avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


26 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
vampires dream
wędrowiec
opowiadania
dodano:
4 kwietnia 2004, 17:15:30


Tak to widzę

'Ile dąłbym by zapomnieć Cię, wszystkie chwile te, które są na Nie.
Bo chce, nie myśleć o tym już,
zdmuchnąć wszystkie wspomnienia niczym zalęgły kurz.
Tak już, po prostu nie pamiętać sytuacji, w których serce klęka, wiem
Nie wyrwę się, chociaż bardzo chce, mam nadzieje ze to wiesz
I Ty."

Siedziała na ławeczce dworca.
Który to już raz...?Chyba 5 raz od roku siedzi znów na peronie Dworca Centralnego...Wstała, zaczęła przechadzać się - w te i z powrotem, za biała linie zaglądać, za którymś razem przekroczyła ją, podeszła do samej krawędzi peronu, spojrzała w dół. "Nie jest tak daleko wcale" pomyślała. Ludzie siedzący nieopodal przyglądali się jej z nieukrywanym zdziwieniem, musiała wyglądać jak dobry materiał na samobójczynię. Wyglądać? Może nie tylko.
Minął już ponad rok, był kwiecień, wokół zielono, pięknie, słońce świeciło tak cudownie, a jej nie chciało się już nic. Właśnie dlatego ze tak pięknie było dookoła - jak wtedy, rok temu już ponad - nawet smak szminki na ustach, zapach pudru na twarzy. Wszystko było tak samo, wracała do domu i na klatce ten sam zapach papierosów jak wtedy..."Wszystko się zmienia do cholery, czy naprawdę papierosów tez innych sąsiadka palić nie może?"- Pomyślała w złości, dlaczego muszą tak samo pachnieć, wszystko jest tak samo, ja jestem tam, gdzie byłam, słońce świeci jak wtedy, zielono jak wtedy, wyglądam jak wtedy, muzyka z kasety ta sama, co wtedy. Wszystko - prócz jednego - Jego już nie ma jak wtedy". I nie będzie. Dla niej był jak martwy, bo niczym się to jak żyła teraz nie różniło od życia kogoś, komu umarł ktoś bliski - był już w innym świecie, daleko i bez szans ze, choć przez chwilę z nim kiedyś jeszcze porozmawia przy kawie porannej. Wszystko wokół przypominało jej ze istniał, był. Nie wiedziała już,ile razy próbowała sobie wmówić ze po prostu Go nie było. Nigdy, ze się jej śniło to wszystko - tak jak myślała ze to sen, gdy się poznali bała się ze któregoś dnia przyjdzie pora żeby otworzyć oczy i zapomnieć, co się śniło. Dlaczego wiec teraz nie mogła? Dlaczego czuła się jakby w pułapce utknęła - pokój bez wyjścia, panika ja to napawało, strachem pachniała cala, takie nieraz miała wrażenie.
Usiadła na kanapie przy oknie i zapatrzyła się gdzieś zupełnie niewidzącym niczego wzrokiem. Wróciła myślami do tego czasu, gdy jakby pijana ze szczęścia chodziła.
Wszystko zaczęło się tak jak zaczynają się gorące uczucia właśnie - po cichu, bez fanfar wielkich, tak po prostu kiedyś napisała nocą do niego bezsenną, spać nie mogła, chciała tylko mile spędzić kilka chwil na rozmowie z kimś sympatycznym. Więc znalazła jego- nick wydał jej się interesujący bardzo - "śpiący", wiec zagadała, odpisał. Był sporo starszy-7 lat, niby nic, ale gdy samemu ma się niewiele ponad 20 to taka różnica jest widoczna, niemal przepaść, i rzeczywiście tak było - cała przepaść wydarzeń ich dzieliła, dni, które ich ukształtowały, zmieniły każdego z nich i takim a nie innym uformowały. Przegadali pól nocy wtedy - po raz pierwszy a nie ostatni jak się potem okazało. I tak się ta znajomość zaczęła - łączyły ich zamiłowania do poezji,zasypywał ja w ciągu dnia nieraz wspaniałymi, utkanymi w wiersze słowami, a ona mogła mu odpisywać wierszem i wiedziała ze tak rozmawiali. I że się rozumieją. Wszystko było takie lekkie, cudowne, ona jakby po ziemi przestała zupełnie chodzić - jak pijana nieraz się czuła, pierwszy raz w życiu, choć nie po raz pierwszy przecież spotkała na swej drodze faceta, nieraz ogrom tego, co się działo przytłaczał ja wręcz. Było jej w tym dobrze jak w kołdrze puchowej -" tylko czy to się źle nie skończy?" Nieraz coś jej podszeptywało. Ale mimo przeczuć brnęła dalej "Raz się żyje, najwyżej potem płakać będę. Ale przynajmniej będę wiedziała, ze spróbowałam i przeżyłam"- myślała. I tak mijały dni z Krzysztofem, aż pewnego dnia przekroczyli barierę literek na wyświetlaczu komórki - zadzwoniła i literki w głos ciepły się zmieniły, ciepło spowiło ja całą, od głowy po palce stóp wszystkie, był daleko a czuła jakby tuz obok. Wariowali już oboje, tracili kontrolę nad uczuciami po woli, aż nieuniknione stało się spotkanie. Bała się potwornie, bo wiedziała ze pierwsze chwile zadecydują o tym, co będzie dalej i zastanawiała się, co zrobi, gdy przestanie jej Krzysztof poziom endorfin podnosić i jak długo się leczyć z nałogu będzie.
Nie wiedziała ze wyrok zapadł od razu
I tak oto stała tu jak teraz...

Minęło kilka tygodni.
I znów siedziała na peronie dworca. Siedziała czekając aż pociąg przyjedzie - nie wiedziała, czemu, przecież nic się nie wydarzy. To chore. W głowie od słów. jej huczało:
"Cały twój Jestem"
"nie możemy być razem"
"myślę o Tobie..."
"Masz tak jędrne piersi..."
"Nie umiem już być z nikim"
Słowa, zdania przeplatały się ze sobą, plątały po głowie. "Dajcie mi spokój do cholery nie chcę już! nie chcę myśleć, pamiętać, chce mieć wypadek i zapomnieć, że się w ogóle spotkaliśmy" Żeby to jeszcze takie proste było. Myślała nawet o...Ale nie, łudziła się, ze może gdyby przeżyła, otworzyłaby oczy a on byłby obok. Tylko czy tego chcesz?? - Pytała sama siebie. Litości?? Strachu?? Takie samo piekło, jakie znal już chcesz mu zafundować?? Nie chciała. Za nic nie chciała zranić go, sprawić by cierpiał. Ileż myśli kłębi się w głowie nieszczęśliwie zakochanego człowieka?! Tyle razy w ciągu dnia chciała go tak po prostu znienawidzić i nie mogła...Choć to ja właśnie gubiło. Szacunek, sympatia, kontakt, który nadal przez to utrzymywali. Pułapka - to jak pokój bez okien i drzwi, sytuacja bez wyjścia.
Po raz kolejny już te same myśli po głowie chodziły, aż poczuła ze po policzku spływać łzy zaczynają - mieszanka bólu, bezradności, strachu, zmęczenia wszystkim, co się z nią działo i ogromnej goryczy w sercu. Gdyby nie to, ze znajdowała się wśród ludzi rozryczałaby się na dobre. Bolało ja już samo to miejsce - Dworzec Centralny w Warszawie, bolało od wspomnień i od tego nie opuszczającego jej uczucia ze za chwile zobaczy go wysiadającego z pociągu - to ja tak przyciągało w to miejsce - brudne, śmierdzące, zaplute perony pełne włóczęgów i narkomanów oraz wciąż goniących dokądś ludzi, nie widzących niczego wokół siebie. I nikogo.

"Jeśli to się nie zmieni wkrótce umrę, nie fizycznie, ale umrę, choć czy ja właściwie już martwa nie jestem?" - myślała. "Czas z tym skończyć!" On już szczęśliwy z kimś, kogo szukał i udało mu się znaleźć. Przyjechał drugi raz wtedy, wiedziała ze coś jest nie tak, coś się zmieniło, czuła to i wiedziała ze koniec pijaństwa jest blisko. Ale choć chwile dłużej chciała mięć darowaną każda. Aż pewnego dnia porozmawiali sobie i...No właśnie....Jak ona od tej chwili nienawidziła swoich oczu. To przez nie wszystko strąciła, wszystko to, co jej cenne było. Kiedy kilka miesięcy później leżała na stole operacyjnym pomyślała, ze obeszłoby się bez środka uspokajającego - wszystko jedno jej było, czy będzie widziała, czy nie. I tak na te swoje oczy bez blasku patrzeć nie mogła. Wiec równie dobrze już nic widzieć i oglądać w ogóle nie musiała.

A teraz? Teraz chciała żyć. Pełnią życia, cieszyć się radością. Bo pojawił się ktoś z tą sama mądrością w oczach, której od czasu Krzysztofa szukała w każdym mężczyźnie. Pojawił się, dostrzegł coś, czego myślała, że nie ma w jej spojrzeniu. Z początku było trudno - przypominała balon przekłuty, z którego powietrze uszło całkiem. Nie miłość nieszczęśliwa taki balon z niej zrobiła - tylko próba zapomnienia o Niej właśnie. Ale ktoś dał jej sile. Dał? A może po prostu przypomniał ze z każdej sytuacji jest wyjście.
Teraz minął rok kolejny od tamtego czasu, Kocha, jest kochana, czuje to całą sobą. Wygrała te walkę, te jedną, ale największą.
"Czasem rozwiązanie jest takie proste" - uśmiechnęła się do siebie patrząc na zdjęcie wspólne z Jej Miłością. Czy do końca była wolna? Nie chciała już nigdy włazić w dół., który sobie kopała kiedyś sama - wiec chyba tak....
Właśnie siedziała w pokoju, gdy w radiu usłyszała kawałek piosenki. Nie słuchałaby gdyby nie słowa, które jej uwagę przykuły:
'Ile dałbym by zapomnieć Cię, wszystkie chwile te, które są na Nie.
Bo chce, nie myśleć o tym już,
zdmuchnąć wszystkie wspomnienia niczym zaległy kurz.
Tak już, po prostu nie pamiętać, sytuacji, w których serce klęka, wiem
Nie wyrwę się, chociaż bardzo chce, mam nadzieje ze to wiesz
I Ty."
Tak, ona wiedziała, wiedziała jak to jest...I wiedziała, ze do końca nigdy się nie wyrwie - bo wtedy całe uczucie do Krzysztofa okazałoby się niczym innym jak wybrykiem wyobraźni. Ale udało jej się to oswoić i żyć dalej, ciesząc się z tego. Nie zapomniała przeszłości, ale już nie żałowała ze przeszłość nie jest teraźniejszością. Żałowała tego, co się nie zdarzyło dawniej, a co mogło się zdarzyć, jeszcze kilku dni dosłownie. Ale nie DZIŚ..DZIŚ było takie, jakiego pragnęła. Nareszcie.





komentarze
avatar Dark Side Of The Moon
2005-01-08, 10:06:21:
wędrowiec
Nieszczęśliwa miłość - temat, który bardzo często nakłania młodych ludzi do pisania.
Jeżeli chodzi o fabułę - sam byłem w podobnej sytuacji...ale nie w tym rzecz. Językowo opowiadanie jest przeciętne.
Przykładem jest niepotrzebne stosowanie przez Ciebie szyku przestawnego: "gdy przestanie jej Krzysztof poziom endorfin podnosić i jak długo się leczyć z nałogu będzie". Jeśli całe opowiadanie nie ma takiego stylu, nie wtrącaj pojedynczego zdania, które niesamowicie razi w całej kompozycji.
Staraj się wystrzegać literówek oraz pisać z polskimi znakami. Mam obsesję na tym punkcie, ponieważ opowiadanie traci swoją magię. W naszym wspaniałym języku mamy cudownie zmiękczone słowa, końcówki, które powinniśmy akcentować.
W skali od 1 do 10 opowiadanie oceniam na 5 z drobnym plusem.

Pozdrawiam Darek Sidek Of The Moonek
--
Podpis:

O utworze:

wyświetleń:1043
komentarzy:1


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

vampires dream
          lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.