avatar
niezalogowany
użytkownik:   hasło:    
pamiętaj mnie zapomniałem hasła
 
Jest-Lirycznie
poezja wybrana
poezja
poezja - szuflada
opowiadania
teksty
tłumaczenia
galeria
Społeczność
Wsparcie dla JL
download / last: 15
na marginesie
regulamin
test przeglądarki
FAQ
archiwum forum
forum
lista członków JL (2098)
znajdź osobę
Szukaj




Miniatura

ostatnio dodane obrazy:


4001 4000 3999 

Zmień skórkę


24 użytkownik(ów) na stronie

w tym zalogowani:
[brak]
avatar
anjo
niewypowiedzialność
opowiadania
dodano:
4 lutego 2004, 20:13:09


co myślał?

Co myślał? Co myślał wykwintnie obłąkany? Wykwintny niedosyt. A co odebrał instynktownie? Zgiełk co w tobie siedzi, okiełznany lecz szkałatny. Rozcieńcza ciemną barwą szklankę potu by był wciąż intensywniejszy. Rozproszony i wręcz drażliwie nieludzki, odpychający zapachem ból. Wykwintny rarytas, zawsze aktualny. Podawany za dnia i w nocy, o machoniowym smaku. Pełniący straż samobójca. Wyrafinowany bezlitosny gracz. Tyran żądający utopijnych postulatów, panujący nad niewłaściwą myślą, jednocześnie jej degustator i malarz. Absolut biegnący ku tragedii. Eksodos chóru. Sprytny iluzjonista, za kurtyną zostawiwszy żywicielski postument, na bosych dłoniach rozkazał iść, bez współczucia.
Mrowiąca otoczka zakołysała w mroku. Spazm. Znaczenie medyczne numer 1. O tym nie odważył się pomyśleć. Zlizując ze ściany wykwintny obłęd trudno zachować pozory, ukryć zażenowanie. Snycerz wyrzeźbił mu nagly grymas. Słodka rebelia ekscentrycznego władcy. Nie doskonałe, ale właśnie dlatego tkliwe i prawdopodobne złudzenie. Umkęły analizy w wirze losu. - "Jak bardzo wiarygodne zespolenie strachu przed kompromitacją i niemocy"-pomyślał.
Końcowa sentencja w oczach. Widzialny spazmatyczny upadek. Pojmowanie niewykonalne tutaj ustawiło w pozycji matowej udawany atak. Autodestrukcja zapoczątkowana szkarłatnym zgiełkiem być musiała daniem głównym. Rzecz w tym, że pod wpływem nacisku, tortur sam zacząłeś wiosłować i płynąć w wir. Zwycięska figura miała ten sam kolor co pokonana. Sabotaż. Upadek to już tylko chwila otępienia.
Koniec...
...ze znamienitym piskiem starzec o zgniłych zębach przeprawił się przez twoją wiarę. Zabłysły reflektory. Światło, które niegdyś odznaczało się nieprzeciętnością i częstowało nas niepowtarzalnymi wzorami. Definitywnie nigdy go nie poznaliśmy, a ono zanało nas od początku. Dla upadającej damy nikło w oczach. Zamilkło. Szum też pomału opadł. Ręka pisze na piasku: Czy w tym kumulcie mógł prawiej myśleć?


anjo


komentarze
O utworze:

wyświetleń:1202
komentarzy:0


Nawigacja:

Wszyscy autorzy
  poprzedni   lista utworów   następny  

anjo
  poprzedni   lista utworów   następny  

 
 

Akcje:


Wykonanie serwisu (C) Jacek Jursza (projektowanie stron). Wszelkie materiały zamieszczone na stronie są własnością ich twórców.