avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


26 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
motyl
mechanik liryczny
opowiadania
dodano:
5 lipca 2006, 23:00:23


"Piorunowe wakacje 1967r." B-stok,dn.5.07.06r

W czasie tegoż żniwa było wyjątkowe,znane, burzliwe lato z piorunami(wiele osób zginęło)....Na 10 urodziny Ani K. rano poszliśmy wszyscy na pole,a dorośli kosili już wtedy nowocześnie:kosiarkami,żniwiarkami.W ferworze żniw był również"Czarny wujek" z żoną Ninką.Raptem zaczęło ciemnieć,bo nadciągała burza!Gdzieś od strony B-stoku szła tragiczna,straszna, ogromna,czarna chmura.Całe niebo szybko robiło się sino-granatowe,jakieś ponure i również nawet przerażające.Bałam się burzy!Kuzyni uciekli z pola,razem z nami.Poszliśmy do domu dziadków w nieoczekiwanej,żniwnej przerwie na urodzinowego torta Ani K;w dniu urodzin 24.07.1967r.
"Czarny Wujek" schował swoją nową żniwiarkę pod pobliską(ok.200m.)jabłonkę,stojącą do dziś na tej samej miedzy i wyprzągł konia,przywiązując go obok drzewa,żeby nie zmókł sprzęt i koń....
Żona poprosiła,żeby przyniósł koszyczek z jedzeniem,stojący na wspólnej miedzy z sąsiadem, obok ich pola.Zaczęło kropić i rozmoczyłoby jedzenie,które zostało jeszcze w tym właśnie koszu.Zdążyli postawić ostatni dziesiątek(do 8-10 snopów,jak szałas)i rozeszli się w różne strony.
Ona poszła w stronę jabłonki,a Mikołaj odwrócił się do miedzy. Nie chcąc prowokować awantury,ruszył parę kroków po rżysku,żeby zabrać ów koszyczek z wiktuałami z ich miedzy....
Ciocia Nina nagle w tym momencie zobaczyła przerażającą,oślepiającą,krzakowo rozwidloną błyskawicę,lecącą wprost na nią!Ukucnęła ze strachu i zamknęła oczy.Usłyszała łomot i pomyślała,że to chyba ją trafił ten przerażający piorun z ogłuszającym łoskotem....Zaraz stwierdziła,że tylko jej się wydawało,bo jednak żyje,a jedynie strzelił gdzieś bardzo blisko!Zerwała się na nogi i rozejrzała się za mężem...Jednak nie było go nigdzie widać!Poszła szukać w ulewnym deszczu,a on już leżał między postawionymi ostatnio snopkami...
Pierwszy grom tego lata zabił Mikołaja K,według jej życzenia i przekleństwa wypowiedzianego na Wielkanoc!Rozszalała,lamentując,wrzeszcząc pobiegła do wsi po pomoc dla męża!W tym właśnie czasie siadaliśmy akurat do urodzinowego tortu Ani,kiedy nagle zrobiło się ciemno,jakby zapadał wczesny,aż dziwny o tej porze roku- szary zmierzch....
Nagle na tle zachmurzenia,w szybie okna,zobaczyliśmy ogromny,groźny błysk pioruna i usłyszeliśmy huk wyładowania,jak głucha salwa z armaty,ale gdzieś za wsią,jakby nad polami...Cieszyłam się,że zdążyliśmy przed burzą wrócić do domu,bo tak przerażająco błysnęło i zarazem huknęło!Nagle lunął rzęsisty,ulewny deszcz!Wówczas była wręcz ściana deszczu!
Nie zdążyliśmy już niestety zjeść odkrojonego właśnie urodzinowego tortu naszej solenizantki Ani.
Usłyszeliśmy w tym momencie lament ciotki Niny i przeraźliwy powtarzający się krzyk:-"Hrom Kolku zabiiu,hrom Kolku zabiiu"!-Wszyscy dorośli co u nas byli,nagle zerwali się z miejsc i pobiegli na pole.Zrobiło się nagłe zamieszanie,rozgwar,rozgardiasz i tak zapomniano o torcie,który został na uroczystym stole,nakrytym białą serwetą,a odsunięte szybko krzesła potwierdzały tragedię....
Podobno próbowano wujka zasypywać ziemią,bo na twarzy był czarny,jak murzyn.Od razu zawołano karetkę,ale lekarz po przyjeździe stwierdził jedynie natychmiastowy zgon od pioruna.
Ktoś tam mówił,że widział też ten przerażający grom,jak ogromne,rozgałęzione drzewo!
Mikołaj K; zostawił dwoje malutkich dzieci:starszą,wspomnianą Mirkę(ur.1963r.)i syna Jurka(ur.1964r.)Oboje nie zdążyli zapamiętać swego serdecznego,cichego,romantycznego ojca...Tak,jak ja pamiętam.


komentarze
avatar motyl
2006-10-29, 00:55:32:
mechanik liryczny
[komentarz edytowany przez autora wpisu]
naprawdę było kiedyś takie lato,że pioruny sporo osób zabiły..ponoć coraz tow gazetach były nekrologi,ale byłam za młoda, żeby o tym wiedziec...tu napisałam dla pamięci..bo myslałam.ze już kostucha idzie po mnie..ale dzięki JL-przegoniliśmy ją razem!buziaczki.. pozdr
--
lubię Jasnorzewską,Goethego,Puszkina,Jesienina,piosenkarza Wysockiego,Bułata Okudżawę i znajomych z portalu JL..."ze smakiem bytu -motyl nie płacze nad zmierzchem - trwa w trzepocie pomiędzy"...

O utworze:

wyświetleń:912
komentarzy:1


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

motyl
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.