avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


18 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
waikhru
mechanik liryczny
opowiadania
dodano:
26 grudnia 2006, 11:23:50


Dobre czasy



Nauczycielka patrzyła z zadowoleniem, jak jej uczniowie siedzą wspólnie w piaskownicy i beztrosko się bawią. Cieszyła się, że są całkowicie wolni od świata dorosłych. Noe wiedzą, co to problemy i ciągła walka o swoje. Kochała wszystkie dzieci, które uczyła. Nawet te najnieznośniejsze. Miała świadomość, że była dla nich wzorem i ten ciężar odpowiedzialności nosiła z zadziwiającą lekkością. Jej marzeniem było zapewnienie im jak najlepszych podstaw do dalszego życia. Zwłaszcza tych moralnych. Takie jest chyba zresztą marzenie każdego nauczyciela.
W piaskownicy tymczasem trwała ożywiona dyskusja dwóch chłopców, do której stopniowo dołączała się reszta dzieci.
-Co z tego, że twój tata dostaje więcej pieniędzy. Mój ratuje życie innym. I jeszcze mu za to płacą…Jest wybitym chirurgiem, tak mi powiedziała mamusia.
-Chyba wybitnym…- wtrąciła dziewczynka o wielkich brązowych oczach.
-Co za różnica. Ważne, że jest bardzo dobry. Wczoraj podobno jakaś pani umierała, a tatuś przyszedł i od razu wyzdrowiała.
-Bujasz! Tak od razu by nie wyzdrowiała…
-Naprawdę! A tata dostał za to podwyżkę. I na wakacje pojedziemy do jakiegoś dalekiego kraju albo kupimy bardzo drogi samochód. Zawsze mogę liczyć na rodziców- dają mi tyle pieniążków, ile chcę. A oprócz tego nie muszę się ich wstydzić, bo zawsze ładnie wyglądają. Mama kupiła sobie, za tatusia pieniądze, nową sukienkę i wygląda prześlicznie!
-Moja mama zawsze wygląda ślicznie, bo musi. W jej pracy każą przychodzić ładnie ubranym. Pracuje jako sekretarka w biurze. U takiego bogatego pana, co daje jej dużo, bardzo dużo pieniędzy. Musi być w tej pracy bardzo uważna, bo inaczej, jeśli zrobi coś źle, to mogą być zwolnieni inni ludzie. To jest odpowiedzialna praca, ale moja mama jest właśnie taka. Doktor nie musi być taki- chłopczyk pokazał język poprzedniemu mówcy.
-A właśnie, ze musi! Ja wiem lepiej.
-Mój tata jest jeszcze lepszy od waszych i to o wiele!
-Nie powiesz chyba, że robi coś ważniejszego od ratowania ludzi i uważania, żeby ich nie zwolnić?- na twarzy piegowatego malucha pojawiło się drwiące zwątpienie.
-Mój tata jest policjantem- dziewczynka z długimi warkoczami, przewiązanymi starannie czerwonymi kokardkami wypięła z dumą pierś- on wszystkich pilnuj!
-Dlaczego nigdy nie mówiłaś o tym?
-Opowiedz nam o jego pracy, prosimy!- na placu zabaw zaroiło się od wykrzykników. Każde dziecko chciało usłyszeć coś o dzielnym, broniącym słabszych policjancie, ale jego córka ucięła krzyki podniesieniem ręki.
-A dacie mi lizaka? Tego z kolorowym kwiatkiem?
-Tego i jeszcze tamtego z gwiazdkami!
-Ja dam dwie pary karteczek!
Licytacja rozpoczęła się na dobre. Wychowawczyni usłyszawszy hałas natychmiast doprowadziła uczniów do porządku. Cena stanęła na trzech lizakach i czterech parach karteczek. Córka policjanta była z niej w pełni zadowolona i zaczęła opowieść:
-No, więc mój „papa”…- celowo użyła słowa usłyszanego, gdzieś w filmie, bo wiedziała, ze zrobi ono wrażenie na reszcie „bandy”; tak bardzo zależało jej na lizakach- pracuje w komendzie. Ma dużo wyjazdów. Nawet na wakacjach panowie do niego dzwonili, żeby przyjechał- nie daliby bez niego rady. Jeśli jedzie szukać jakiegoś bandyty, to bierze pistolet…
-Taki prawdziwy?
-No pewnie, że tak. Kiedyś miał go nawet w domu. Jakbym „papę” poprosiła to by mi go na pewno dał! No i on z tym pistoletem szuka przestępców. Przestępców jak jakiegoś znajdzie to do niego strzela. O tak!- dziewczynka tak się wczuła w rolę naśladowania zbawczych działań ojca, że nadepnęła sobie na koniec spódniczki i spadłą z brzegu piaskownicy. Zauważywszy kropelkę krwi na kolanie Dzielna Córka Policjanta z płaczem pobiegła do nauczycielki. Po krótkiej chwili zakłopotania i ogólnej konsternacji przez tłum przedarł się chłopak. Był z nich najstarszy. Wyróżniał się wzrostem i swoim wyglądem. Spodnie miał podziurawione, a bluzka mogłaby sprawić kłopoty najlepszej nawet praczce.
-Ona i tak bujała…Głupia jedna. Myśli, że jak ojciec ma mundur, to ona może się chwalić. Mój stary na takich sra…
-Jak ty się wyrażasz?! Powiem pani!
-A ty chcesz dostać lanie? No właśnie…Jej ojciec po prostu łapie tych, którzy za szybko jeżdżą. Mój za to jest kierowcą ciężarówki. I klnie na policję! Czasami go nie ma nawet kilka miesięcy, bo jeździ po różnych krajach.
-A ty, Janek? Kim jest twój tata?- wszystkie twarze zwróciły się teraz w stronę siedmiolatka.
-Yyy…Mój?- oczy malca robiły się coraz większe ze zdenerwowania.
-Twój… Wszyscy opowiadają o rodzicach, a ty, dlaczego nic się nie odzywasz? A może jesteś sierotą?- te słowa w przedszkolu były najgorszą obelgą.
-Wcale nie! Mój tata jest… Jest dobrym człowiekiem!
-Tere fere…Tata Janka jest bezrobotny- pierwsza wybuchła śmiechem córka policjanta, której kolana zostało szczęśliwie opatrzone.
-Jesteś biedakiem! Pewnie jesteś głodny, chcesz moją kanapkę?- dalszą zwrotkę Hymnu Prześmiewczego zaśpiewał syn chirurga. I tylko wielkie brązowe oczy napełniły się łzami…
W ten ciepły kwietniowy poranek nauczycielka z zadowoleniem patrzyła na swoją klasę. Dzieci, które kochała jak własne- w końcu to ona je wychowywała i uczyła, jak być dobrymi ludźmi- zgodnie się bawiły.
-Tak bardzo cieszę się, że mają przed sobą jeszcze ładnych parę lat zanim zaczną mieć „dorosłe problemy”- pomyślała i wielka radość przepełniła jej serce.




komentarze
O utworze:

wyświetleń:851
komentarzy:0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

waikhru
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.