avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


20 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
motyl
mechanik liryczny
opowiadania
dodano:
8 lipca 2006, 09:55:54


"Bajarka Ewa" (1969-2006r.)

Okazało się,że wzorem babci Marysi zaczęłam opowiadać baśnie moim młodszym kuzynom na wakacjach na Płoskim.Michał z Walą pamiętają, jak wybierałam polankę,sama siadałam na pieńku,a im kazałam usiąść wokół mnie,na trawie i zaczynałam babcine baśnie,albo niedawno przeczytane,czy dopiero co usłyszane...Kiedy latałam na zabawy i bale sylwestrowe,były marzenia,zamiast bajek! Powróciłam do tych źródeł,gdy urodziłam swoje własne,żywe dziecko! Szczyt marzeń przez panieńskie 10lat!
Myślałam,że urodzę je sobie i będę miała nareszcie swoje bobo,jak zdrowe kobiety!
Bardzo szybko okazało się,że to nie to samo co własna lalka,ani osobista rzecz...
Pod pachą się nie mieścił,miewał kolki,chorował i brudził pieluszki,a kiedy chciałam jeszcze spać,to płakał w nocy! Trochę marudny,a przez to i trudny,ale wszystko rekompensował mi to zaraz!Od razu w czasie ssania wytwarzała się atmosfera lirycznej zadumy,że mam też dziecko i nie jestem gorsza od innych dziewczyn! Bobo kocha mnie bez względu na to,jak wyglądam,tuli się do mnie i ssie mą pierś,jaka jest,bo przecież tylko ja jestem jego mamą!!!
ONO WŁAŚNIE TYLKO KOCHA MNIE!
Ogromnie byłam szczęśliwa z powodu dziecka,aż do czasu jego dojrzewania...
Bawiłam się z nim i ciągle z nim gadałam,kupowałam multum zabawek,żeby nie czuł różnicy,że inne dzieci mają tatę,a jego brak Próbowałam kontaktować się z mężem za wszelką cenę! Ale jedynie pogorszyłam swój wizerunek i opinię w rodzinie(nic nie wyszło)
Kiedy Mądraszek wraz z siostrzennicami wyszli z pieluch,gadałam im od mego dzieciństwa ulubione opowieści,legendy i właśnie siwiutkie ze starości -baśnie,co na próżno przez całe moje życie szukałam w bajkowych ksiązkach,których całe stosy mamy jeszcze w domu do dzisiaj...
Miałam dość duży repertuar tych bajek,wzbogacony bajaniami z mego dzieciństwa(babcia Marysia) i nowymi wydaniami książkowymi starych baśni polskich,czy ruskich "Narodnych skazok"...
Nasze pociechy w rodzinie wzrastały więc w atmosferze tych opowieści,podróży i miłości..
Bywaliśmy wszyscy razem na imprezach rodzinnych i z synem na górskich szlakach. Ktoś robił jeść,ktoś inny zamiennie zajmował się dziećmi,a kiedy Asia z mężem uczyli się,idąc na wykłady to nawet babcia Zosia pilnowała swoich prawnuków,choć była już wtedy wiekową staruszką(88-90lat)! Kiedyś rodziny sióstr się wyprowadziły. Szybko okazało się,że bez wrzawy dzieci naraz zrobiło się u nas w domu pusto i nudno!
Posłałam syna do rówieśników do przedszkola,gdzie chodził,aż do ukończenia "zerówki w 1993r; i wtedy również umarła babcia Zosia,a w 2 lata później jej brat,dziadek Józik. Z poprzedniej epoki wnuków hrabiego zostały niestety następcom,tylko ich przepiękne opowieści!
W przedszkolu w grupie Mądraszka u starszaków,opowiadałam również parę razy bajki z mojego dzieciństwa,lub wyuczony krótki tekst z książki "Bajarka Opowiada"...
Stroiłam się,jak według mnie ubierały się dawne,stare,wiejskie babcie opowiadające bajki swoim wnukom,albo miejscowym dzieciom,gdzieś wśród lasów,lub na polanie,czy może na łące...Na plecy zakładałam dużą,wełnianą,białą chustę z czerwonymi kwiatami,a na głowę mniejszą w neutralnym kolorze,żeby barwy współgrały ze sobą.Na nogi stare buty i dyskotekową,kolorową spódnicę w łączkę.Na czarnym tle miała czerwone kwiatki z jasnozielonymi listkami(sięgała łydek).
W przedszkolu zrobiłam furorę tak wielką,że jeszcze w trzeciej klasie ich podstawówki te same dzieci z grupy,prosiły o przyjście z bajkami do szkoły,bo całą grupą poszły razem do Iklasy...Chciałam,żeby Mądraszek nie wstydził się mojej zewnętrzności przed swoimi rówieśnikami,a był dumny,że jego mama ma też jakieś inne zalety! Trochę mi się udało,a częściowo nie,gdyż w 3klasie kilku chłopców z klasy pobiło go w szatni!
Potem parę razy plotłam na wsi okazjonalnie bajki,ale coraz mniej bywało chętnych,bo dzieci tak prędko wyrastają z tych bajkowych opowieści! No i chyba tak skończyła się moja kariera bajarki z tym ostatnim pokoleniem,równocześnie z dzieciństwem naszych milusińskich....




komentarze
O utworze:

wyświetleń:867
komentarzy:0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

motyl
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.