avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


18 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
anjo
niewypowiedzialność
opowiadania
dodano:
8 kwietnia 2004, 16:14:53


Przyjaciele

Siedzę na plastikowym krześle i zagryzam bułkę, która nie ma smaku. Nad moją głową świeci żarówka 60 watowa, zawieszona na luźnym kablu. Co kilka sekund gaśnie i ponownie zapala się. Migocze nie mogąc zdecydować się na jednoznaczny kształt.
To mój jedyny pokój. Jest moją kuchnią, łazienką, sypialnią i salonem. Podlewam codziennie rosnące w wazonie drewniane kwiaty i pilnuje by moi przyjaciele mieli, co jeść. Lubię się im przyglądać. Penelopa ma zadarty nosek i krótkie nóżki. Ksawery zadbane paznokcie i wysokie czoło. Najpiękniejszy z nich to Kaale. Wyróżnia się subtelnym ogonkiem i ciemnymi, męskimi oczyma. Są dla mnie jak dzieci
Moim ulubionym zajęciem jest czytanie książek o katastrofach lotniczych. Ostatnio jednak bywa to męczące, ponieważ prawe szkiełko moich okularów stłukło się. Cztery dni temu przestawiałam wannę, tak by stała na lewo od ram, w których niegdyś było okno. Trafiłam na dłuższą niemoc żarówki i potykając się o nierówną deskę, uderzyłam głową w zardzewiały parawan ustawiony w ramach okna. Na moment zemdlałam by potem wstać i dokończyć pracę

Dziś wstałam wcześnie rano. Przeciągnęłam się dwa razy i usiadłam na łóżku. Nagle moje nozdrza zaskoczył specyficzny zapach. Zabawne, miałam wrażenie, że skądś go znam. Początkowo łagodny, przerodził się w skąpliwy, gorzki odór. Coraz śmielej spacerował po korytarzach kanalików węchowych, wycierając brudne buty o receptowy węchu. Jego siłą była niezaprzeczalna. Swoim oddechem gwałtownie palił mój spokój.
Chwyciłam za telefon i wykręciłam numer pani Rosy - sąsiadki z góry.
- Dzień dobry. Mówi Hejmwera. Czy u pani też panuje taki okropny zapach?
- Co też pani opowiada? Żadnego zapachu nie wyczuwam. A, mam też jedno pytanie: nie widziała pani Lukracego?
- Niestety nie.
- Martwię się bardzo, zaginął dwa dni temu, nigdzie nie mogę go znaleźć. Jestem przerażona. To mój jedyny przyjaciel
- Przykro mi i rozumiem panią. Nie wiem, co bym zrobiła gdyby coś stało się z moimi kompanami. Życzę szczęścia. Do widzenia.
Odłożyłam aparat z obrzydzeniem. Biedna Rosa bierze życie nazbyt serio. Znam takie jak ona. Cały czas są niezadowolone i narzekają na wszystko dookoła. Boją się nawet najmniejszego pająka i noszą szare swetry.

Problem smrodu nie ustępował, ale nie to było teraz najważniejsze. Przyszedł czas na posiłek dla moich myszek. Podeszłam do zachodniej ściany, gdzie obok lodówki mają swój domek z maleńką żaróweczką i plastikowymi krzesełkami. Na stoliku leżała nie dogryziona bułka. Dziwne zawsze czekały na mnie o tej porze.
Mocno już poirytowana rozpoczęłam poszukiwania. Jednak przy kuchence i pod łóżkiem nie było śladu Kaalego i reszty. Miażdżący zapach nasilał się, a ja zdawałam się być coraz bardziej nim otumaniona. Nie wybaczę sobie, jeśli smród zniszczy zadarty nosek Penelopy.
Spojrzałam przed siebie. Widok był zwyczajny. Ot to zwykła wanna przy ścianie. Tam jeszcze nie sprawdzałam. Wstałam z łóżka i skierowałam się w stronę wanny. Nagle usłyszałam mroźny huk. Z krzykiem zamknęłam oczy. To moja żarówka wreszcie się zdecydowała. Nachyliłam się nad wanną. Zapaliłam świeczkę.
- Tutaj jesteście. Zostawcie tego zawszonego kota, którego przedwczoraj utopiłam.


komentarze
~(O_o)
get_sickop.pl
2004-04-09, 01:30:45:
go��
no no, bardziej niż mniej porządny (choć wersja demo brzmiała smakowiciej)

~...Alicja...
keerao2.pl
2004-04-09, 13:38:53:
go��
studium kawalerki i rozwijających się tam priorytetów i hehee przyjaźni :) świetne!!!

~Anovi Sulah
iwojustgo2.pl
2004-04-17, 14:04:06:
go��
Jak dla mnie da się czytać.. I tak nagle skojarzyło mi się z prozą Cortazara. W jednym z jego opowiadań dziewczyna nafaszerowala cukierki karaluchami i częstowałą nimi narzeczonego.

~courtney
courtney9wp.pl
2004-04-21, 09:32:51:
go��
Taaaak Zbiehhhh... Ciekawe, ciekawe :P

O utworze:

wyświetleń:1376
komentarzy:4


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

anjo
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.