham się sama do siebie. Teraz wiem już, co mam zrobić z samą sobą, z własnym życiem....


komentarze
avatar waikhru
prajatwp.pl
2007-01-09, 17:50:06:
mechanik liryczny
Mam mieszane uczucia po przeczytaniu tego. Po dłuższym zastanowieniu stwierdzam jednak, że ten tekst do mnie nie trafia. Trudno mi określić co jest nie tak- najbardziej przeszkadza mi chyba forma, w jakiej jest to napisane. W pewnych momentach przejmujące, ale wydaje mi się, że jeśli czyta się utwór, który przez cały czas tak silnie "gra na emocjach" to po pewnym fragmencie człowiek się na nie znieczula. Poza tym wszystko napisane jest za bardzo wprost. Taka jest przynajmniej moja opinia.

Pozdrawiam

avatar smuutka
FENIKS7interia.pl
2007-01-09, 19:17:57:
mechanik liryczny
[komentarz edytowany przez autora wpisu]
Do waikhra: Dziekuje za wyrażenie szczerej opinii. Nie spodziewam sie, że każdy kto przeczyta moje opowiadanie, bedzie zachwycony i go zrozumie. Opowiadanie te pisałam w wieku 17 lat, wtedy to targały mną różne, i nie do końca znane uczucia, których eheh pewnie i ja nie do końca rozumiałam, a nawet wciąz nie rozumiem. Pisze pod wpływem emocji (szczegolnie tych negatywnych) może dlatego nie każdy potrafi pojąć moje uczucie, które ubieram w słowa. Pozdrawiam

avatar waikhru
prajatwp.pl
2007-01-09, 20:51:32:
mechanik liryczny
Hm...Tylko, że tu chyba nie chodzi o ich pojmowanie tylko przekazywanie w odpowiedniej formie, która może zaintrygować odbiorcę.

Pozdrówki

avatar smuutka
FENIKS7interia.pl
2007-01-09, 21:12:15:
mechanik liryczny
Oj kazdy odbiera dane słowa na swój sposób i w taki sam sposób je interpretuje. Ok moja forma moze Ci sie nie podobać, nie twierdzę że jest idealna. Ale sam przyznasz racje, iz nie każdy potrafi przez cały utwór utrzymać czytelnika w napięciu. Moim małym sukcesem jest nawet to, iż dobrnąłeś do końca opowiadania. Wiem, że to co pisze może byc niezbyt twórcze, ale próbuje się dopóki nie uzyska się pełnej satysfakcji. Dzięki za info ;-)

avatar motyl
2007-01-10, 08:36:20:
mechanik liryczny
oglądałam dzieci z dworca w Rosji i Niemczech..,czytałam Dzieci Zoo,ogladalam.
Twoja publikacja jest o życiu nastolatki pełnej przeciwieństw,negacji i buntu..upokarzanej przez ojca i bitej..w informacjach TV wiele tego jest..aleto obraz sugestywny,że sie przejęłam dziewczyną..i fajnie,że to był tylko sen..pozdr
--
lubię Jasnorzewską,Goethego,Puszkina,Jesienina,piosenkarza Wysockiego,Bułata Okudżawę i znajomych z portalu JL..."ze smakiem bytu -motyl nie płacze nad zmierzchem - trwa w trzepocie pomiędzy"...

avatar smuutka
FENIKS7interia.pl
2007-01-10, 09:55:32:
mechanik liryczny
Do motyl: Masz racje że taka sytuacja jest wzieta z życia.. niestety o takich rzeczach głośno się nie mówi.. dlatego kończy sie to czesto tragicznie (śmiercią młodych, nierozumianych ludzi). Postanowilam, że zakończenie bedzie inne.. że da do myślenia... warto żyć, ból cierpienie dają nam odczuć, że istniejemy, nie wszyscy to potrafią jednak zrozumieć..

avatar waikhru
prajatwp.pl
2007-01-10, 15:14:00:
mechanik liryczny
Nie odbieraj moich komentarzy jako atak na Ciebie lub nie wiadomo jaką krytykę. Opowiadanie na pewno wielu ludziom się spodoba i to powinno pchnąć Cię dalej, zdopingować do doskonalenia się. Do końca dobrnęłam faktycznie, bo szczerze mówiąc zaciekawiło mnie czy popchniesz jakoś całą akcję, nadasz jej innego sensu. Tak czy inaczej życzę powodzenia w dalszym pisaniu.

avatar smuutka
FENIKS7interia.pl
2007-01-10, 16:06:49:
mechanik liryczny
Do Waikhra: Wcale nie odebrałam twojego komentarza jako ataku do mnie!! Pisałam Ci wcześniej, że jestem wdzięczna za wyrażenie szczerej opinii ;o) Miałes prawo tak napisac, po przeczytaniu mojego opowiadania ;o) Każdy odbiera słowa na swój sposób, lub tez tak jak chce żeby były odebrane.. twoje słowa jak mówieś maja mnie zmotywowac do dalszego pisania, a nie wręcz przeciwnie ;o) Wszystko ma swoje miejsce w tej układance.. pozdrawiam

avatar Krzysztof T. Dąbrowski
kt.dabrowskiinteria.pl
2007-01-15, 00:12:58:
mechanik liryczny
Generalnie podobało się chociaż muszę przyznać że mam wrażenie że tekst jest miejscami nieco chropowaty; cos mi tam od czasu do czasu zgrzyta.
Pozdrawiam :)

O utworze:

wyświetleń:952
komentarzy:9


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

smuutka
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.